WHO znacznie podniosła standardy dla czystego powietrza w odniesieniu do emisji z transportu. Gdy jako punkt odniesienia weźmiemy te wytyczne, okaże się, że niektóre miejscowości – w tym Kraków, Warszawa, Wrocław, Katowice – przekraczają te zalecenia nawet ponad pięcio- lub czterokrotnie (patrz infografika). W tych miastach normy zostały jednak przekroczone także zgodnie z poprzednimi, dużo łagodniejszymi wytycznymi WHO.
Według ekologów sytuację poprawiłyby ograniczenia ruchu indywidualnego samochodów, które trują najbardziej, czyli m.in. z silnikiem diesla i najstarszych pojazdów. Były plany, aby tworzenie stref czystego transportu (SCT) odbywało się według dostosowanych do realiów zasad. Jednak z projektu zmian przepisów w ustawie o elektromobilności przygotowanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska usunięto propozycje dotyczące tworzenia tych stref (pisaliśmy o tym w DGP nr 138/2021 „Strefy czystego transportu – przy innej okazji”). Początkowo zakładano, że będą one funkcjonować obligatoryjnie w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców, następnie zaproponowano, aby ograniczać wjazd najbardziej trujących pojazdów tylko tam, gdzie przekraczane są roczne normy stężenia dwutlenku azotu. Także z tego rozwiązania resort się jednak wycofał, informując, że przepisy znajdą się w innej nowelizacji.
Reklama
Eksperci Polskiego Alarmu Smogowego przestrzegają przed napływem najbardziej trujących samochodów z innych europejskich miast, które wprowadzają restrykcje dla największych trucicieli. – Jeśli rząd nie przyjmie ustawy o SCT w miastach, czeka nas zalew tanich, starych diesli, a więc aut, które emitują najwięcej zanieczyszczeń – podkreślają.
Dodatkowo według ekologów mało skuteczne są programy ochrony powietrza (POP) uchwalane przez sejmiki województw. Fundacja ClientEarth i Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze oraz dwoje mieszkańców Warszawy pod koniec ubiegłego tygodnia wnieśli do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego skargę na władze województwa mazowieckiego, które, ich zdaniem, nie prowadzą skutecznej polityki antysmogowej. – Elementem, który program powinien zawierać, są działania naprawcze związane z emisjami z transportu. Mazowiecki POP o takich środkach nie wspomina – mówią ekolodzy. W ich opinii rozwiązaniem jest wprowadzanie przez samorząd ograniczeń dla indywidualnego transportu.
Do wprowadzenia SCT jest zobligowany Kraków – właśnie na podstawie uchwały sejmiku województwa małopolskiego. Miasto przygotowuje się do tego od wielu miesięcy. Jednak eksperci podkreślają, że potrzebne są przepisy ustawowe. I tu koło się zamyka. Problem widzą także władze samorządowe. W ubiegłym tygodniu Unia Metropolii Polskich (UMP), Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) oraz samorządy podpisały deklarację dotyczącą tworzenia SCT: chcą elastycznych przepisów, które umożliwią im tworzenie obszarów bez samochodowego smogu. ©℗
Smog w największych miastach