Sejm przyjął w ubiegłym tygodniu poprawkę Senatu do ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która demoluje system gospodarki odpadami w samorządach. O tyle jest to niezrozumiałe, że w czasie prac nad całością ustawy – Prawo zamówień publicznych z niewiadomych powodów zajęto się głównie tym, co dotyczy samorządów. Przyjęte zmiany są dla nich alarmujące.



W ramach prac nad ustawą o zamówieniach publicznych uchwalono poprawkę, która w zupełnie innej ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nakazuje zorganizowanie przetargu na odbiór odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy. Pokrótce oznacza to sytuację, kiedy np. jedną ulicą będą jechały dwie śmieciarki dwóch różnych firm, które będą wybiórczo zabierać śmieci – jedna od mieszkańców, druga np. od firm. Nie wiem, czy można sobie wyobrazić dwa razy więcej takich pojazdów na ulicach naszych miast, szczególnie tych dużych. Szczerze też wątpię, by nowe przepisy spowodowały, że nasze miasta będą czystsze.
Reklama
Co więcej, brak zasadności przyjęcia zgłoszonej poprawki wynika zarówno z przyczyn formalnych, jak i merytorycznych. W pierwszej kolejności podkreślić należy, że poprawka ta została przyjęta bez konsultacji ze stroną samorządową, choć jej wprowadzenie do ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach w sposób istotny wpływa na funkcjonowanie organizowanego przez nas systemu gospodarki odpadami komunalnymi. Zmiany w tym zakresie nie były przedmiotem prac ani sejmowej komisji gospodarki i rozwoju, ani podkomisji nadzwyczajnej, powołanej do rozpatrzenia przedmiotowego projektu ustawy, a ich przyjęcie przez senacką komisję gospodarki narodowej i innowacyjności nie było poprzedzone jakąkolwiek dyskusją. Co więcej, z uchwały Senatu nie wynika uzasadnienie przyjęcia opiniowanej poprawki, tym samym nie jest możliwe nawet odniesienie się do celu ustawodawcy, dla którego dokonano tego rodzaju rozgraniczenia w możliwości realizacji zadań przez gminę.
Po drugie, odnosząc się do postanowień dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady i przywołując przy tym dyskusję nad brakiem podstaw do objęcia w ogóle zamówień in-house procedurą zamówień publicznych z uwagi na ich wyłączenie spod obowiązywania dyrektywy, należy wskazać, że dokonane zróżnicowanie obowiązków gmin w stosunku do nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy, a powstają odpady komunalne, wprowadza dodatkowe, niewynikające z dyrektywy ograniczenie w stosowaniu zamówień in-house, co w praktyce prowadzić może do zaburzenia funkcjonowania systemu gospodarki odpadami komunalnymi. Dodatkowo może być w przyszłości rozszerzane na inne, dowolnie wybrane obszary działalności komunalnej, wpływając tym samym na realizację zadań własnych przez gminy.
Wprowadzenie przedmiotowej regulacji nie zostało przy tym poprzedzone merytoryczną dyskusją co do skutków jej obowiązywania i wpływu zróżnicowania trybów udzielenia zamówienia na praktyczne aspekty związane z odbiorem odpadów komunalnych. W przypadku gdy dana gmina podejmie decyzję o organizacji przetargu dla nieruchomości, na których nie zamieszkują mieszkańcy, a w pozostałym zakresie udzieli zamówienia publicznego w innym, dopuszczalnym trybie, na jej obszarze funkcjonować będą dwa niezależne systemy odbioru odpadów komunalnych, obsługiwane przez de facto konkurujące ze sobą podmioty odbierające odpady. A rynek śmieci to, jak wiemy, ogromne pieniądze i firmy, co nie jest żadnym zarzutem, zrobią wszystko, aby przejąć część rynku, niekoniecznie z zyskiem dla mieszkańców.
To, jak newralgiczny jest problem śmieci, pokazują nam obrazki sprzed kilku lat we Włoszech i Hiszpanii, a obecnie z Francji. Jakiekolwiek odstępstwo od sprawnie funkcjonującego systemu może spowodować dramatyczny nieporządek na naszych ulicach. Gminy dbają o swój interes, firmy odpadowe o swój, nie ma się co oszukiwać, że będzie on zbieżny.
Unia Metropolii Polskich w dniu przyjęcia poprawki wystosowała pisemny sprzeciw przeciwko takim przepisom ustawy. List trafił do premier Beaty Szydło, wicepremiera Mateusza Morawieckiego, marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i szefów sejmowych komisji gospodarki i samorządu. Pozostał bez odpowiedzi. Odpowiedzą mieszkańcy, którzy niestety zapłacą za te zmiany i otrzymają wyższe rachunki za wywóz śmieci.
Dziennik Gazeta Prawna