Jak to jest z jawnością w gminach? Wnioski o dostęp do informacji publicznej są w dalszym ciągu traktowane jak patrzenie na ręce?
Niestety jest problem z kulturą jawności. Pokutuje pogląd, że wszystko jest tajne i można udostępnić tylko to, co ma wyraźną podstawę prawną. To zupełnie odwrotnie, niż powinno być. Nie chcę jednak generalizować, bo bywa różnie w różnych przypadkach. Watchdog i tak ma łatwiej, ponieważ jesteśmy rozpoznawalni i organy wiedzą, że nie odpuścimy. W gorszej sytuacji są zwykli obywatele. Pogarsza ją również niekorzystna tendencja orzecznicza, której kulminacją jest wniosek I prezes Sądu Najwyższego do Trybunału Konstytucyjnego (w sprawie przepisów regulujących dostęp do informacji publicznej – przyp. red.). Wydaje mi się jednak, że podejmowane są próby wcielania jawności w życie gmin. Coraz więcej ludzi jest nią zainteresowanych, w przyszłości będzie to procentować. W interesie każdego z nas jest dbanie o gminę, bo wtedy po prostu lepiej się nam żyje. Żeby to robić, musimy jednak wiedzieć, co, jak, gdzie i kiedy.