Paweł Judek: W przypadku sprzeczności ustawy i rozporządzenia przewoźnicy powinni kierować się przepisami ustawy.
Reklama
Paweł Judek, radca prawny, kancelaria Działyński i Judek fot. Materiały prasowe / DGP
Obowiązujące od początku 2020 r. przepisy wymagają stosowania przez przewoźników autobusowych bileterek, które umożliwiają wydrukowanie na paragonie NIP-u pasażera. Ponad 20 tys. kas nie da się dostosować do tych regulacji i przewoźnicy są zmuszeni do kupowania nowych urządzeń. Właśnie z powodu braku możliwości dostosowania kas spod tych przepisów wyłączono taksówkarzy. Jednak – jak pisaliśmy we wczorajszym wydaniu DGP – z rozporządzenia dotyczącego kas rejestrujących, określającego katalog informacji, które muszą się znaleźć na paragonie, wynika coś zupełnie przeciwnego. NIP na żądanie pasażera powinny drukować kasy używane przez taksówkarzy, a tej funkcjonalności nie muszą posiadać urządzenia stosowane w autobusach. Co w takim przypadku mają zrobić przewoźnicy?
Zgodnie z hierarchią aktów prawnych w przypadku sprzeczności przepisów ustawy i rozporządzenia, przewoźnicy powinni kierować się przepisami ustawy. Ten sam problem występuje np. na gruncie prawa przewozowego i rozporządzenia reklamacyjnego. Rozporządzenie ma określać tylko i wyłącznie tryb rozpoznawania reklamacji, ale wprowadza zupełnie nowe, niezgodne z ustawą zasady. Ustawa – Prawo przewozowe nie mówi nic o skutkach nierozpoznania reklamacji w terminie trzech miesięcy, poza możliwością skierowania sprawy do sądu. Natomiast rozporządzenie reklamacyjne mówi o tym, że reklamacja ma być rozpatrzona nie w terminie trzech miesięcy, lecz 30 dni, a jej nierozpoznanie w tym terminie uznawane jest za jej uwzględnienie. W postępowaniach sądowych z rzadka ktoś próbuje powoływać się na przepisy rozporządzenia, a w orzecznictwie i doktrynie dominuje pogląd, że rozporządzenie nie może zmieniać ustawy.
Czy Trybunał Konstytucyjny nie musi jednak najpierw stwierdzić przekroczenia delegacji ustawowej?
Nie ma potrzeby formalnego potwierdzenia tego przez trybunał, bo każdy sąd jest związany tylko konstytucją i ustawami, a rozporządzeniami tylko o ile są zgodne z ustawami, na podstawie których zostały wydane. W związku z tym sąd może takie rozporządzenie sprzeczne z ustawami pomijać. Jeśli więc mamy sprzeczność polegającą na tym, że ustawa mówi A, a rozporządzenia B albo nie A, to trzeba się kierować tekstem ustawy. A z nowelizacji ustawy o VAT jednoznacznie wynika, że nowe zasady nie będą stosowane do przedsiębiorców świadczących usługi taksówkarskie.
To by oznaczało, że taksówkarze, na mocy ustawy zwolnieni ze stosowania nowych obowiązków, nie muszą się przejmować przepisami rozporządzenia, które sugerują coś przeciwnego?
Dokładnie tak. Osobną kwestią jest natomiast racjonalność przyjętych regulacji. Paradoksalnie w przypadku autobusów dużo bardziej kłopotliwe jest używanie kas umożliwiających wprowadzenie NIP-u pasażera niż np. w przypadku taksówek. Wystarczy, że 10 osób w kolejce poprosi o wprowadzenie NIP do paragonu celem uzyskania faktury, by spowodować opóźnienia. A to naraża przewoźnika na kary z ustawy o transporcie drogowym. Uważam, że to nadmierne obciążenia dla przewoźników.
Jest jeszcze kwestia równego traktowania przedsiębiorców. Jeśli uzasadnieniem dla zwolnienia taksówek z nowych regulacji była duża liczba kas w obrocie, których nie da się dostosować do nowych przepisów, to nie rozumiem, dlaczego z tego samego powodu nie wyłączono również regularnych przewozów osób, gdzie skala tego problemu jest chyba jeszcze większa.
Jeśli te same przesłanki aktualizują się również w odniesieniu do branży przewoźników osób, to tym bardziej potwierdza tezę, że zastosowane wyłączenie określone w art. 106b ust. 7 ustawy o VAT powinno mieć szerszy charakter.