Tylko niewielki procent naszych dróg – głównie te krajowe – dostosowanych jest do ruchu pojazdów o nacisku 11,5 tony na oś, który jest europejskim standardem. Na większości dróg wojewódzkich i samorządowych obowiązują ograniczenia do odpowiednio 10 i 8 t/oś. Dotyczy to również odcinków dojazdowych do portów, centrów logistycznych czy terminali intermodalnych. Aby pojazd o nacisku 11,5 t/oś mógł legalnie poruszać się po drodze o obniżonej nośności, przewoźnik musi wykupić zezwolenie na przejazd pojazdem nienormatywnym. W przypadku jego braku zarządca drogi lub inspekcja transportu drogowego nakłada karę (w zależności od kategorii drogi od kilku do kilkunastu tysięcy złotych).

21 marca br. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku o sygn. C-127/17 uznał jednak, że Polska, nakładając na przedsiębiorstwa transportowe wymóg posiadania specjalnych zezwoleń, naruszyła art. 3 i 7 dyrektywy Rady 96/53/WE, czyli tzw. dyrektywy naciskowej.

Zwrot pieniędzy…

A skoro podstawa prawna do nałożenia kary okazała się sprzeczna z unijnym prawem, przewoźnicy mogą wzruszać prawomocne decyzje administracyjne. Z traktatu akcesyjnego wynika, że Polska mogła stosować ograniczenia dla ciężarówek i dopuścić do ruchu pojazdy „pod warunkiem, iż spełniają polskie normy nacisku na oś”, ale jedynie do końca 2010 r. Firmy mogą zatem występować o zwrot kar nałożonych od 2011 r.

Jednak trzeba się spieszyć. Zgodnie z art. 148 kodeksu postępowania administracyjnego podanie o wznowienie postępowania wnosi się do organu, który wydał w sprawie decyzję w pierwszej instancji, w ciągu jednego miesiąca od dnia, w którym strona dowiedziała się o okoliczności stanowiącej podstawę do wznowienia postępowania. W tym przypadku termin upływa w poświąteczny wtorek 23 kwietnia. Przy czym obowiązuje on tych, którzy po nałożeniu kary nie odwoływali się do sądu administracyjnego albo też ich skarga została odrzucona z przyczyn formalnych. Spóźnialscy mogą jeszcze podjąć próbę dążenia do stwierdzenia nieważności decyzji wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa. W takim przypadku termin na zainicjowanie postępowania nie został ograniczony. Ale szanse na sukces są mniejsze.

– Inna sytuacja będzie w przypadku przewoźników, którzy zostali ukarani w drodze postępowania sądowego. Wówczas na wznowienie postępowania mają trzy miesiące – mówi Karolina Kiwior z kancelarii Legal Trans.

Firmy deweloperskie miały bardzo dobry rok na GPW

Jednak co bardzo ważne, nie każda decyzja o nałożeniu administracyjnej kary pieniężnej za brak zezwolenia na przejazd pojazdem nienormatywnym będzie podlegała wzruszeniu. Co do zasady będzie dotyczyło to sytuacji, w których ciężarówka miała większe naciski, niż to wynika z dopuszczalnych ograniczeń tonażowych obowiązujących na danej drodze, ale jednocześnie nie większe niż 11,5 t/oś. Wyjątek może dotyczyć pozwoleń kategorii VII (patrz opinia).

Drugą kwestią jest to, gdzie stwierdzono naruszenie. Szansy na odzyskanie pieniędzy nie będzie miał bowiem ten przedsiębiorca, który – np. by skrócić sobie trasę – jechał drogą z ograniczeniem do 10 t, choć mógł dotrzeć do celu drogą 11,5-tonową. Na zwrot mogą za to liczyć ci przewoźnicy, którzy wybrali drogę o słabszych parametrach, ponieważ do miejsca załadunku lub rozładunku nie było alternatywnego dojazdu. Wśród ekspertów dominuje też przekonanie, że pieniądze najłatwiej będzie wywalczyć przewoźnikom, którzy zostali ukarani, wykonując transport międzynarodowy.

Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie odpowiedział na pytanie, ile do tej pory firm wystąpiło o zwrot zapłaconych kar. Wiadomo natomiast, że przynajmniej w niektórych województwach po wyroku TSEU zmieniła się praktyka i inspektorzy przestali nakładać kary za przeciążenia.

– Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego stoi na stanowisku, iż w przypadku gdy spełnione są przesłanki: pojazd nie przekracza dopuszczalnej masy całkowitej, stwierdzony podczas pomiaru nacisk przekracza wartości dopuszczalne dla danej drogi, ale nie przekracza 11,5 t, trasa przejazdu po drodze o niższych parametrach związana jest z rozładunkiem lub załadunkiem towaru podlegającego przewozowi międzynarodowemu i nie istniała alternatywna droga o nacisku osi pojedynczej do 11,5 prowadząca do miejsca rozładunku lub załadunku, wówczas organ odstępuje od nakładania kar pieniężnych za przekroczenie nacisków na osie – wyjaśnia Mariusz Kaczmarz, rzecznik WITD we Wrocławiu.

…i zmiana przepisów

Wyrok TSEU oprócz możliwości ubiegania się o zwrot zapłaconych przez przewoźników kar oznacza też konieczność zmiany przepisów dotyczących zezwoleń na przejazd pojazdów nienormatywnych.

– Niezbędna będzie zmiana ustawy o drogach publicznych oraz ustawy – Prawo o ruchu drogowym, a także aktów wykonawczych do ustaw, dotyczących ruchu pojazdów o dopuszczalnym nacisku pojedynczej osi napędowej do 11,5 t i zezwoleń z tym związanych – mówi Szymon Huptyś, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury. – Zanim to się jednak stanie, przedstawiciele resortu będą rozmawiać na temat zmian w przepisach z Komisją Europejską. Spotkanie, na którym omówiony zostanie wyrok oraz propozycje koniecznych zmian legislacyjnych w prawie krajowym, jest planowane na połowę maja 2019 r. – dodaje.

Zgodnie z regulaminem postępowania przed TSUE jego wyrok wiąże od dnia ogłoszenia. 

opinia

Wiele zależy od podstawy prawnej nałożonej kary

Pewna grupa przewoźników, których pojazd przekroczył dopuszczalną masę całkowitą (DMC) lub stwierdzony podczas pomiaru nacisk osi napędowej przekroczył 11,5 tony, będzie mogła domagać się zwrotu części zapłaconej kary (chodzi tylko o sankcje za brak zezwolenia kategorii VII). Będzie to zależało od tego, o ile procent został przekroczony nacisk lub DMC, a tu z kolei istotna jest podstawa prawna nałożonej kary. Należy bowiem zwrócić uwagę, że gdy nacisk wynosił np. 12,2 tony to zgodnie z polskim przepisami został on przekroczony o 22 proc. (w stosunku do 10 ton dopuszczalnych według prawa krajowego). Zatem kwalifikował się do nałożenia na przewoźnika kary w wysokości 15 tys. zł (art. 140ab ust. 1 pkt 3 pkt c ustawy – Prawo o ruchu drogowym). W przypadku przyjęcia jako podstawy obliczenia 11,5 ton (nacisk dopuszczalny według prawa unijnego), nacisk ten został przekroczony o 6 proc., a zatem kwalifikuje się do nałożenia kary w wysokości 500 zł (art. 140ab ust. 1 pkt 3 ppkt a ustawy – Prawo o ruchu drogowym). Wymaga to jednak szczegółowej analizy konkretnych spraw.