Od inauguracji w lipcu 2011 r. wydano 973 tys. urządzeń viaBOX umożliwiających kierowcom ciężarówek korzystanie z elektronicznego systemu opłat. Producent szacuje, że na przełomie listopada i grudnia liczba urządzeń przekroczy milion. W listopadzie system viaTOLL zacznie na siebie zarabiać. To zasługa wzrostu liczby użytkowników.
Reklama
viaTOLL bliski miliona rejestracji / DGP
Oczywiście nie wszystkie viaBoksy są aktywne, liczba martwych kont sięga kilkunastu procent. Często bowiem przewoźnik wycofujący samochód z obiegu albo zawieszający działalność nie wyrejestrowuje urządzenia z systemu.
ViaTOLL działa na prawie 2 tys. km wybranych odcinków tras wyższej klasy zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Zastąpił archaiczny system winietowy, w którym ściągalność opłat wynosiła zaledwie 15 proc.

Od przewoźników na remonty

Reklama
Jak ustaliliśmy w GDDKiA, w listopadzie system powinien zacząć na siebie zarabiać. Na razie wygenerował już ponad 1 mld zł na rzecz Skarbu Państwa. W ciągu najbliższego miesiąca nakłady inwestycyjne GDDKiA na pierwszy etap viaTOLL – czyli 1,1 mld zł – mają się zwrócić.
Wpływy z viaTOLL zasilają bezpośrednio Krajowy Fundusz Drogowy, z którego są finansowane budowy autostrad i tras ekspresowych. Jak ujawniliśmy w DGP, minister finansów Jacek Rostowski przystał na propozycję szefa resortu transportu Sławomira Nowaka, żeby od przyszłego roku pieniądze z KFD trafiały też na remonty dróg.
– W 2013 r. z KFD będzie to 165 mln zł. Zakładamy, że to pierwsza jaskółka zmian i co roku wpływy z viaTOLL w coraz większym stopniu będą służyć remontom na sieci dróg krajowych – mówi rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken.
Z danych udostępnionych DGP przez producenta wynika ciekawa prawidłowość. W Polsce prawie 70 proc. użytkowników viaTOLL korzysta z przedpłat, czyli opcji pre-pay. Tylko 30 proc. decyduje się na post-pay. Te proporcje są odwrotne niż np. w Austrii i Czechach.
– Wynika to trochę z naszej mentalności, ale przede wszystkim z realiów ekonomicznych – mówi Krzysztof Gorzkowski z Kapsch Telematic Services. – Mali przewoźnicy mają problemy z uzyskaniem gwarancji bankowych, które są warunkiem podpisania umowy w opcji post-pay. Na szczęście obudziły się firmy ubezpieczeniowe, m.in. PZU, które lada dzień mają zaoferować pod kątem viaTOLL gwarancje ubezpieczeniowe dla przewoźników. Kiedy tylko oferty będą dostępne, proporcje powinny się odwrócić – przewiduje.

Kierowcy nie chcą viaTOLL

Kapsch nadal ma ogromne problemy z przekonaniem do viaTOLL użytkowników aut osobowych (dla nich korzystanie z systemu jest dobrowolne, bo prowadzący pojazdy o masie powyżej 3,5 t muszą korzystać z viaTOLL). Urządzenie viaAUTO umożliwia zapłatę za przejazd autostradą bez konieczności stania w kolejce przed bramkami, ale zainteresowanie tym udogodnieniem jest minimalne. Austriacki Kapsch zakładał, że tylko w ciągu pierwszego miesiąca sprzeda 30 – 40 tys. urządzeń, a dotychczas nabywców znalazło zaledwie 5,5 tys.
Jedną z przyczyn nikłego zainteresowania kierowców są usterki, jakie trapią system. Zdarzały się przypadki wielokrotnego pobierania tej samej opłaty (później były one zwracane przez operatora). Poza tym z urządzenia można korzystać tylko na dwóch, płatnych odcinkach, którymi zarządza GDDKiA, czyli na A2 Konin – Stryków i A4 Bielany Wrocławskie – Sośnica. Na trasach prywatnych koncesjonariuszy z viaBOX nie ma pożytku, a przymiarki do interoperacyjności idą ospale.
Według GDDKiA w 2014 r. system ma ich obejmować prawie 2,9 tys. km. Do końca kontraktu z Kapsch, czyli do 2018 r., GDDKiA ma zarobić na elektronicznym poborze opłat ok. 23 mld zł.