statystyki

Łódzki pomysł na walkę z dopalaczami. Przyniesie więcej szkody czy pożytku?

07.12.2016, 09:35; Aktualizacja: 07.12.2016, 09:53
Z dopalaczami i ich sprzedawcami Łódź walczy od dawna.

Z dopalaczami i ich sprzedawcami Łódź walczy od dawna.źródło: ShutterStock

Problem: Za pomocą powództwa wytoczonego przez rzecznika konsumentów Łódź chce unieważniać umowy zakupu szkodliwych substancji z uwagi na wprowadzenie kupującego w błąd. Punktem zaczepienia jest inne niż spodziewane działanie produktu. To z kolei ma otworzyć drogę do kolejnego postępowania o odszkodowanie.

Eksperci twierdzą, że choć sam nowy pomysł jest szczytny, to nie jest najlepiej realizowany. Wątpliwe są założenia i podstawa prawna.

Miasto może też mieć problem ze znalezieniem osób chętnych do wszczynania procesów sądowych. Ewentualne przegrane oznaczać zaś będą niezadowolenie mieszkańców, bo to oni, a nie samorząd, ryzykują konieczność poniesienia kosztów zastępstwa procesowego. Jednak łódzka inicjatywa zasługuje na uwagę, bo - mimo że niedoskonała - przynosi efekty.

Z dopalaczami i ich sprzedawcami Łódź walczy od dawna. W magistracie został nawet powołany specjalny zespół w celu wyeliminowania z obrotu tych toksycznych substancji oraz przy okazji ich bardziej czy mniej legalnych sprzedawców. Narzędzia do walki są, co prawda, uznawane za dziwaczne, ale dają efekty. Tak było np. w przypadku remontów chodników przed drażliwymi sklepami, masowych kontroli sanepidu, a nawet pozwów przeciw właścicielom kamienic wynajmującym powierzchnie sprzedażowe.

Strzał z paragrafu

W listopadzie miasto ogłosiło, że ma nowy sposób, by skutecznie pomagać mieszkańcom. Jak poinformował Marcin Masłowski, rzecznik prasowy prezydenta Łodzi, został przygotowany projekt pozwu, który może być skierowany przeciwko sprzedawcy. [ramka]

– Chodzi o to, że sprzedawca wprowadza konsumenta w błąd co do działania produktu – uzupełnia pełnomocnik ds. walki miasta z dopalaczami, mecenas Jarosław Stasiak z biura prawnego łódzkiego Urzędu Miasta. – Miasto opracowało konstrukcję prawną w porozumieniu z miejskim rzecznikiem praw konsumentów. Będzie też służyć pomocą prawną. Więc jeśli ktoś, kto zawarł taką umowę sprzedaży, lub rodzice poszkodowanych dzieci chcieliby dochodzić prawa na tej drodze, to można się zgłosić do urzędu – zaprasza Stasiak. - Wskutek pozwu ma dojść do nieważności umowy. To daje podstawę do wytoczenia drugiego powództwa - o odszkodowanie. My jednak jako miasto nie mamy legitymacji procesowej, aby taki pozew o odszkodowanie samodzielnie skierować. Musi to zrobić sam poszkodowany. Możemy jedynie pomóc w jego sporządzeniu. Zastanawiamy się też nad ewentualnymi pozwami zbiorowymi. Na razie zainteresowanie jest nikłe. Jeśli zbierze się powyżej 10 chętnych, można o tym pomyśleć - dodaje mecenas.

Jest sporo błędów


Pozostało 76% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane