dr Paweł Litwiński, adwokat, partner w Barta Litwiński Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów sp.p.
Od wielu lat podmioty zobowiązane do udostępniania informacji, zwłaszcza jednostki samorządu terytorialnego, narzekają na zalew wniosków o dostęp do informacji. Nie mnie oceniać w tym momencie, czy tak jest w rzeczywistości, tym niemniej jednym z rozwiązań, które – jak się wydaje – ma ograniczyć skalę wniosków, są tzw. rejestry wniosków o dostęp do informacji. Na czym to rozwiązanie polega? Otóż w Biuletynie Informacji Publicznej (dalej: BIP) umieszcza się wszystkie wnioski o udostępnienie informacji, jakie wpływają do danego podmiotu, wraz z odpowiedziami na nie. Zazwyczaj towarzyszy temu mniej lub bardziej rozbudowany mechanizm przeszukiwania powstałej w ten sposób bazy danych, np. po słowach kluczowych czy tematyce wniosku. Efekt jest bardzo prosty – jeżeli do podmiotu zobowiązanego wpływa wniosek o udostępnienie informacji tożsamy z wcześniejszym wnioskiem, na który udzielono już odpowiedzi, wówczas wystarczy odesłanie do strony, na której ten wniosek wraz z odpowiedzią został opublikowany, i nie ma potrzeby powtórnego przygotowywania odpowiedzi. W przypadku typowych zapytań, wpływających do podmiotu zobowiązanego w sposób powtarzalny, efektem po stronie tego podmiotu jest mniej pracy; z drugiej strony taki rejestr przyczynia się do zwiększenia jawności i dostępności informacji, a więc sam w sobie jest więc zjawiskiem korzystnym z punktu widzenia celów, jakie stawia prawo dostępu do informacji.