Gra toczy się o 2 mld zł, które wciąż nie wpłynęły do budżetu. T-Mobile przekonuje, że koszty decyzji UKE mogą być większe
ILE KOSZTUJE SPÓR O LTE / Dziennik Gazeta Prawna
Magdalena Gaj prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, fot. Wojciech Górski / DGP
Reklama
Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Magdalena Gaj zapewnia w rozmowie z DGP, że decyzję w sprawie ostatnich częstotliwości dla mobilnego internetu LTE wyda najpóźniej 15 maja. Zarówno prezes UKE, jak i ostatecznym zwycięzcom pięciu bloków w ramach pasma 800 MHz (wszystkie o szerokości 5 MHz) zależy na czasie. Ale na przeszkodzie w ostatecznym zamknięciu drugiej tury postępowania stoją nie tylko wątpliwości prawne, ale i interesy biznesowe telekomów.

Reklama
– Oczekujemy rozsądnej decyzji regulatora – mówi Cezary Albrecht, dyrektor departamentu strategii i spraw regulacyjnych T-Mobile Polska. Temu operatorowi ostatecznie przypadły w udziale dwa z pięciu bloków w paśmie 800 MHz po tym, jak z postępowania wycofała się spółka NetNet należąca do Szymona Ruty, syna Hieronima, akcjonariusza Cyfrowego Polsatu i jednego z zaufanych partnerów biznesowych Zygmunta Solorza-Żaka. Za pierwszy z bloków T-Mobile już zapłacił.
Teraz gra toczy się o drugi blok, a właściwie o jego umiejscowienie. Wedle pierwotnej wersji bloki T-Mobile nie sąsiadują ze sobą – dzieli je blok należący do Play. A to – mówią eksperci – przykład nieefektywnej dystrybucji pasma. Konsekwencje takiej alokacji mogą być spore. EY, który na zlecenie T-Mobile przeanalizował skutki trzech rozpatrywanych przez UKE wariantów alokacji bloków, straszy nie tylko obniżeniem jakości usług, w tym – w najgorszym wypadku – obniżeniem nawet o połowę prędkości mobilnego internetu, ale też problemami z nawiązaniem połączenia.
– W Europie nigdzie poza Polską, Rumunią i Wielką Brytanią, gdzie taką sytuację wymusiła obecność na rynku dużej liczby operatorów infrastrukturalnych, nie przyznawano bloków częstotliwości węższych niż 10 MHz. W żadnym z krajów nie zdarzyło się też, by dwa bloki częstotliwości przyznawane jednemu operatorowi były przedzielone blokiem należącym do innego podmiotu – tłumaczy Piotr Mieczkowski z działu doradztwa biznesowego EY.
Teraz rozpatrywane są trzy warianty. We wszystkich Orange, który wygrał dwa bloki po 5 MHz, nie zmienia swej pozycji (1 i 2). Różnią się tylko pozycje T-Mobile i Play (patrz infografika). T-Mobile przekonuje, że najbardziej efektywny z punktu widzenia zarządzania pasmem, ale też z uwagi na aspekty ekonomiczne i rozwój usług telekomunikacyjnych, będzie wariant trzeci, w którym dwa bloki T-Mobile sąsiadują z dwoma blokami Orange, a Play przenosi się na ostatni blok E, zwolniony przez NetNet. Ale ten scenariusz budzi wątpliwości Play i UKE.
– Tu nie chodzi o kwestie formalnoprawne, ale o biznes i finanse. Raport E&Y pokazuje, że współpraca tych graczy narzuca na rynek i regulatora istotne ograniczenia w swobodnym dysponowaniu pasmem – ocenia rzecznik Play Marcin Gruszka. Gdyby ten scenariusz wszedł w życie, Orange i T-Mobile miałyby razem pasmo o łącznej szerokości 20 MHz, co – nawet biorąc pod uwagę ograniczenia prawne takiej współpracy – zdaniem naszych rozmówców nie jest najlepsze z punktu widzenia konkurencyjności. Żaden z telekomów nie byłby w stanie przebić usługi zaoferowanej przez obu tych graczy.
T-Mobile zależy z kolei na sąsiadowaniu z Orange, bo to pozwala im współdzielić maszty oraz uniknąć zbędnych wydatków na stawianie i rozbudowę stacji bazowych. E&Y wylicza, że przy przyjęciu najbardziej pesymistycznego scenariusza i rozdzieleniu bloków T-Mobile inwestycje obu operatorów mogą sięgnąć niemal 1 mld zł (rozbudowa 10 tys. stacji bazowych to koszt 271 mln zł, budowa 2 tys. nowych masztów – 700 mln zł).
– Budżety telekomów nie są z gumy. Będą one szukać oszczędności, choćby na promocjach dla klientów i poprzez redukcję zatrudnienia – twierdzi Mieczkowski. Z naszych informacji wynika, że najbardziej realny jest drugi scenariusz, w którym T-Mobile ma dwa sąsiadujące bloki, ale od Orange dzieli je P4. Spór wokół aukcji ma jednak wymiar nie tylko finansowy, ale i prawny. Choć słowa „spór” wszyscy unikają jak ognia. – Mamy blok, mamy rezerwację i od lutego wybudowaliśmy na niej już kilkaset nadajników – podkreśla Gruszka i podobnie jak przedstawiciele Orange nie chce komentować „debaty pomiędzy T-Mobile i UKE”.
UKE ma twardy orzech do zgryzienia, bo każdy z operatorów dysponuje odrębną opinią prawną. Regulator powinien się kierować zasadą efektywności, ale chce uniknąć sytuacji, w której zmiana alokacji pasm stałaby się kolejnym pretekstem do podważenia całej aukcji. Problemów i batalii prawnych mu wystarczy. Dlatego prezes UKE namawiała T-Mobile i Play, by same się wymieniły pasmami. – Propozycja, która miałaby polegać na tym, że prezes UKE, chcąc uniknąć ryzyka prawnego, wydaje decyzję ułomną, a my ją naprawiamy, jest nie do przyjęcia – tłumaczy Albrecht. I dodaje, że długoletnie inwestycje (rezerwacja na 15 lat) za kolosalne sumy nie mogą się opierać na dobrej woli bezpośredniego konkurenta.
UKE namawiał T-Mobile i Play, aby same wymieniły się pasmami
ROZMOWA
Półtora miesiąca na decyzję
Kiedy wyda pani decyzje rezerwacyjne po aukcji?
Daję sobie 1,5 miesiąca. Toczy się postępowanie w drugiej instancji, które planuję zakończyć do 15 maja. Na zwłoce cierpią konsumenci, bo nie mają dostępu do lepszych usług, pozostali operatorzy oraz Skarb Państwa, który czeka na „drobne” 2 mld zł. Ale w związku z wagą postępowania nie mogę podejmować pochopnych decyzji. Poszukuję salomonowego rozstrzygnięcia.
Chciała pani, by Play i T-Mobile się dogadały.
Tak. Ale do tanga trzeba dwojga.
Wycofanie się NetNet jest prawomocne?
Tak, mamy potwierdzenie, że nie są zainteresowani blokiem. Ale obserwując zachowania tego podmiotu, ktoś znający core biznesu telekomunikacyjnego może dojść do wniosku, że podmiot ten opóźnia innym możliwość świadczenia usług. Jeszcze na etapie aukcji NetNet uwiarygadniał się, wpłacając 500 mln zł depozytu. Ale dalsze zachowania świadczą o tym, że chyba nigdy nie miał zamiaru wykonywania tej działalności. Państwo nie może sobie pozwolić na bycie wodzonym za nos przez jednego przedsiębiorcę.
T-Mobile chce zamiany bloków, tłumacząc, że to najlepsza decyzja z punktu widzenia efektywności.
Nie trzeba mnie przekonywać, że im szerszy kanał, tym lepsza jakość. Tu nie ma sporu. Ale każda decyzja ma plusy i minusy. Pomijając kwestie prawne, nie mogę patrzeć na efektywność z punktu widzenia jednego operatora. Przesuwając P4 na inny blok, musiałabym stwierdzić, że oni nieefektywnie wykorzystują częstotliwości. A to nieprawda, Play wystąpił do nas z 327 wnioskami o pozwolenia radiowe na częstotliwości 800 MHz, a ponad 700 urządzeń wpisał do rejestru. Myślę, że minimum połowę z tej liczby już uruchomił. Musimy sprawdzić, jakie konsekwencje będzie miało przeniesienie ich teraz na inny kanał. Wszystko to analizujemy, czekamy też na zamówioną analizę prawną. Strony dowiedzą się o mojej decyzji w procedurze administracyjnej, a nie z prasy.