Jest pan już po spotkaniach z mieszkańcami trzech gmin, które zostały wyznaczone pod budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego, gmin Baranów, Teresin i Wiskitki. Jak pan je ocenia?

M.W.: Spotkania były miejscami bardzo burzliwe. Mieszkańcy nie ukrywali swoich obaw związanych z inwestycją. Jednak bardzo duża część głosów była pytaniami o konkretne rozwiązania.

Silne emocje, które towarzyszą takim inwestycjom są rzeczą naturalną i podchodzimy do nich z dużą pokorą i uwagą. Jesteśmy na początku długiej drogi, jeżeli chodzi o dialog z mieszkańcami. Chcemy powołać Radę Społeczną, w której znajdą się przedstawiciele samorządu i poszczególnych grup społecznych zainteresowanych inwestycją, m.in. rolników i przedsiębiorców. Chcielibyśmy, aby rada powstała w najbliższych miesiącach. Swoich przedstawicieli powinni znaleźć w niej mieszkańcy z terenów objętych inwestycją.

Jestem przekonany, że wówczas wypracujemy takie rozwiązania, jeśli będzie trzeba być może i ustawowe, które sprawią, że mieszkańcy będą uważali tę inwestycję również za swoją.

 Czy to oznacza, że nie wyklucza pan zmian w specustawie o CPK?

M.W.: Zmiana ustawy to bardzo poważna decyzja, jednak jeżeli będzie konieczna, to nie uchylimy się od tego. Dzisiaj jednak za wcześnie, żeby o tym mówić. Mieszkańcy artykułują wątpliwości, które nie dotyczą samej specustawy. Dotyczą one m.in. systemu podatkowego w kontekście tego, jak naliczane są podatki od sprzedaży nieruchomości. Chodzi tutaj o pewne rozwiązania, które dla mieszkańców mogą się okazać bardziej atrakcyjne.

 O jakie sprawy pytali mieszkańcy?

M.W.: Najczęściej o wykup nieruchomości pod inwestycję, a także o kwestię sprzedaży tych, na których ostatecznie nic nie powstanie. Ale to dokładnie będziemy wiedzieli w 2020 roku, kiedy nastąpi wskazanie ostatecznej lokalizacji CPK.

Mieszkańcy mają obawy przed swego rodzaju spekulacjami na cenach ziemi. To jest dla nas teraz jedna z ważniejszych spraw do rozwiązania, czyli znalezienie takich mechanizmów, żeby zapewnić mieszkańcom udział w zyskach z gospodarowania tymi nieruchomościami. Nie wykluczam nawet rozwiązań ustawowych, jeśli takie będą potrzebne.

Wiele pytań dotyczyło opieki nad osobami starszymi, dla których przeprowadzka i rozpoczęcie życia w innym miejscu jawi się jako ogromny problem.

W sumie w trakcie tych trzech wizyt w gminach spotkaliśmy się z ponad tysiącem osób.

Od 4 czerwca w Baranowie działa punkt konsultacyjny, w którym mieszkańcy mogą uzyskać potrzebne im informacje.

M.W.: Do punktu zgłaszane są bardzo konkretne pytania. Przez dwa tygodnie działania punktu skorzystało z niego około 120 osób. Były to spotkania indywidualne. Głównie prośby o rozstrzygnięcie bardzo konkretnych tematów. Mamy informację zwrotną, że mieszkańcy dzielą się między sobą wiedzą, jaką tam uzyskują. Dla nas też jest to bardzo ważne, ponieważ mamy możliwość lepszego wsłuchania się w potrzeby mieszkańców.

 Co by pan chciał powiedzieć mieszkańcom Baranowa na kilkadziesiąt godzin przed referendum? W niedzielę się wypowiedzą, czy chcą u siebie CPK, czy też nie.

M.W.: Pracujemy nad tym, żeby dialog z mieszkańcami był bardziej efektywny. Z dużą pokorą podchodzimy do ich obaw. Pragnąłbym zapewnić mieszkańców, że niezależnie od wyników referendum, będziemy wsłuchiwać się w ich głos, tak jak to miało miejsce przy punkcie konsultacyjnym i jak to będzie miało miejsce przy Radzie Społecznej, którą zamierzamy powołać. Liczymy na to, że zrealizujemy Port Solidarność we współpracy z mieszkańcami, a inwestycja ta okaże się bardzo korzystna dla całego regionu, a także dla polskiej gospodarki