To będzie najkrótsze połączenie LOT-u. Jego uruchomienie jest odpowiedzią na jednoczesne rozkopanie drogi i torów na tej trasie.
Podlubelskie lotnisko Świdnik od Okęcia w prostej linii dzieli niecałe 160 km. Podróż samolotem na takim dystansie nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ze względu na konieczność dotarcia na lotnisko na co najmniej godzinę przed odlotem i koszt podróży taką odległość bardziej opłaca się pokonać pociągiem czy autem. Tyle że w ostatnich miesiącach podróż tymi środkami transportu na tej trasie stała się koszmarem. Wszystko przez to, że jednocześnie rozkopane są tory i droga. Podróż koleją trwa ponad trzy godziny, a samochodem w najbardziej obleganych porach nawet o godzinę dłużej. W kolejnych miesiącach może być jeszcze gorzej, bo drogowcy dopiero rozkręcają się z przebudową drogi nr 17 do parametrów trasy ekspresowej.
I to właśnie te problemy chce wykorzystać nasz narodowy przewoźnik. Loty z Warszawy do Lublina wystartują 3 września. Będą się odbywać codziennie, z wyjątkiem wtorku i soboty. Za najtańsze bilety w obie strony zapłacimy 169 zł. LOT przyznaje, że liczy nie tylko na podróżujących wyłącznie na trasie z Lublina do Warszawy. Zapewne w większym stopniu będą z niego korzystać ci, którzy w stolicy będą przesiadać się na kolejny samolot. Rozkład umożliwia przesiadki bez długiego czekania na rejsy do Ameryki Północnej i niektórych miast Europy Zachodniej.
Reklama
Samoloty latały już między Warszawą i Lublinem. Jesienią 2014 r. rejsy uruchomił Eurolot. Połączenie zostało skasowane po niecałych trzech miesiącach, bo według przewoźnika nie było odpowiedniego obłożenia. LOT twierdzi, że teraz ta trasa ma większych potencjał m.in. ze względu na dobre dopasowania przesiadek.
Ogłoszone połączenie z Warszawy do Lublina będzie 99. kierunkiem naszego przewoźnika. LOT już zapowiada, że jeszcze w czerwcu liczba tras dobije do setki.

Reklama
Firma w ostatnim czasie stawia na rozwój różnego typu połączeń. Ostatnio głośno było o nowych trasach dalekiego zasięgu np. z Warszawy do Singapuru, z Rzeszowa do Nowego Jorku czy z Budapesztu do Chicago i Nowego Jorku. Jednak te długie połączenia często nie miałyby odpowiedniego obłożenia, gdyby nie istniały krótsze trasy – europejskie i krajowe, które zasilają te pierwsze. LOT przyznaje, że już ponad 50 proc. podróżujących linią pasażerów, to ci, którzy się przesiadają. W przypadku lotów krajowych ten odsetek jest znacznie wyższy.
Dla LOT-u, podobnie jak dla wielu innych linii lotniczych, w najbliższym czasie problemem mogą być jednak rosnące ceny paliwa i kosztów pracy. Szefowie Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu Lotniczego (IATA) niedawno skorygowali prognozowane zyski przewoźników w 2018 r. Mają spaść z 38 do 33 mld dol.
LOT od dwóch lat chwali się zyskami. W 2016 r. na wożeniu pasażerów zarobił 184 mln zł, a rok później o 100 mln zł więcej. Czy przewoźnik nie boi się, że duże wzrosty cen paliw wyraźnie ograniczą tegoroczne zyski? – Wzrost cen paliw to istotne wyzwanie rynkowe, ponieważ wydatki na ten cel stanowią znaczącą część kosztów operacyjnych. To właśnie w tej sytuacji ważne jest bezwzględne kontrolowanie wydatków. Między innymi pozyskiwanie samolotów o niższych parametrach spalania w przeliczeniu na pasażera i nieuleganie nadmiernej presji płacowej ze strony niektórych związków zawodowych – wylicza Konrad Majszyk z biura prasowego LOT-u.