Przewoźnicy mogą odzyskać nawet kilkadziesiąt milionów złotych , jakie musieli na przestrzeni lat zapłacić tytułem kar za przeciążone pojazdy. Ich los w rękach TSUE.
Wieloletnie zapóźnienia infrastrukturalne spowodowały, że Polska jak najdłużej chciała ograniczać ruch ciężkich ciężarówek po naszych drogach. Wynika to z tego, że przed naszym przystąpieniem do Unii Europejskiej drogi były budowane tak, aby wytrzymać nacisk osi do 10 t, podczas gdy unijne przepisy dopuszczają ruch pojazdów o nacisku do 11,5 t na pojedynczą oś. Jednak choć okres przejściowy, w trakcie którego Polska mogła stosować ograniczenia dla ruchu pojazdów załadowanych zgodnie z unijną normą, upłynął 31 grudnia 2010 r., to nadal zdecydowana większość dróg jest niedostosowana do tego standardu.