Wróciła część lotów krajowych, a w pociągach można już kupować bilety na wszystkie miejsca siedzące. Pasażerowie muszą się jednak liczyć z obostrzeniami
Reklama
LOT wznowił część krajowych lotów. Na początek realizowane są rejsy z Warszawy do Gdańska, Krakowa, Poznania, Rzeszowa, Szczecina, Wrocławia i Zielonej Góry oraz z Krakowa do Gdańska. Przewoźnik realizuje zaledwie 10 proc. połączeń sprzed wybuchu epidemii. Na razie nie polecimy np. z Warszawy do Katowic, co jak przyznaje rzecznik spółki Michał Czernicki, ma związek z dużą liczbą zachorowań na COVID-19 na Śląsku.
Zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektoratu Sanitarnego w samolocie może być zajęte tylko 50 proc. miejsc. Jak przyznał szef LOT-u Rafał Milczarski, liczba rezerwacji na razie jest na poziomie kilku procent w porównaniu do zeszłego roku. – Ale mamy nadzieję, że sytuacja będzie się rozwijać – mówił wczoraj.
Na razie nie wiadomo, kiedy mogą wystartować rejsy międzynarodowe. Przedstawiciele rządu nie wykluczają, że do wybranych krajów europejskich będzie można polecieć od połowy czerwca.
Stopniowo połączenia dalekobieżne przywracają kolejarze. Od wczoraj zamiast połowy miejsc siedzących jak dotychczas, mogą już być zajęte wszystkie fotele. W przeciwieństwie do LOT-u, PKP Intercity uruchomiło już dużą część połączeń na Śląsk. Rzeczniczka spółki Katarzyna Grzduk dodaje, że w jadących tam pociągach nie wprowadzono jakichś specjalnych, dodatkowych procedur sanitarnych. Spółka zapewnia jednak, że we wszystkich składach jeżdżących po kraju utrzymuje odpowiednie zasady.
Pociągi mają być regularnie dezynfekowane. Na stacji postojowej dokładnie czyszczone są elementy, z którymi podróżny ma bezpośredni kontakt m.in. poręcze, uchwyty czy toalety. W przypadku śląskich tras dezynfekcje newralgicznych miejsc przeprowadzane są na stacjach w Bielsko-Białej i w Katowicach. Konduktorzy noszą maseczki i rękawiczki. Podróżni mają obowiązek zasłaniania ust i nosa.
W najbliższych dniach PKP Intercity będzie przywracać następne połączenia, które zawieszono w marcu. Chodzi przede wszystkim o kolejne kursy pociągów Pendolino – np. do Kołobrzegu czy do Wrocławia.
Spółka PKP PLK ogłosiła już zmiany w rozkładzie na lato, które mają wejść w życie 14 czerwca. Problem w tym, że spółka PKP Intercity zablokowała sprzedaż biletów na część połączeń. Wszystko przez to, że nie wiadomo, czy będą mogły być realizowane. Chodzi głównie o składy, które miały być zestawione z wagonów wynajętych z Czech i Słowacji. Nie wiadomo też, co z pociągami międzynarodowymi.
Kontrowersje wśród podróżnych wzbudza nowa zasada dotycząca miejscówek dla posiadaczy biletów okresowych. Ci, którzy jeżdżą codziennie do pracy pociągami PKP Intercity, muszą każdorazowo dokupić miejscówkę za złotówkę. Może to zatem oznaczać miesięczny wzrost kosztów podróży o ok. 40 zł. Według spółki PKP Intercity takie rozwiązanie ma wykluczyć zdarzające się przypadki, w których pasażerowie z biletami okresowymi biorą miejscówki na różne pociągi, a potem wielu z nich nie wykorzystują, co blokuje miejsca dla innych. Z biletami miesięcznymi podróżują głównie pasażerowie jeżdżący do Warszawy z Łodzi, Skierniewic czy Żyrardowa.