Dania od zawsze doceniała integracyjną rolę infrastruktury wodnej. Już w średniowieczu sieć transportowa cieszyła się szczególną uwagą duńskiej Korony. W latach 30. ubiegłego stulecia państwo było nawet gotowe zaciągnąć znaczne pożyczki na międzynarodowych rynkach kredytowych, by zapewnić Jutlandii połączenie drogowe i kolejowe z Fionią, a wyspie Falster z Zelandią.
Reklama
Po II wojnie światowej budowa głównych mostów drogowych leżała niezmiennie w rękach Skarbu Państwa. Tak powstał tunel drogowy pod cieśniną Limfjorden. Od połowy lat 60. XX w. duńską infrastrukturę drogową rozbudowywano z myślą o zintegrowaniu jej z niemiecką siecią autostrad. Skarb Państwa nie szczędził środków na realizację złożonych projektów drogowych, które do dziś są nieodłączną częścią duńskiej polityki gospodarczej. Tak było również w przypadku największego projektu infrastrukturalnego w północnej Europie – mostu nad Sundem łączącego Danię ze Szwecją.
Płatna przeprawa należy do duńsko-szwedzkiego państwowego konsorcjum, które zapewnia finansowanie i eksploatację autostrady oraz połączeń kolejowych. Od czasu ukończenia mostu w 2000 r. liczba przejazdów podwoiła się do prawie 70 tys. dziennie. Podczas gdy Szwecja dzięki mostowi znacząco zwiększyła eksport i import z położonymi na południe od niej krajami unijnymi, Dania korzysta z napływu dobrze wykształconych pracowników z południowej Szwecji. I tak Kopenhaga utrzymuje swoją pozycję centrum innowacjnej gospodarki w Europie Północnej.
Za niecałe trzy lata przez Danię popłynie norweski gaz do Polski i państwo duńskie ponownie znajdzie się w sercu kolejnej ważnej trasy transportowej. W przeciwieństwie do innych krajów, które oddają szlaki transportowe w ręce prywatnych firm, Dania zawsze dążyła do utrzymania kontroli państwa nad transportem surowców, ludzi i towarów na całym terytorium. Świadczy o tym przykład rurociągu Baltic Pipe, obsługiwany przez Energinet. To spółka publiczna założona w celu zapewnienia publicznej kontroli nad infrastrukturą krytyczną. Firma jest jednocześnie właścicielem i operatorem duńskiej sieci przesyłowej energii elektrycznej i gazu.

Reklama
Oprócz Baltic Pipe Dania kontynuuje inny ważny projekt infrastrukturalny na południu wyspy Lolland, który może dodatkowo wzmocnić pozytywne impulsy ekonomiczne mostu nad Sundem. 18-kilometrowy tunel pod cieśniną między Lolland a niemiecką wyspą Fehmarn ma zostać zakończony w 2028 r. i połączyć Zelandię z metropolią kopenhaską, a wyspę Lolland przez niemiecką autostradę A1 – z metropolią hamburską. Budowany tunel ma znaczenie dla gospodarki całego regionu Øresundu, bo Niemcy są największym partnerem handlowym Szwecji i Danii, a Skandynawia jest siódmym największym partnerem handlowym Niemiec.
Konsorcjum Øresund oczekuje, że tunel pod cieśniną Fehmarn zwiększy ruch na moście w Øresund o 1000 pojazdów dziennie. Tunel pod cieśniną Fehmarn jest projektem duńskim. Królestwo jest odpowiedzialne za budowę, eksploatację i finansowanie przedsięwzięcia. Konstrukcja ma być refinansowana z opłat za przejazd kolejowy i samochodowy. Traktat w sprawie realizacji tunelu Dania i Niemcy podpisały we wrześniu 2008 r, a już w kwietniu 2009 r. państwowa spółka Femern A/S została zobowiązana przez duńskiego ministra transportu do prac przygotowawczych do stałego połączenia przez cieśninę wysp Lolland i Fehmarn. Femern A/S jest częścią Sund & Bælt Holding A/S, które w 100 proc. należy do ministerstwa transportu Danii.
Po stronie niemieckiej projekt tunelu napotyka jednak wiele trudności. Prawdopodobne są pozwy sądowe ze strony niemieckiej organizacji ochrony przyrody NABU. Trybunał Sprawiedliwości UE przychylił się do pozwu firm Scandlines Danmark i Scandlines Deutschland oraz szwedzkich linii Stena przeciwko państwowemu finansowaniu tunelu. Mimo to Komisja Europejska uznała przeprawę pod cieśniną Fehmarn za jeden z pięciu najważniejszych projektów transgranicznych w sieci TEN-T. Do 2020 r. KE zobowiązała się do dofinansowania budowy połączenia kwotą 590 mln euro.
Grupa Femern A/S, mimo orzeczenia TSUE, nie widzi zagrożenia dla budowy tunelu. – Decyzja nie wpłynie na naszą pracę, ponieważ zapewniamy niezbędną płynność finansową, aby projekt posuwał się do przodu – powiedział Lars Friis Cornett, dyrektor Femern A/S w Niemczech. Duńczycy chcą być europejskim węzłem transportowym i są gotowi ponieść wszystkie związane z tym koszty. Podobnie jak ich średniowieczni przodkowie są przekonani, że transport i logistyka będą podwalinami dobrobytu kolejnych pokoleń tego małego państwa, rozsianego po Jutlandii i 394 wyspach.