Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie noszenia symboli religijnych w miejscu pracy. Czy ministrowie z Nowej Lewicy w nowym rządzie mogliby wprowadzić taki zakaz w urzędach, którymi będą zarządzać?

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-148/22 dotyczący noszenia symboli religijnych w miejscu pracy. Orzekł, że administracja publiczna może podjąć decyzję o zakazie noszenia takich symboli przez wszystkich jej pracowników. Nikt nie może w takim wypadku zarzucić pracodawcy, że dopuszcza się dyskryminacji. Czy to jest właściwe rozwiązanie, czy zbyt ingerujące w sferę prywatną każdego człowieka?
dr hab. Stefan Płażek, ekspert ds. administracji publicznej, adiunkt Uniwersytetu Jagiellońskiego / Materiały prasowe

Według polskiego prawa ograniczenie praw i wolności obywatelskich, w tym wolności uzewnętrzniania religii, jest materią ustawową i konstytucyjną. A zatem możliwość wydania takich ograniczeń przez decyzję czy zarządzenie organu administracji publicznej wymagałaby zmiany konstytucji. W szczególności jej art. 25 ust. 2, który nakłada na władze publiczne obowiązek zapewniania swobody wyrażania przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych w życiu publicznym. Z kolei zgodnie z art. 31 ust. 3 konstytucji ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą przy tym naruszać istoty wolności i praw. Zgodnie z art. 53 ust. 5 konstytucji wolność religii obejmuje m.in. wolność jej uzewnętrzniania, a ta może być ograniczana tylko przez ustawę i wyłącznie wtedy, gdy jest to konieczne dla ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób. W świetle tych zasad nie wydaje się możliwe, nawet w drodze ustawy, zakazanie urzędnikom administracji publicznej noszenia symboli znamionujących ich religię, jako że ani nie godzi to w bezpieczeństwo państwa, ani nie zagraża porządkowi publicznemu, zdrowiu, moralności czy wolnościom lub prawom innych osób.

Czy na podstawie obecnych regulacji polskiego kodeksu pracy, pragmatyk zawodowych urzędników i w świetle tego wyroku np. ministrowie z Nowej Lewicy w nowym rządzie mogliby wprowadzić taki zakaz w urzędach, którymi będą zarządzać?

Poza wspomnianymi przepisami, wyznaczającymi pryncypia natury konstytucyjnej, istnieje jeszcze obowiązek równego traktowania pracowników zawarty w kodeksie pracy. Nie byłoby zatem możliwe wprowadzanie w niektórych tylko jednostkach administracji publicznej ograniczeń w zakresie wolności i praw pracowników w sytuacji, gdyby pracownicy innych jednostek mogli się cieszyć tymi wolnościami.

Wyobrażam sobie, że w niedługiej przyszłości w całej administracji może się pojawić np. takie zarządzenie premiera. Pojawia się pytanie, czy urzędnik, który przyjdzie do pracy z rozpiętą koszulką, spod której będzie widoczny krzyżyk, będzie musiał się liczyć z karą nagany lub nawet wyrzuceniem z pracy. Czy na podstawie obecnych przepisów obowiązujących w naszym kraju można się bronić przed takimi zakazami?

Tak. Takie zarządzenie byłoby porażką premiera i szybko doprowadziłoby do skutecznej sądowej obrony naruszonych praw, zarówno obywatela, jak i pracownika. Wyrażony przez TSUE pogląd oceniam nisko. Noszenie symboli swojej religii wskazuje na wierność wyznawanym zasadom, co jest zaletą człowieka, która powinna być ceniona zwłaszcza w administracji publicznej. Nie narusza też niczyich praw i wolności, a najwyżej czyjeś prywatne np.: chrystofobię, islamofobię czy antysemityzm. Nie narusza też neutralności światopoglądowej państwa, ponieważ nie ma żadnego wpływu na sposób działania administracji publicznej. Uznanie poglądu przeciwnego miałoby rozległe skutki dyskryminacyjne wobec osób noszących jakiekolwiek oznaki związane z czymkolwiek. Ja np. nie noszę oznak mojej chrześcijańskiej wiary, ale znaczek Uniwersytetu Jagiellońskiego w klapie marynarki. I otóż mogłoby to zostać poczytane za stygmatyzowanie kogoś tam, podobnie jak ostatnio podnosiły się wśród lewicowych aktywistów głosy, że nagradzanie czytelnictwa wśród uczniów jest stygmatyzowaniem pozostałych, słabych w czytaniu. ©℗

Rozmawiał Artur Radwan

TSUE: to nie dyskryminacja

We wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że zakaz noszenia w miejscu pracy przez urzędników UE symboli religijnych nie jest dyskryminujący, jako środek stosowany w celu ustanowienia całkowicie neutralnego środowiska administracyjnego. Jak stwierdził TSUE, nie będzie to dyskryminacja, jeśli zakaz ten jest „stosowany w sposób ogólny i bez rozróżnienia względem wszystkich pracowników tej administracji i ogranicza się do tego, co ściśle konieczne”.

Sprawa rozpatrywana przez sąd dotyczyła kierowniczki biura gminy w Belgii, której zakazano noszenia chusty islamskiej w miejscu pracy. Gmina zmieniła swój regulamin pracy i nakazała pracownikom przestrzeganie „ścisłej neutralności”. Kobieta uznała więc, że jej wolność religii została naruszona i że jest ofiarą dyskryminacji. Tym bardziej że nie ma kontaktu z interesantami.

TSUE w swoim wyroku orzekł, że noszenie widocznych symboli ujawniających przynależność ideologiczną lub religijną jest zakazane w odniesieniu do wszystkich pracowników, w tym tych, którzy nie mają kontaktu z obywatelami. Zastrzegł jednak, że administracja publiczna może przyjąć politykę, która zezwala, w sposób ogólny i bez rozróżnienia, na noszenie widocznych symboli ujawniających przekonania. Według TSUE jednostki administracyjne w każdym państwie członkowskim mają prawo określić, na co się zgadzają w odniesieniu do koncepcji neutralności służby publicznej. Do sądów krajowych należy zbadanie przestrzegania tych wymogów. ©℗