statystyki

Reprywatyzacja w Warszawie, czyli jak stolica jest podduszana roszczeniami

autor: Rafał Woś15.11.2014, 19:00
Miasto oddaje.

Miasto oddaje.źródło: ShutterStock

W tegorocznej kampanii samorządowej w Warszawie ożył problem reprywatyzacji. I bardzo dobrze. Bo losy tego tematu w III RP pokazują, jak kosztowna jest abdykacja elit politycznych z regulowania kluczowych dziedzin życia społecznego.

Efekt pewnie Państwo znają. Jedni z medialnych doniesień, a inni może nawet zdążyli już tego doświadczyć na własnej skórze. Otóż w Warszawie reprywatyzacja trwa w najlepsze. Tylko że to reprywatyzacja niecywilizowana, dzika i chaotyczna. Jej mechanizm jest prosty. Do miasta zgłaszają się spadkobiercy przedwojennych właścicieli nieruchomości. Albo (nawet częściej) firmy wyspecjalizowane w pozyskiwaniu roszczeń. Domagają się zwrotu mienia przejętego przez państwo polskie w latach 1944–1962 (w Warszawie chodzi oczywiście o dekret Bieruta z 1945 r.). Urzędnicy – reprezentujący interes miasta – do zwrotu się oczywiście nie kwapią. Dyrektor Warszawskiego Biura Nieruchomości Marcin Bajko z rozbrajającą szczerością opowiadał niedawno „Gazecie Wyborczej”, że robi co może, by oddawać jak najmniej. Ale to jest co najwyżej gra na zwłokę. Bo posiadacze roszczeń idą do sądów i wygrywają. A wygrywają, bo wyroki sądowe wydawane są w oparciu o istniejące orzecznictwo trybunałów. Które stwierdzają wprost, że dopóki kwestia reprywatyzacji nie zostanie uregulowana w sposób całościowy, nie można arbitralnie jednych roszczeń uznawać, a innych odrzucać.

Miasto więc oddaje. Czasem robi to w naturze. I wtedy przedwojenna kamienica staje się własnością prywatną. Jeśli stoi pusta, to jeszcze pół biedy. No, chyba że nowy właściciel zechce ją zburzyć i w to miejsce postawić budynek, który przyniesie mu większe zyski. Teoretycznie z budynkami o historycznej wartości nie powinno to być takie proste, ale praktyka pokazuje, że dla chcącego nic trudnego, co może rodzić konflikty na tle urbanistyczno-estetycznym.


Pozostało jeszcze 88% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • StAAbrA(2014-11-15 21:48) Zgłoś naruszenie 00

    Jeśli złodziej jest tylko podduszany , to i tak ma pełen komfort - bo powinien być natychmiast osądzony , a wyrok - na nim - niezwłocznie wykonany .
    Czyli , gdzieś tak , ok. 70 lat temu .

    Odpowiedz
  • ert(2014-11-16 11:37) Zgłoś naruszenie 00

    ...i nie będzie ustawy reprywatyzacyjnej, dopóki wszystko co jest do zagrabienia nie zostanie zagrabione; wtedy uchwalą ustawę...

    Odpowiedz
  • spadkobierca ze stwierdzeniem nabycia spadku na p(2014-11-15 22:40) Zgłoś naruszenie 00

    Przypomonam rowniez o przejetych z razacym naruszeniem prawa przez mniejszosc zydowska i bialoruska ziemi.lasow dzialek budowlanych wspolnoty gminnej na terenie podlaskim nalezacych d o spadkobiercow Polakow.Tam mimo wyrokow z NSA i Sadow okregowych nic sie nie dzieje a nadzor udaje ,ze pracuje.Wiekszosc ziemi w posiadaniu zlodziei i ten stan chce sie utrzymac choc Polacy w walce o uzysanie swego sa u kresu wytrz.Druga Palestna ( po lin)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane