Jeśli plany połączenia FCA z PSA Groupe zakończą się sukcesem, powstanie czwarty pod względem wielkości producent aut na świecie.
Fuzja ma się odbyć na możliwie partnerskich zasadach: w zarejestrowanej w Holandii nowej spółce udziałowcy każdego z koncernów będą właścicielami 50 proc. kapitału. Struktura zarządzająca ma być zrównoważona. Prezesem zostanie Portugalczyk Carlos Tavares – obecny szef Peugeota. To właśnie on ma stać się dla Fiata Chryslera godnym następcą rządzącego twardą ręką Sergio Marchionnego – zmarłego w ubiegłym roku szefa koncernu, za którego kadencji włosko-amerykańska firma stała się jedną z najdynamiczniej rozwijających się w całej branży.
– Na coraz bardziej konkurencyjnym rynku motoryzacyjnym fuzje są niezbędne. Pomagają osiągnąć efekt skali obniżający koszty, tym samym umożliwiają konkurencyjność cenową, a także zwiększają potencjał badawczo-rozwojowy – mówi Jakub Faryś z Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
Reklama
Łączna wartość rynkowa obu firm to ponad 57 mld euro. Przed połączeniem obie firmy wypłacą dywidendę: FCA przekaże na nią 5,5 mld euro, PSA 5 mld. Ponieważ akcjonariusze PSA zapłacą de facto premię przy połączeniu, to na wieść o warunkach transakcji kurs akcji tej firmy spadły o 13 proc. – najmocniej od trzech lat.
– Myślę, że to chwilowy spadek. Może on być wynikiem postrzegania nieco słabszej pozycji FCA w stosunku do PSA na rynku europejskim – komentuje Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Reklama
Inwestorzy oceniają, że na połączeniu obu koncernów lepiej może wyjść Fiat, który już wcześniej, w obliczu spadku sprzedaży, szukał partnera biznesowego umożliwiającego dalszy rozwój. Negocjacje z Renaultem spełzły na niczym, więc postawiono na rozmowy z innym francuskim koncernem. Po ogłoszeniu fuzji notowania FCA poszły w górę o 14 proc.
– Operacja jest odpowiedzią na potrzebę konsolidacji przemysłu motoryzacyjnego w celu sprostania wyzwaniom przyszłości – stwierdził francuski minister finansów Bruno Le Maire. Francja ma 12 proc. akcji PSA. Zarówno włoskie, jak i francuskie władze podkreśliły też, że będą monitorować ewentualne zmiany w zatrudnieniu – tak, by miejsca pracy pozostały w ich państwach.
Firmy mają nadzieję na wzajemne uzupełnianie swojej oferty produktowej, zwłaszcza w zakresie konstrukcji bezemisyjnych i autonomicznych. – Jeszcze cztery lata temu w zarządach obu firm łatwiej byłoby znaleźć przeciwników napędów alternatywnych niż entuzjastów. Dziś nadrabiają stracony czas, po połączeniu sił ustępowaliby w elektromobilności tylko Volkswagenowi i konsorcjum Renault – Nissan. Każdy wie, że na tym rynku przetrwają tylko najsilniejsi. Podobnie jest w przypadku pojazdów autonomicznych – dlatego Daimler już współpracuje z BMW, a Volkswagen z Fordem – zauważa Maciej Mazur z Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.
Polska jest jednym z czterech europejskich państw obok Francji, Portugalii i Włoch, w którym aktywne są oba podmioty. Fiat ma fabrykę aut w Tychach, należący do PSA Opel – w Gliwicach. Dla tej drugiej będzie to kolejna zmiana właściciela po przejęciu fabryk Opla przez PSA w 2017 r. W oficjalnym komunikacie zapowiedziano, że w związku z transakcją nie przewiduje się zamykania fabryk.