Wysokie ceny paliwa to zmora nie tylko kierowców samochodów, ale też pilotów. Z cennika, do którego dotarł DGP, wynika, że polskie lotniska są wyjątkowo drogie. Niższe ceny obowiązują nawet we Frankfurcie, w Londynie czy Paryżu. W tych portach PLL LOT płaci o 30 – 40 dol. mniej za tonę paliwa niż w Warszawie.
Doszło do tego, że kto może, tankuje jak najwięcej za granicą, by u nas wlać do baku jak najmniej lub najlepiej nic. Nie ma co się dziwić, bo w czasach ostrej konkurencji na rynku lotniczym każdy dolar się liczy. Na przykład Boeing 737, jedna z najpopularniejszych maszyn operujących na europejskich trasach, spala na godzinę lotu 2,5 tony paliwa. Z tego wynika, że na każdym tankowaniu za granicą można zaoszczędzić około 100 dol. w przeliczeniu na godzinę w powietrzu.
Rekordowo drogi jest Wrocław, w którym nasza narodowa linia musi płacić aż 1262,65 dol. za tonę paliwa – o ponad 200 dol. więcej niż we Frankfurcie czy w Londynie. W tym przypadku na locie z Wrocławia do Monachium oszczędności LOT-u czy Lufthansy sięgają więc nawet 300 dol.