Już w październiku 2011 r. odchodzący ze stanowiska ministra infrastruktury Cezary Grabarczyk ogłosił projekt rozporządzenia ustalającego o połowę niższe stawki dla samochodów osobowych (do 10 gr za kilometr) i motocykli (do 5 gr) na drogach podległych Generalnej Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Mogłoby się wydawać, że już w tym roku Polacy pojadą dużo tańszymi autostradami państwowymi, tym bardziej że nowy minister transportu Sławomir Nowak nie odciął się od planów poprzednika. Jednak w planie prac legislacyjnych Ministerstwa Transportu na 2012 r. nie ma ani jednego zdania na temat rozporządzenia ani tym bardziej kiedy niższe stawki mogłyby zacząć obowiązywać.

Spadki cen to nie interes

Resort uspokaja, że lista prac zaplanowanych na ten rok nie jest zamknięta i może zostać uzupełniona o kolejne projekty. Problem w tym, że projekt najbardziej interesujący kierowców poruszających się po drogach w całym kraju utknął w konsultacjach. – Obecnie trwają uzgodnienia z Ministerstwem Finansów i od nich zależy, kiedy i w jakim kształcie projekt zostanie wprowadzony w życie – tłumaczy rzecznik Ministerstwa Transportu Mikołaj Karpiński. Tyle że resort finansów nie musi być zainteresowany obniżeniem obciążeń kierowców. Im więcej płacą, tym więcej pieniędzy wpływa na konto Krajowego Funduszu Drogowego i tym mniej państwo musi się martwić o budowę dróg, ich eksploatację i bezpieczeństwo.

– To nie wróży dobrze kierowcom – przyznaje prof. Wojciech Paprocki z Katedry Logistyki SGH. Jego zdaniem polityka wprowadzania opłat za drogi się nie sprawdza. – Wcześniej podwyższona akcyza miała współfinansować budowę i eksploatację dróg. Gdy okazało się to niewystarczające, wprowadzono drugą opłatę za tę samą usługę. To utrudnia poprawę bezpieczeństwa na drogach – mówi.

Planowane podwyżki

W tym roku kierowców czekają kolejne opłaty. Spółka Stalexport zarządzająca odcinkiem A4 Kraków – Katowice właśnie zapowiedziała, że od marca za przejazd przez bramki kierowcy osobówek i motocykli zapłacą 9 zł zamiast 8 zł. Powodem są podwyżki stawek VAT, ucieczka tirów z dróg płatnych i większe koszty utrzymania odcinka – argumentuje spółka.

Dodatkowo od 21 maja spółka Autostrada Wielkopolska II, zarządzająca odcinkiem A2 Nowy Tomyśl – Świecko, zacznie pobierać opłaty za przejazd. Stawki ustali rząd, prawdopodobnie ok. 20 gr za kilometr. W sumie jadąc od Warszawy do granicy z Niemcami, zamiast obecnych 60 zł trzeba będzie zapłacić ok. 80 zł, włączając w to odcinek należący do GDDKiA i dwa odcinki koncesjonowane A2.

A już po 11 lutego opłaty pojawią się na 62-kilometrowym odcinku autostrady A1 między Grudziądzem a Toruniem. Obecnie przejechanie 90 kilometrów autostrady A1 kosztuje kierowców aut osobowych prawie 18 zł. Gdy pobór zacznie się na nowym odcinku, kwota za korzystanie z A1 wzrośnie do 29 zł.

Brak obniżek w Polsce wpisuje się w to, co dzieje się w krajach naszego regionu. W Austrii i Czechach stawki dla aut powyżej 3,5 tony wzrosły średnio o 10 proc. Także Słowacja ma plan podniesienia opłat. Na Białorusi stawki dla wszystkich pojazdów wzrosły o jedną trzecią. Najbardziej opłaty pójdą w górę na Litwie – tam od maja ceny mogą wzrosnąć nawet dwu-, trzykrotnie.

80 zł zapłaci od maja kierowca auta osobowego jadący autostradą A2 do Niemiec. Obecnie płaci ok. 60 zł

29 zł zapłaci od lutego kierowca jadący nad morze autostradą A2. Obecnie płaci ok. 18 zł

10 proc. o tyle wzrosły opłaty dla ciężarówek w Austrii i Czechach w 2011 r. Na Białorusi ceny dla wszystkich pojazdów wzrosły o 30 proc.