Chociaż Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że we wszystkich 10 kontrolowanych gminach w latach 2017-2020 nastąpiło zwiększenie dochodów własnych średnio o 24 proc., a dochodów w ogóle o 30 proc., to kontrolerzy doszukali się licznych nieprawidłowości. Główne zarzuty NIK dotyczą nieprawidłowości przy weryfikowaniu danych z informacji i deklaracji składanych przez podatników, stosowaniu ulg podatkowych czy ściąganiu zaległości z tytułu podatków i opłat lokalnych. Te ostatnie w badanym okresie zmalały tylko w jednej gminie - w Węgorzewie (patrz: infografika).
Eksperci nie są zaskoczeni wynikami kontroli. - Są to typowe problemy, które ujawniane są podczas kontroli NIK, ale również regionalnych izb obrachunkowych - ocenia prof. Bogumił Pahl z Katedry Prawa Finansowego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Nie oznacza to jednak, że główną winą za taki stan rzeczy można obarczać jedynie gminy. - Powodów jest kilka - począwszy od zmienności przepisów, przez ich skomplikowanie i niejednolitość orzecznictwa (tak organów nadzoru, jak i sądów administracyjnych), a także wielość spraw w odniesieniu do niekiedy niewielkiej liczby pracowników samorządowych zajmujących się tymi zagadnieniami, na braku wystarczających kwalifikacji tychże pracowników skończywszy - podkreśla Mateusz Karciarz z Kancelarii Radców Prawnych Jerzmanowski i Wspólnicy.