Choć nowe przepisy o zgromadzeniach weszły w życie niedawno, już wzbudzają kontrowersje w praktyce. Ich niedoskonałość pokazała kilka tygodni temu manifestacja na wrocławskim rynku, podczas której spalono kukłę Żyda. Policja nie mogła zareagować, gdyż według nowych regulacji nie było zagrożenia zdrowia lub życia. Czy należy więc nowelizować przepisy? Zdania są podzielone.
Reklama
Zwolennicy wolności słowa każą czekać na dostosowanie procedur administracyjnych i orzecznictwo, zaś samorządowcy woleliby lepszą kontrolę zgromadzeń i bezpieczeństwa obywateli, nawet kosztem swobody słowa jednostki. Przypominamy, że nowela wprowadza większą swobodę w korzystaniu przez obywateli z konstytucyjnych praw do zgromadzeń. Na etapie zawiadomienia, organ gminy nie może wydać decyzji zakazującej manifestacji. Można ją dopiero rozwiązać w trakcie. Pojawia się też nowe zgromadzenie spontaniczne, o którym w ogóle nie trzeba zawiadamiać.

Reklama
Nie od razu interweniować
Po atakach w Paryżu również w Polsce mamy do czynienia z nasileniem nastrojów antyuchodźczych. Niektóre organizacje wręcz podżegają do agresji wobec imigrantów. Takim przykładem jest niedawna manifestacja we Wrocławiu, która do dzisiaj silnym echem odbija się w mediach. Jej uczestnikom postawiono zarzuty prokuratorskie.
Małgorzata Szafran, rzecznik Centrum Zarządzania Kryzysowego we Wrocławiu, podkreśla, że kontrowersyjne zgromadzenie we Wrocławiu zostało zgłoszone do Centrum Zarządzania Kryzysowego w trybie uproszczonym, a podczas jego trwania nie było podstaw do rozwiązania. – Został zebrany materiał dowodowy (monitoring i zdjęcia), który następnego dnia został przekazany przez prezydenta Wrocławia do prokuratury w celu oceny, czy doszło do popełnienia przestępstwa. Zgodnie z prawem to jedynie prokuratura i sąd mogą ocenić, czy dany czyn to przestępstwo – twierdzi Małgorzata Szafran. – A to może trwać latami – zauważa Tomasz Kornaś z biura prasowego urzędu miasta Krakowa. – Trzeba zwrócić uwagę na pewien paradoks. Wymaga się od pełnomocnika organu, żeby natychmiast zareagował, a to, czy hasło jest faktycznie rasistowskie, latami oceniają w sądzie biegli. Urzędnik czy policjant musiałby zdecydować o rozwiązaniu zgromadzenia w ciągu sekund. To są zbyt poważne sprawy. Najpierw trzeba dokumentować, a zgromadzenie rozwiązywać wtedy, gdy dochodzi do sytuacji skrajnych – uważa Kornaś.
Jak dowiedzieliśmy się w MSW, wiceminister Jarosław Zieliński polecił komendantowi głównemu policji sprawdzenie prawidłowości działań podjętych przez dolnośląską policję. Resort podkreśla, że nie może być przyzwolenia i tolerowania postaw oraz zachowań ksenofobicznych, rasistowskich i związanych z mową nienawiści. Podobnego zdania są prezydent Wrocławia oraz miejscowa policja. Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy KWP we Wrocławiu, mówi, że nie było podstaw do rozwiązania legalnego zgromadzenia, gdyż nie było bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia lub mienia. Inne zachowania nie stanowiły podstawy do przerwania legalnego zgromadzenia. A opinia, czy wyczerpały one znamiona przestępstwa, zostanie dopiero wyrażona w wyniku postępowania. – W ciągu ostatnich trzech miesięcy policja pięciokrotnie skierowała do prokuratury materiały związane z podejrzeniem popełnienia przestępstwa z nienawiści. Przerwanie legalnego zgromadzenia, gdyby nie potwierdzono znamion czynu zabronionego, byłoby złamaniem prawa – wyjaśnia Paweł Petrykowski.
OBAWY W TERENIE: USTAWA ZA SŁABA
Wstrzemięźliwość policji rozumie Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP. – Podobne zdarzenia jak to we Wrocławiu będą się nasilać. Ze względu na globalne zagrożenie sprawa bezpieczeństwa i zasad organizacji zgromadzeń będzie wymagać pilnie rewizji. Na podstawie dotychczasowego prawa zbyt wiele nie zdziałamy – mówi sekretarz ZGW. Uważa on, że są takie sytuacje, kiedy reakcja musi być natychmiastowa i nie może rodzić znaków zapytania dla interweniujących. Żeby potem nie byli pociągani do odpowiedzialności. – Brakuje przyzwolenia na działanie takie jak np. za oceanem, gdzie z założenia przyjmuje się, że może dojść do niebezpiecznego incydentu – mówi Świętalski. I zapewnia, że strona samorządowa będzie inaczej patrzyła z pozycji współodpowiedzialnego za bezpieczeństwo imprez publicznych i ich obywateli niż ruchy na rzecz swobód i tolerancji. Będzie bliższa rozwiązaniom, które przynajmniej przejściowo mogą wprawdzie ważyć na swobodzie jednostki, ale w imię bezpieczeństwa ogółu.
Tym, że mamy zbyt liberalną ustawę o zgromadzeniach, martwi się też Antoni Pawlak, rzecznik prasowy prezydenta Gdańska. – Rola samorządu, a konkretnie gminy ograniczona jest w niej do minimum. Jeśli zgromadzenie nie zagraża życiu i zdrowiu uczestników bądź osób postronnych i jeśli nie koliduje z innym zgromadzeniem, to praktycznie nie ma podstaw, żeby go zabronić. Potem, już w trakcie, nie ma w zasadzie sposobu czy skutecznej możliwości zatrzymania tłumu. Było to widać także podczas ostatniej demonstracji przeciw imigrantom w Gdańsku, która ewidentnie wymknęła się spod kontroli organizatorów. – Te sytuacje każą się zastanowić nad korektami ustawy – mówi Pawlak. Na lukę w procedurach, jak i na narastające zjawiska antyimigracyjne zwraca też uwagę Eugeniusz Gołembiewski, burmistrz Kowala i wiceprezes Unii Miasteczek Polskich. – To raczej specyfika dużych miast, ale niewykluczone, że i u mnie problem się pojawi. Jeśli chodzi o procedury, to uważam, że powinna być swoboda zgromadzeń, ale i odpowiedzialność za wykroczenie przeciw tym swobodom. Nie może być tak, że w imię demokracji robimy dosłownie wszystko. Żyjemy w trudnych czasach. Jeśli nic nam się złego nie dzieje, chcemy, żeby policja była liberalna, ale jeśli dochodzi do ataków na nas, to uważamy, że obrona z jej strony powinna być bardzo stanowcza –podsumowuje Gołębiewski.
ZA ŚWIEŻE, BY NOWELIZOWAĆ
Biuro rzecznika MSW przypomina, że ustawa o zgromadzeniach to nowe przepisy, które obowiązują zaledwie od miesiąca. Analiza tego, jak te zapisy są realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego, organizatorów zgromadzeń i policję, będzie wymagała jeszcze sprawdzenia przepisów w praktyce. Resortowi rację przyznaje Anna Magdalena Łań, główny specjalista z wydziału prasowego urzędu m.st. Warszawy. – Na ocenę potrzeba czasu. My zamknęliśmy do tej pory zgromadzenie tylko raz, w 2013 r., pod rządami wcześniejszej ustawy. Wtóruje jej poseł Jan Grabiec, wiceminister administracji, a wcześniej starosta legionowski. – Ustawa weszła w życie kilka tygodni temu i tak naprawdę zarówno organizatorzy takich przedsięwzięć, jak i samorządy oraz policja muszą wypracować jakieś metody reagowania na tego typu nowe sytuacje. Ustawa została znowelizowana w związku z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego. Jej celem było nie tyle ułatwienie pracy policji, ile zapewnienie możliwości korzystania przez obywateli z konstytucyjnych praw do zgromadzeń. Jest jeszcze kwestia orzecznictwa. Prawo musi obrosnąć interpretacjami, żeby też policja czuła się pewniej i wiedziała, że interweniując, nie przekracza prawa. Ja się nie dziwię policji, że jest ostrożna w procedurach. Czy potrzebna jest nowelizacja przepisów? – zastanawia się poseł. – Na pewno minęło zbyt mało czasu, żeby np. ministerstwo reagowało. Może inicjatywa za jakiś czas powinna być po stronie samorządów, które mogłyby wskazać na luki. Myślę, że w odczuciu społecznym coś jest nie tak. Tylko musimy mieć świadomość, że jeśli damy policji narzędzie do interweniowania w każdej sytuacji, to może dojść do nadużyć – uczula Grabiec. Przeciw nowelizacji jest Związek Miast Polskich. Joanna Proniewicz, rzecznik prasowy ZMP, mówi, że obecnie obowiązujące przepisy o zgromadzeniach są wystarczające, należy je tylko skutecznie egzekwować.
Eksperci nie mają złudzeń – to nie jest ostatni antyimigracyjny protest. W niektórych samorządach, np. w Zawoi, strażacy już ćwiczą gaszenie pożarów ośrodków dla uchodźców, choć ci jeszcze do nas nie trafili. W akcji pod kryptonimem „Uchodźca” symulowali tłumienie ognia w domu wczasowym „Górnik”. Ćwiczenia to pokłosie zdarzeń w Niemczech i Szwecji, gdzie często dochodzi do podpaleń obiektów, w których przebywają lub mają przebywać imigranci.
KONSTYTUCJA POZWALA
– W świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu ochrona konstytucyjna musi obejmować również zgromadzenia organizowane w celu wyrażania poglądów, które szokują, urażają lub wywołują niepokój – mówi Jan Machowski, kierownik referatu ds. informacji medialnej biura prasowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wtóruje mu prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i przypomina, że mamy konstytucyjną wolność zgromadzeń i ta wolność powinna być rozumiana szeroko, tak jak to tylko możliwe. – Korzystanie z wolności nie może naruszać praw innych osób. A czy policja może ingerować w wolność zgromadzeń, jeśli nie ma sytuacji, która zagraża zdrowiu lub życiu innych? Gdybyśmy dopuścili taką możliwość, mogłoby dojść do sytuacji, w której policja nadużywałaby swoich uprawnień ze szkodą dla wolności zgromadzeń. Zdaniem profesora nie ma dla zgromadzeń czy wolności konstytucyjnych złych lub dobrych czasów. Jeśli w dłuższym okresie coś będzie źle funkcjonować, to dopiero wtedy można rozważyć zmianę. – Zmiana prewencyjna, że coś mogłoby się wydarzyć w przyszłości, ale się nie wydarzyło, byłaby nadużyciem – przekonuje prof. Chmaj.
W podobnym tonie wypowiada się Karolina Miksa z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Twierdzi, że prawo o zgromadzeniach odnosi się wyłącznie do pokojowych zgromadzeń, a manifestacje, które utraciły taki charakter, mają charakter zbiegowiska i nie podlegają ochronie wynikającej z konstytucyjnej wolności zgromadzeń. – Należy jednak odróżnić pokojowość zgromadzenia od ewentualnych aktów przemocy osób, które dokonują ich niejako obok zgromadzenia. W ocenie RPO przepisy ustawy nie wymagają uzupełnienia w zakresie dotyczącym ochrony i interwencji, a w trakcie każdego zgromadzenia obowiązują przepisy ustaw karnych, za naruszenie których przez poszczególnych uczestników grozi odpowiedzialność karna. RPO jest zdania, że skuteczność ustaw nie zależy wyłącznie od ich treści, ale również od działań podejmowanych na ich podstawie przez zobowiązane organy władzy publicznej. Z tego względu wydaje się, że aktualnie warto przeanalizować i poddać ocenie praktykę stosowania tych przepisów.