W tym tygodniu w Sejmie resort polityki społecznej będzie prezentował pakiet zmian związanych ze świadczeniami na rzecz rodziny. – W końcu mamy próbę systemowego podejścia do tematu – ocenia Justyna Żukowska-Gołębiewska, prezeska Stowarzyszenia Poprawy Spraw Alimentacyjnych „Dla Naszych Dzieci”. Kładzie jednak nacisk na słowo „próba”.
Wśród zmian najważniejsze to: wprowadzenie stałego mechanizmu wzrostu kryterium dochodowego uprawniającego do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego. Co trzy lata ma ono podlegać zwiększeniu o wskaźnik waloryzacji – procentowy skumulowany wzrost minimalnego wynagrodzenia.
– Od 2008 r. maksymalna kwota wypłacana z FA wynosi 500 zł. Przeliczmy to na… kostki masła. Wtedy można ich było kupić ok. 140. Dziś o blisko jedną trzecią mniej. To pokazuje, jak spada wartość świadczenia – komentuje Żukowska-Gołębiewska.
Reklama
Kolejne rozwiązanie – informacje o dłużnikach alimentacyjnych nie mogą być usuwane z biur informacji gospodarczej do czasu, aż nie spłacą oni zobowiązań wobec Skarbu Państwa (chodzi o sytuacje, gdy alimenty były wypłacane z FA). Jak przyznaje resort, jest to naprawienie błędu wynikającego z ostatnich zmian w ustawie o udostępnianiu informacji gospodarczych, które spowodowały, że zaległości mające więcej niż sześć lat nie trafiały do BIG, a te zgłoszone podlegały wykreśleniu po tym czasie. W pakiecie propozycji jest też doprecyzowanie, że odpowiedzialność pracodawcy za bezumowne zatrudnienie dłużnika lub wypłacanie mu wynagrodzenia „pod stołem” (karane zwiększoną kwotą grzywny) ograniczona jest do osób ujawnionych w Krajowym Rejestrze Zadłużonych. Do tego rejestru będą trafiać zarówno ci, wobec których toczy się egzekucja świadczeń alimentacyjnych, jak i ci objęci egzekucją np. zaległych podatków.
Michał Kubalski z zespołu prawa cywilnego w Biurze RPO zastanawia się, dlaczego waloryzacja ma następować co trzy lata, a nie co rok. Zwraca też uwagę, że rozwiązanie proponowane przez resort rodziny jest uzupełnieniem ustawy o Krajowym Rejestrze Zadłużonych z 2018 r., która wchodzi w życie dopiero 1 lipca tego roku. – Teraz ustawodawca uściśla, że jeśli pracodawca mając dostęp do wiedzy na temat pracownika i jego zobowiązań, będzie zaniżał formalną wysokość jego wynagrodzenia, musi liczyć się z grzywną nawet do 45 tys. zł. To dobre rozwiązanie – mówi.
Również Dorota Herman z Fundacji KiDs chwali zmiany, choć ma obawy o to, jak się sprawdzą w praktyce. – Nie ma tygodnia, by nie docierały do nas sygnały o tym, jak dłużnik bawi się w kotka i myszkę. Na przykład pracuje na czarno na budowie. W razie kontroli mówi, że wpadł na kawę i tylko młotek podawał. Dlatego dobrze, że powstaje rejestr, pytanie, czy okaże się faktycznym straszakiem – ocenia. I przypomina, że rozwiązaniem postulowanym przez środowisko było wprowadzenie na szerszą skalę dozoru elektronicznego, tak by można było weryfikować faktyczne poczynania dłużnika. – Od lat bezskutecznie prosimy też o kampanię społeczną, która uświadomiłaby ludziom, że nad takimi osobami nie może być parasoli ochronnych.
Potwierdza to Robert Damski, komornik, dodając, że problem jest także w rejonach wiejskich, gdzie ludzie najmują się do robót sezonowych. – Zanim pojadę w teren, pytam ZUS o płatnika składek. I bywa tak, że ktoś nie wnosi ich od miesięcy, a regularnie wychodzi do pracy – mówi. On również jest ostrożnym optymistą, choć zwraca uwagę, że dziś państwo chce być kategoryczne głównie wobec tych dłużników, którzy zalegają funduszowi, a nie poszczególnym osobom. – Prowadząc postępowanie egzekucyjne, pozyskane środki muszę przekazywać w pierwszej kolejności do FA. I dopiero jak dłużnik spłaci tam zobowiązania, prowadzę egzekucję na rzecz dziecka, któremu również zalega z alimentami – mówi Damski. Pandemia jeszcze mu pracę utrudniła. – W ciągu trzech miesięcy tego roku w sprawach, które pilotuję, upadłość ogłosiło niemal tyle osób, ile w całym 2020 r. Artykuł 144 prawa upadłościowego mówi, że syndyk może żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego. Zmiany zaszły też w k.p.c. – licytacji lokalu służącego zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika nie przeprowadza się w czasie epidemii oraz 90 dni po jej zakończeniu.
Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że w sprawie alimentów rząd mógłby zrobić więcej – np. mimo obietnic płynących z resortu sprawiedliwości od 2018 r., nie wprowadzono dotąd alimentów natychmiastowych.