Polskie miasta mają coraz większy problem z dzikami - w ostatnich tygodniach nie ma prawie dnia, żeby nie pojawiła się informacja na ten temat. W Legnicy dzik zaatakował sześcioletniego chłopca. Obrażenia mogły być śmiertelne - alarmował we wrześniu portal Legnica Nasze Miasto. W Gdyni dziki spacerują po centrum miasta, a w Gdańsku zaatakowały kobietę z psem - informowały z kolei trójmiejskie media. - Niedawno odebrałam telefon od mieszkańca, który stał przed stadem kilkudziesięciu zwierząt chodzących po jednej z uliczek - opowiada Edyta Zbieć, burmistrz 25-tys. podwarszawskiej Kobyłki. Przypadki, gdy ktoś staje oko w oko z dzikami na terenach zurbanizowanych, można mnożyć. Zresztą to, że problem narasta, potwierdzają statystyki.
‒ W 2013 r. mieliśmy ponad 200 informacji o dzikach, a w 2021 r. już 4192 - porównuje Maciej Kubiak, kierownik Oddziału Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Poznania. Również w Warszawie liczba interwencji w sprawie dzików systematycznie rośnie: w 2020 r. były 333 zgłoszenia, w 2021 r. już 554. - Natomiast od początku tego roku do 26 września zarejestrowaliśmy w sumie 1373 zgłoszenia - wylicza Aleksandra Grzelak z wydziału prasowego Urzędu Miasta Warszawy.