Zapis w umowie z Orange, który pozwala na automatyczne przedłużenie kontraktu na kolejne sześć miesięcy miał chronić zapominalskich klientów przed wysokimi kosztami. Konsumenci zwracają jednak uwagę, że konsultanci nie informują o możliwości wycofania się z tego zapisu.

Automatyczne przedłużanie umowy w Orange to zmiana jaka zaszła w umowach z telekomem kilka lat temu. Klienci mogli zdecydować się na taki zapis, dzięki czemu w przypadku zapomnienia o przedłużeniu lub rozwiązaniu kontraktu, nie ponosiliby wyższych kosztów, niż w czasie obowiązywania promocji. Takie koszty wynikają wprost z umowy i są zgodne z Prawem telekomunikacyjnym, gdyż na czas trwania kontraktu telekom daje nam ofertę promocyjną, a w momencie „przejścia” na czas nieokreślony, warunki są o wiele gorsze.

- O warunkach, na jakich ma być przedłużona umowa z Orange, decyduje klient. Zawierając umowę , może wskazać, czy chce, aby umowa przedłużyła się na kolejne 6 miesięcy lub na czas nieokreślony, może także zdecydować, aby umowa automatycznie wygasła. Wybrana przez klienta opcja jest wpisywana do umowy – informuje Biuro Prasowe Orange.

Oczywiście „konia z rzędem” temu, kto pamięta czy dwa lata temu operator pytał nas o tę opcję, szczególnie w przypadku umów zawieranych na odległość. Niezależnie od tego faktu, konsument powinien zapoznać się z umową przed jej podpisaniem i stwierdzić, czy taki zapis mu pasuje. Na szczęście Orange w umowie pozwala na odstąpienie od tego zapisu i to warto zaznaczyć.

Reklama

- Klienci Orange mogą w dowolnym momencie - od dnia zawarcia umowy do dnia ostatniego - zmienić swoją decyzję w tym zakresie. Może to zrobić listownie, telefonicznie lub osobiście w salonie. Taka zmiana jest bezpłatna i można jej dokonać dowolną ilość razy – informuje Orange.

Niestety problem polega na tym, że w przypadku rozmowy z konsultantem taka możliwość nie jest jasno formułowana lub klient wcale nie jest informowany - o czym możemy przeczytać na forach internetowych. Są to z pewnością przypadki jednostkowe, ale warto aby telekom poprawił ten element komunikacji z klientem. Aby nie być gołosłownym jako klient telekomu zadzwoniłem do Orange i niestety przez 3 minuty rozmowy nie padły magiczne słowa - "może Pan zmienić tę opcję w każdej chwili". Oczywiście trudno dogodzić wszystkim klientom i z pewnością znalazłoby się wielu zawiedzionych tym, że Orange nie zaproponowało w umowie opcji ograniczenia kosztów w przypadku zapomnienia o przedłużeniu lub rozwiązaniu umowy.

Reklama

Z jednej strony problem nie jest powszechny, jak na razie do Federacji Konsumentów zgłosiła się tylko jedna osoba z takim zarzutem. Ale Federacja uznaje, że sam zapis w umowie jest – klauzulą niedozwoloną. Na podstawie zgłoszenia konsumenta, FK zainterweniowała.

- Sporządziliśmy interwencję do operatora opierając się o decyzje UOKiK w stosunku do NOM (prawomocna) i Vectra (jeszcze nieprawomocna). W ostatni piątek otrzymaliśmy odpowiedź operatora, z którą się całkowicie nie zgadzamy. Mianowicie operator twierdzi, że sytuacja różni się od sprawy z Vectrą poprzez fakt, że Vectra wyznaczyła termin 30 dni przed końcem trwania umowy na złożenie dyspozycji o nieprzedłużaniu, a operator Orange takiego terminu nie stosuje. Zdaniem operatora umowę można wypowiedzieć na dzień przed - informuje Agnieszka Popławska, prawnik Federacji Konsumentów.

Przypomnijmy, że Prezes UOKiK zakwestionowała praktykę spółki Niezależny Operator Międzystrefowy i nałożyła karę w wysokości blisko 195 tys. zł. Zdaniem UOKiK NOM zastrzegał, że umowa zawarta na czas określony ulega automatycznemu przedłużeniu na kolejny, taki sam okres. Abonenci, którzy chcieli zrezygnować z nowego kontraktu, byli zobowiązywani do złożenia pisemnego oświadczenia, co najmniej 30 dni przed upływem starej umowy. Praktyka ta wymuszała na konsumentach podejmowanie działań zapobiegających przedłużeniu umowy oraz ograniczała możliwość rezygnacji z usług przedsiębiorcy.

Z kolei Vectra automatycznie przedłużała umowy zawarte na czas określony na 6-miesięczny okres. Klienci spółki nie mieli możliwości podjęcia samodzielnej decyzji o dalszym korzystaniu z usług. Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów Prezes UOKiK nałożył karę ponad 490 tys. zł, choć decyzja nie jest prawomocna.

Trudno zatem porównać te dwa przypadki z sytuacją która ma miejsce w Orange, ale...

W przypadku Orange zdaniem Federacji Konsumentów jest to jedynie zmodyfikowana, ale nadal klauzula niedozwolona. Umowa dla ciągłości świadczenia i „zabezpieczenia” konsumenta powinna przejść na czas nieokreślony, w razie braku odmiennej dyspozycji - informuje FK.

- Konsument ma prawo przeoczyć termin zakończenia promocji, chociażby przez fakt przyzwyczajenia do sytuacji, w której operator kontaktuje się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy w celu przedstawienia nowych warunków. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację w której w ślad za takim działaniem pójdą także pozostali operatorzy i zamiast tworzyć nowe intratne dla konsumenta oferty będą wciąż co 6 miesięcy odnawiali ten sam kontakt. Bo konsument przeoczył termin. Takie działanie jest może i dla operatora korzystne, jednak krótkoterminowo. Przyniesie oszczędność np. z związku z koniecznością zatrudniania pracowników infolinii, jednak zatrzyma rozwój nowych technologii na polskim rynku telekomunikacyjnym – zauważa Agnieszka Popławska.

Jak się dowiedzieliśmy w ciągu najbliższych tygodni Federacja Konsumentów planuje sporządzić zawiadomienie o możliwości stosowania przez operatora Orange Polska nieuczciwych praktyk rynkowych.