Jeszcze w tym miesiącu mają być opublikowane założenia do zmian w przepisach, które nieco złagodzą zasady organizacji sieci placówek oświatowych. Ale na dodatkowe pieniądze związane z edukacją samorządy nie mają co liczyć.

Lokalni włodarze domagają się od rządu realizacji obietnic w zakresie zwiększenia nakładów na oświatę i poluzowania przepisów dotyczących tworzenia sieci szkół i przedszkoli. Rada Ministrów jednak tylko częściowo zgadza się na realizację ich postulatów. Zdaniem ekspertów zmiany są niezbędne, żeby organy prowadzące placówki oświatowe nie wpadły w jeszcze większe zadłużenie. Resort finansów zapewnia, że już w tym miesiącu w wykazie prac Rady Ministrów zostaną przedstawione założenia do zmiany przepisów w tym zakresie. Radość wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i starostów z tego, co dotychczas uzgodniono, jest bardzo umiarkowana.

Zmiany, na jakich najbardziej zależy samorządom, to nowelizacja rozdziału 4 ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (Dz.U. z 2024 r. poz. 1572). Przewiduje on zasady ustalania potrzeb finansowych jednostek samorządu terytorialnego (JST) i ich finansowania w zakresie oświaty.

Wczoraj przedstawiciele samorządów podpisali protokół ustaleń z przedstawicielami rządu w ramach prac Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Do żądań lokalnych włodarzy odniósł się przede wszystkim resort finansów, resort edukacji pozostał bardziej powściągliwy.

Dodatkowych pieniędzy na oświatę nie będzie

Głównym postulatem ze strony organów prowadzących szkoły i przedszkola było zwiększenie kwoty potrzeb oświatowych. Zdaniem przedstawicieli JST niejasne pozostaje pojęcie użyte w ustawie: „środki niezbędne do realizacji zadań oświatowych jednostek samorządu terytorialnego”. To uniemożliwia ocenę, czy przepis ten jest przestrzegany.

Zdaniem ministra finansów racjonalne finansowanie oświaty powinno odpowiadać potrzebom w wystandaryzowanym zakresie. Z kolei wynagrodzenia nauczycieli oraz utrzymanie placówek wychowania przedszkolnego, szkół i innych placówek powinny być pokrywane z dochodów JST.

Samorządy nie mają co liczyć na to, że pieniądze na utrzymanie oświaty będzie zapewniał budżet centralny. Resort finansów obiecał zaledwie, że nie wyklucza możliwości zapewnienia samorządom dodatkowych środków na zwiększenie wysokości potrzeb oświatowych. Taką możliwość uzależnia jednak od sytuacji budżetowej państwa i finansów publicznych.

Standardy oświatowe poczekają

Przedstawiciele resortów nie odnieśli się do kwestii wprowadzenia standardów oświatowych. – O standaryzację potrzeb oświatowych apelujemy już od wielu lat. Chcieliśmy, aby rząd określił minimalną liczebność klas, przy której takie finansowanie jest zapewnione. Niestety, nikt ze strony rządowej nie chce o tym słyszeć, ponieważ wymaga to odpowiednich nakładów – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Jego zdaniem wprowadzenie takiego rozwiązania przyczyniłoby się m.in. do podwyższenia jakości kształcenia.

Resort edukacji uznał też, że nie ma potrzeby ujednolicania liczebności oddziałów w przedszkolach i klasach I–III do 26 uczniów. Samorządy argumentują ponadto, że w wielu przypadkach, np. w dużych miastach, nauczyciele zarabiają średnio więcej niż gwarantuje to art. 30 ust. 3 ustawy – Karta nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 986 ze zm.). Niestety, w tej kwestii również strona rządowa jest nieugięta. Ministerstwo Finansów nie przewiduje finansowania z budżetu państwa wynagrodzeń ponad średnią krajową obowiązującą na poszczególnych stopniach awansu.

– Trochę źle to wróży dla naszego obywatelskiego projektu, który przewiduje, że pensje nauczycieli będą wzrastały proporcjonalnie do średniej krajowej. Był on na razie omawiany tylko w sejmowej podkomisji, nie zostały podjęte kluczowe decyzje w jego sprawie – mówi Krzysztof Baszczyński ze Związku Nauczycielstwa Polskiego.

W rezultacie nie będzie zmian art. 30 ust. 10b Karty nauczyciela. W dalszym ciągu będzie on stanowił, że zwiększenie środków finansowych przypadających na poszczególne składniki wynagrodzenia dla nauczycieli ponad średnie wynagrodzenie może odbywać się wyłącznie z dochodów własnych JST lub ze środków pochodzących z budżetu Unii Europejskiej.

– Bylibyśmy bardziej za tym, aby o podwyżkach decydował wzrost średnich zarobków w gospodarce narodowej kosztem zmodyfikowania lub zniesienia tych ustawowych średnich dla nauczycieli, które dają mylny obraz ich zarobków. W tych sumach uwzględnione są m.in. odprawy emerytalno-rentowe, nagrody jubileuszowe czy godziny ponadwymiarowe. A przecież nie wszyscy otrzymują za nie wynagrodzenie – mówi dr Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność.

W zakresie uzyskania dodatkowych środków z budżetu samorządy niewiele wywalczyły ze stroną rządową, ale w kwestii większej samodzielności – czyli decydowania o sieci szkół i zatrudnianych tam osobach – rząd poszedł na ustępstwa. Ma nastąpić pewne poluzowanie zasad.

Zmiany w sieciach szkół

W kwietniu projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 750 ze zm.), który będzie dotyczył zmiany organizacji sieci szkół, ma zostać skierowany do kancelarii premiera w celu wpisania go do rejestru prac legislacyjnych.

– To pokazuje, że rząd wreszcie dostrzega sytuację w małych gminach, gdzie są nieliczne szkoły, do których musimy dokładać. Nie otrzymujemy na to wystarczających środków i dlatego daje nam się narzędzia prawne, które pozwolą w pewnym stopniu ograniczyć gigantyczne wydatki na ten cel – mówi Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol.

Resort finansów proponuje wprowadzenie specjalnego programu inwestycyjnego wspierającego małe szkoły. Propozycja rządowa przewiduje również możliwość konsolidacji szkół, uproszczenie tworzenia filii szkół bez przekształcania w dwóch etapach (likwidacja plus decyzja o utworzeniu filii), a także możliwość prowadzenia dwukrotnie większej liczby filii szkół w stosunku do obowiązujących teraz limitów.

– Obecnie możemy mieć w obrębie szkoły macierzystej dwie placówki filialne, a po zmianach ta liczba wzrośnie do czterech. Będzie również możliwe tworzenie zespołów z samych szkół podstawowych. Możliwa ma być też większa elastyczność przy łączeniu klas, a także zawieranie porozumień między gminami na prowadzenie np. jednej wspólnej szkoły podstawowej. Te wszystkie zmiany są odpowiedzią na niż demograficzny – mówi Marek Wójcik.

– Niestety, wbrew wcześniejszym obietnicom, przy decyzji o likwidacji szkół w dalszym ciągu będziemy musieli uzyskiwać pozytywną opinię kuratora oświaty – dodaje.

Prywatne placówki pod nadzorem

Rząd w planowanej nowelizacji chce znieść obowiązek uzyskiwania pozytywnej opinii kuratora oświaty w przypadku tworzenia samorządowych szkół, zespołów i przedszkoli samorządowych. Jednak od prywatnych taka opinia będzie wymagana. Trzeba będzie ją uzyskać również w związku z obsadzaniem dyrektorów w niepublicznych placówkach.

Samorządy domagały się też zaostrzenia przepisów dotyczących przyznawania przez nich dotacji prywatnym przedszkolom. Na większość propozycji strona rządowa nie wyraziła zgody. Jedyna zmiana w tym zakresie dotyczy szkół dla dorosłych. Tam dotacja zostanie wypłacona tylko, jeśli uczeń zda maturę lub otrzyma tytuł zawodowy. Co więcej – jeśli np. gmina będzie w trakcie kontroli prywatnej placówki w zakresie wydatkowania środków publicznych, będzie mogła w tym czasie zablokować wydatki.

– Nie powinno być takiej ingerencji w zakresie wyboru dyrektora szkoły lub też zawieszania wypłaty dotacji. Jeśli okaże się, że kontrola się przedłuża, to prywatnej placówce może grozić nawet zamknięcie – mówi Łukasz Łuczak, adwokat i pełnomocnik placówek niepublicznych.

Według niego te podmioty nie spodziewały się wprowadzenia takiego zaostrzenia przepisów. ©℗

ikona lupy />
Potrzeby finansowe samorządów / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe