Polski Związek Pracodawców Budownictwa i Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa chcą zainteresować prezesa Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) niekorzystnymi dla firm praktykami urzędników. – Dociera do nas coraz więcej sygnałów, że poszczególne samorządy stosują w kontraktach budowlanych, zwłaszcza drogowych, tzw. pozorną waloryzację wynagrodzenia wykonawców. Torpeduje to racjonalne założenia nowej ustawy o zamówieniach publicznych, obowiązującej od początku 2021 r. – mówi DGP dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista PZPB. Według znowelizowanych przepisów obowiązek waloryzacji występuje w przypadku kontraktów trwających dłużej niż rok. Ustawa nie precyzuje jednak, jak ma ona wyglądać. Teraz niektóre samorządy obwarowują mechanizm waloryzacji tyloma warunkami, że w praktyce urealnienie wartości kontraktu staje się niemożliwe. – To zjawisko bardzo niebezpieczne dla branży w kontekście nadzwyczajnego i bezprecedensowego wzrostu cen materiałów budowlanych, z którym obecnie mierzą się firmy – dodaje Kaźmierczak.
Organizacje podają przykłady stosowanych przez niektóre jednostki samorządu terytorialnego klauzul. To np. zastrzeżenie, że waloryzacja nie może przekroczyć 2-proc. limitu całkowitego wynagrodzenia. W innym przypadku pojawiają się zapisy, że waloryzacja zacznie obowiązywać dopiero, gdy wskaźnik cen produkcji budowlano-montażowej wzrośnie o ponad 10 proc. Według organizacji tak wysoko postawiona poprzeczka spowoduje, że nawet w przypadku zauważalnego wzrostu kosztów wykonawca nie będzie miał prawa urealnienia wartości kontraktu. Z kolei limit w wysokości zaledwie 2 proc. nie pokryje zwiększenia cen materiałów.
Branża zwraca uwagę, że intencją nowelizacji przepisów PZP było m.in. zrównoważenie pozycji stron umowy i objęcie mechanizmem waloryzacyjnym zmian cen, które nie stanowią podstaw np. do pójścia na drogę sądową. Na ten krok firmy mogą się zdecydować przy wystąpieniu nadzwyczajnych okoliczności (korzystając z art. 357 kodeksu cywilnego). W praktyce oznacza to jednak wieloletnią batalię.
Budowlańcy na razie nie chcą wskazywać konkretnych samorządów, które wprowadzają zapisy skutkujące pozorną waloryzacją kontraktów. Liczą jednak, że prezes UZP przyjrzy się stosowanym klauzulom. Chcą m.in., by zorganizował on szerokie, środowiskowe spotkanie z udziałem zamawiających i wykonawców, w ramach którego możliwe byłoby wypracowanie standardów. – Liczymy na to, że złe praktyki nie będą się utrwalać – mówi Barbara Dzieciuchowicz, szefowa OIGD. Rzecznik UZP nie wykluczył, że do takiej debaty dojdzie jesienią.
Wojciech Trojanowski z zarządu Strabaga przyznaje, że galopujące ceny materiałów wymuszają konieczność waloryzacji zwłaszcza kilkuletnich kontraktów. Uważa jednak, że przepisy powinny zostać uszczegółowione. – Konieczne jest wprowadzenie progów w oparciu o rzeczywiste ceny rynkowe. W umowach spotykamy się z zapisami, gdzie proponowane są wskaźniki na poziomie poniżej 1 proc., podczas gdy w ciągu ostatniego roku ceny betonu wzrosły o 30 proc., a koszty wykonawstwa o 8–12 proc. – mówi Trojanowski.
– Trudno jest oceniać skuteczność zapisów waloryzacyjnych w nowym PZP, skoro nowe przepisy obowiązują zaledwie parę miesięcy, a obowiązek stosowania klauzul dotyczy umów zawieranych na okres ponad roku – mówi Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora biura Związku Powiatów Polskich. W jego ocenie zrozumiała jest ostrożność JST przy określaniu zasad waloryzacji, która jest wygodna dla firm, ale z punktu widzenia samorządów pociąga za sobą konieczność znalezienie dodatkowych środków. Kubalski tłumaczy, że treść klauzul waloryzacyjnych powinna być powiązana z rozkładem ryzyka podejmowania działań. – Czasem wykonawca działa tak, że widząc szalejące ceny materiałów, nie daje realnej oferty, tylko niższą, żeby wygrać. Oczekiwanie waloryzacji jest wtedy nie fair wobec tych, którzy zgłosili cenę uwzględniającą ryzyka. Trzeba też pamiętać, że samorząd inaczej podchodziłby do sprawy, gdyby działał w stabilnym systemie finansów publicznych. Tymczasem w najbliższych miesiącach ma być uchwalona ustawa, która wyjmie z podsektora samorządowego finansów publicznych 13 mld zł. Jeśli wiele JST ma problem z bilansowaniem wydatków bieżących, to nie można się dziwić, że chcą ograniczyć klauzule waloryzacyjne – dodaje.
Wielcy państwowi inwestorzy – Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz PKP Polskie Linie Kolejowe wprowadzili na początku 2019 r. mechanizmy waloryzacji oparte na koszyku cen materiałów. Firmy przyznają jednak, że ustalony wówczas limit zwiększenia wartości kontraktu na poziomie 5 proc. też zaczyna nie wystarczać. Liczą na jego zwiększenie. ©℗
Hamowanie po gwałtownym wzroście
W pierwszym półroczu 2021 r. ceny materiałów budowlanych rosły w tempie niespotykanym od co najmniej dekady. Najbardziej podrożała stal, której w budownictwie używa się bardzo dużo. Ceny niektórych wyrobów stalowych, np. blachy gorącowalcowanej, od początku roku wzrosły o prawie 200 proc. W tym czasie rury stalowe zdrożały o 100 proc. Przyczyn jest kilka. To m.in. wygaszenie części pieców hutniczych w Europie na początku pandemii. Niektóre z nich nie wróciły już do pracy. Do tego dołączył wzmożony popyt. Najpierw doszło do boomu inwestycyjnego w państwach azjatyckich po ustaniu pierwszej fali koronawirusa, zwłaszcza w Chinach. Potem nowe programy inwestycyjne zaczęto ogłaszać także w Europie. Przez to rosną ceny również innych materiałów. Od początku roku asfalt zdrożał o 30 proc., kable o 30–50 proc., rury z tworzyw sztucznych nawet o 100 proc., a drewno surowe o 300 proc.
W lipcu ta galopada cenowa nieco się zatrzymała. „Ceny ustabilizowały się na bardzo wysokich poziomach, a nawet w niektórych przypadkach zaczęły lekko spadać. Przez skoki w ostatnich miesiącach branża budowlana nadal nie może jednak złapać większego oddechu i bacznie obserwuje dalszy rozwój sytuacji, zwłaszcza na rynku stali” – tłumaczy Polski Związek Pracodawców Budownictwa. ©℗
Zmiany cen materiałów w ostatnich 10 latach (w proc.)