Firmy, którym Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odmawia dostępu do nowych kontraktów, nadal zgłaszają się do przetargów. Powód: liczą, że prawo europejskie jest po ich stronie i dostaną sowite odszkodowania.
W relacjach Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ze spółkami Alpine Bau i NDI biorą już udział wyłącznie prawnicy, a nie inżynierowie. Firmy, które jeszcze dwa lata temu z powodzeniem budowały autostrady A1 i A4, popadły w konflikt z GDDKiA, zeszły z budów, a teraz dostały od inwestora czarną polewkę. W największym obecnie przetargu drogowym w Polsce – warta ponad 1 mld zł modernizacja mostu Grota-Roweckiego w Warszawie – spośród 22 oferentów GDDKiA odrzuciła tylko dwóch: Alpine Bau i NDI. Przed Krajową Izbą Odwoławczą Alpine Bau walczy o przywrócenie do przetargu na trasę S8 Opacz – Paszków, a NDI – na węzeł Tczewska na autostradzie A6.
– Te dwie firmy przez trzy lata nie mają szans na żadne z naszych zamówień publicznych. Jeśli ktoś realizuje projekt niesolidnie, to nie wybiera się go po raz kolejny w postępowaniu przetargowym – mówi dyrektor GDDKiA Lech Witecki. – Wykonawca opóźniający kontraktowy termin zakończenia prac generuje wymierne straty. Z jego powodu droga jest zamknięta i nie osiągamy zakładanych przychodów z systemu viaTOLL – podkreśla.