Chociaż samorządy zanotowały w 2021 r. nadwyżkę w łącznej wysokości 17,4 mld zł (pisaliśmy o tym w artykule „Samorządy na plusie w 2021 r., ale przyszłość niepewna”, DGP nr 135/2022), to gospodarka odpadami komunalnymi jest tym obszarem, w którym finanse JST się nie bilansują. Z danych opublikowanych przez Krajową Radę Regionalnych Izb Obrachunkowych w „Sprawozdaniu z działalności regionalnych izb obrachunkowych i wykonania budżetu przez jednostki samorządu terytorialnego w 2021 roku” wynika, że w latach 2018-2021 samorządy straciły na odpadach ponad 4 mld zł. Tendencję tę potwierdzają szczegółowe dane z wybranych samorządów (patrz: infografika).

Rosną wymagania i koszty

W ostatnich czterech latach zarówno dochody z opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi wszystkich JST, jak i wydatki z nimi związane wzrosły niemal dwukrotnie - dochody z ok. 5,3 mld zł do 10,4 mld zł, natomiast koszty - z 6 mld zł do 11,4 mld zł. Niewiele samorządów może pochwalić się dodatnimi wynikami finansowania systemu. W 2018 r. aż 83,3 proc. gmin wiejskich odnotowało deficyt, w zeszłym roku było niewiele lepiej - na minusie było 76,1 proc. z nich. Podobnie sytuacja wygląda w miastach na prawach powiatu. W 2018 r. nadwyżkę wypracowało zaledwie 19 proc., w 2021 r. - 23,8 proc.
Reklama
- Koszty gospodarki odpadami komunalnymi rosną, a największy ich wzrost obserwujemy w ostatnich kilku latach. Standardy odbioru i przetwarzania odpadów są stale podnoszone z poziomu ustawodawcy, ściga się szarą strefę, co powoduje, że do legalnie działających instalacji trafia coraz więcej odpadów. To wszystko, oprócz niewątpliwie pozytywnych konsekwencji, skutkuje jednak także wzrostem kosztów - komentuje Karol Wójcik, przewodniczący Rady Programowej Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami.
Za rosnącymi wymaganiami nie zawsze nadążają inwestycje w instalacje. - Zaawansowanie technologiczne i automatyzacja procesów też mają duży wpływ na aspekt ekonomiczny działalności. Gospodarka odpadami, będąc niemal w permanentnej przebudowie, nigdy nie narzekała na przeinwestowanie. Niemal 70 proc. instalacji komunalnych jest własnością samorządów, których kondycja finansowa nie zawsze pozwala na rozmach inwestycyjny - podkreśla Piotr Szewczyk, prezes zarządu Rady Przedstawicieli Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych.

Reklama

Podnosić opłaty czy nie?

Rosnące koszty obsługi systemu mogłyby być niwelowane przez gminy przez podnoszenie opłat dla mieszkańców, ale samorządy starają się unikać tego rozwiązania. Ustawodawca ułatwił to, nowelizując w zeszłym roku ustawę o utrzymaniu czystości i porządku w gminach w gminach (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1297 ze zm.). Rada gminy może podjąć uchwałę o pokryciu części kosztów gospodarowania odpadami komunalnymi z dochodów własnych, niepochodzących z pobranych opłat, jeśli ich wysokość jest niewystarczająca lub samorząd chciałby obniżyć opłaty. - Włodarze gmin stają więc przed dylematem, czy stale podnosić opłaty, czy też dołożyć z budżetu gminy, a więc de facto także z pieniędzy mieszkańców. Ustawa od niedawna daje taką możliwość, choć i bez niej wiele samorządów kreatywnie podchodziło do tego problemu - wskazuje Karol Wójcik.
Nie wszyscy samorządowcy popierają jednak to rozwiązanie. - Wprowadzono tę katastrofalną zasadę, że można dopłacać do gospodarki odpadami, a przecież do tej pory miało być to zbilansowane. Sprawa była jasna - wydatki związane z gospodarką odpadami musiały być równoważone dochodami. Wprowadzono możliwość, której nie chcieliśmy, że można dopłacać. Mieszkaniec zapłacił za opakowanie, opłatę za odpady, a że dochody z nich są niższe niż wydatki, to dokłada się jeszcze ze wspólnego budżetu. To jest nienormalne - ocenia Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
Nie oznacza to jednak, że opłaty nie rosną. Dla przykładu - w Piotrkowie Trybunalskim w latach 2018-2021 rada miasta podnosiła miesięczną stawkę trzykrotnie. Głośny jest przykład Warszawy, przez lata notującej ogromne straty, które w 2020 r. sięgnęły ponad 500 mln zł. Dodatni wynik w 2021 r. pozwoliło osiągnąć wprowadzenie metody ustalania opłaty za zagospodarowanie odpadami opartej na ilości zużytej wody (która już zresztą nie obowiązuje). W ostatnich latach wpływ na finansowanie systemu miała również pandemia. - Dodatni bilans w latach 2020-2021 został osiągnięty w wyniku wahań ilości i frakcji odebranych odpadów podczas pandemii COVID-19. Wpływ na to miała również rezygnacja z części działań edukacyjnych, których nie można było przeprowadzić w związku z pandemią. Nie bez znaczenia było również przesunięcie i niewykonanie wydatków inwestycyjnych z uwagi na przedłużające się procedury przetargowe - czytamy w odpowiedzi gdańskich urzędników.

Oczekiwanie na ROP

Krajowa Rada RIO w swoim raporcie zwraca również uwagę na to, że samorządy mają problem ze ściąganiem opłat od mieszkańców. W latach 2018-2021 zaległości systematycznie narastały. W 2018 r. wynosiły ok. 461 mln zł, a w zeszłym roku było ich już ponad 775 mln zł.
W dyskusjach nad bilansowaniem systemu finansowania gospodarki odpadami nieustannie przewija się też temat przeciągających się prac nad ustawą o rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP). - Remedium na ten problem (deficyt finansowania gospodarki odpadami - red.) jest wdrożenie ROP, gdzie zgodnie z art. 8a dyrektywy odpadowej producenci powinni skierować realne finansowanie na zadania realizowane obecnie z opłaty zbieranej od mieszkańców. Poniesienie tych kosztów przez faktycznie wytwarzających odpady jest konieczne w obecnej trudnej sytuacji - nie ma wątpliwości Piotr Szewczyk.
Ile kosztują nas śmieci? / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe