Tradycyjne telefony ma tylko 1/4 Polaków. Można je znaleźć w co trzecim zakładzie pracy, to budzi zaufanie klientów.
– Może łatwiej nam będzie rozmawiać, jeśli zadzwonię na numer stacjonarny, bo – o ile dobrze pamiętam – pan jeszcze ma taki telefon? – pytam Andrzeja Piotrowskiego, eksperta ds. telekomunikacji z Centrum im. Adama Smitha. – Mam. Ale naprawdę wolałbym nie, bo on ma strasznie krótki kabel i niewygodnie nam się będzie rozmawiało. Zresztą nie ukrywam, utrzymuję tę linię głównie dlatego, że jest w pakiecie z internetem i telewizją. No cóż: tak się po prostu bardziej opłaca – opowiada ekspert. W jego ocenie właśnie pakietowanie jest jednym z głównych powodów, dla których telefony stacjonarne jeszcze w ogóle funkcjonują u indywidualnych klientów. – Zresztą na mój telefon dzwonią prawie wyłącznie pracownicy konkurencyjnego operatora, przekonując mnie, bym do nich przeszedł – śmieje się Piotrowski.
Reklama
Z roku na rok spada liczba stacjonarnych abonentów. Jak wynika z najnowszej analizy Urzędu Komunikacji Elektronicznej, dziś najrzadziej wykorzystywaną usługą na całym rynku telekomunikacyjnym jest właśnie telefonia stacjonarna. Jeśli korzystanie z telefonii ruchomej wzrosło o cztery punkty procentowe w porównaniu do poprzedniego roku, to liczba posiadaczy tych stacjonarnych spadła o tyle samo i wynosi dziś 24 proc. – Drastycznie nie spada tylko ze względu na takie sztuczne utrzymywanie rynku przez telekomy, które skoro już kiedyś w linie stacjonarne zainwestowały, to wciąż próbują je sprzedawać – tłumaczy Piotrowski.

Reklama
Widać jednak, że nawet wśród osób powyżej 50. roku życia, które tradycyjnie były głównymi klientami tej usługi, zaczyna ona tracić na znaczeniu – oczywiście na korzyść komórek. Dziś już 92 proc. seniorów (wzrost w ciągu roku o 3 pkt) korzysta z telefonii mobilnej, a ze stacjonarnej 30 proc. (o 10 pkt proc. mniej niż rok wcześniej). Co ważne, sześć na 10 z nich stare aparaty utrzymuje głównie z przyzwyczajenia, a tylko czterech na 10 zarzeka się, że nie zrezygnuje z nich na rzecz komórek.
Jeszcze większy odpływ na rzecz mobilności widać w firmach. W 2014 r. 89 proc. korzystało z telefonów komórkowych, a w tym już 97 proc. W tym samym czasie liczba firmowych użytkowników telefonów stacjonarnych spadła z 52 do 30 proc. – Ale nie jest tak, że za chwilę wszystkie firmy pozbędą się linii stacjonarnych. Wręcz przeciwnie, jest wciąż grupa instytucji, które trudno sobie wyobrazić funkcjonujące tylko z komórkami – studzi emocje Piotrowski.
Zwolenników tradycji najwięcej jest wśród instytucji publicznych i dużych firm. Aż 86 proc. firm zatrudniających powyżej 50 pracowników wciąż korzysta ze stacjonarnych telefonów. Aczkolwiek coraz częściej robią to w nowoczesnej formule VoIP, czyli Voice over Internet Protocol, w której przesyła się dźwięki za pomocą łączy internetowych. Im większa firma, tym częściej decyduje się na takie rozwiązanie. Ma je już 11 proc. dużych przedsiębiorstw. – Wynika to z jednej strony z chęci obniżenia kosztów telekomunikacyjnych, z drugiej ze znacznie większej funkcjonalności takiej telefonii. W zasięgu sieci WiFi użytkownik może wykonywać i odbierać połączenia kierowane na stacjonarny numer za pośrednictwem swojego telefonu komórkowego – tłumaczy Piotr Mazurkiewicz z firmy easyCALL.pl.
Tak więc chociaż eksperci podkreślają, że sieci stacjonarne dziś są dla operatorów raczej kosztem w utrzymaniu niż ewentualnym zyskiem, prędko do końca nie znikną, mimo że przecież kilka lat temu zapowiadano ich rychłą śmierć. Jeszcze w 2013 r. norweski operator państwowy Telenor, wspólnie z tamtejszym ministerstwem komunikacji, wręcz zdecydował, by całkiem zlikwidować telefonię stacjonarną w Norwegii jako nieopłacalną. Wyliczano, że opłaty instalacyjne są zbyt wysokie w dobie konkurencji z technologią radiową i internetową. Plan był taki, że stopniowo do stycznia 2017 r. miano po kolei likwidować sieci, a starszym osobom i tym konserwatywnym, przywiązanym do aparatów stacjonarnych, proponować urządzenia do złudzenia przypominające telefony stacjonarne, z tą różnicą, że jednak bez kabli. Rok temu jednak z tych planów się wycofano. Owszem, sporo linii zamknięto, ale zapadła decyzja, że jeżeli ktoś będzie chciał, przy stacjonarnym telefonie będzie mógł pozostać tak długo, jak tylko zechce.
55 proc. instytucji publicznych korzysta z sieci stacjonarnej
3 proc. firm ma tylko telefon stacjonarny. W 2010 r. było ich jeszcze 8,7 proc.
70 proc. firm korzysta tylko z komórek . Pięć lat temu było ich 31,5 proc.