Przetargi, które mają wyłonić firmy odbierające od nas nieczystości od 1 lipca br., to ostatni etap wdrażania nowego systemu zarządzania odpadami komunalnymi w gminach.

Katalog kar

Gdy pod koniec zeszłego roku w DGP pisaliśmy, że znowelizowana ustawa z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 391 z późn. zm.) nie zawiera przepisów chroniących prawa konsumentów, Ministerstwo Środowiska przekonywało nas, że obowiązek dbania o mieszkańców spoczywa na gminach, które w tym celu mogą wykorzystać możliwość umieszczenia odpowiednich gwarancji rzetelnego świadczenia usług w podpisywanych z firmami śmieciarskimi umowach. I rzeczywiście samorządowcy wzięli to sobie do serca.

W umowach, które po rozstrzygniętych przetargach gminy przedstawią firmom, zawarty jest obszerny katalog kar grożących nierzetelnym przedsiębiorcom. W Rzeszowie wystarczy przerwanie przez firmę odbioru śmieci przez siedem dni, by miasto mogło wypowiedzieć umowę ze skutkiem natychmiastowym. Spóźnialski przedsiębiorca będzie musiał również zapłacić 50 zł za poszczególne dni zwłoki w obsłudze każdej nieruchomości. A więc kara będzie tym wyższa, im dłużej będzie trwało opóźnienie i im większej liczby gospodarstw domowych będzie dotyczyło.

– Ze względu na interes publiczny takie regulacje są konieczne. Gmina poprzez wprowadzenie stosownych zapisów, w tym dotyczących kar umownych, chciała zapewnić mieszkańcom jak najwyższy standard usług – wyjaśnia Marcin Miąsik, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej w rzeszowskim magistracie.

W Jarosławiu przedsiębiorca zapłaci 100 zł, jeśli nie uprzątnie śmieci, które rozsypały się w czasie ich załadunku, a w Olsztynie 1000 zł za brak czytelnego oznaczenia nazwy firmy i jej numeru telefonu, bo mieszkaniec musi przecież wiedzieć, kto odbiera od niego śmieci. Z kolei zniweczenie trudów obywateli w segregowaniu odpadów i ich zmieszanie podczas odbierania z nieruchomości będzie dla olsztyńskiego przedsiębiorcy oznaczać koszt rzędu 10 tys. zł za każdy taki przypadek. W tym mieście wystarczy też, że więcej niż 25 spośród 50 losowo zapytanych przez urzędników właścicieli nieruchomości oświadczy, że nie otrzymało od firmy śmieciarskiej harmonogramu odbioru odpadów, a ta zapłaci 5 tys. zł. W większości gmin nierzetelna firma straci również część wynagrodzenia należnego za wykonanie całej umowy.

Robert Grabowski, rzecznik prezydenta Koszalina, potwierdza, że katalog kar ma zagwarantować wysoki poziom usług i mobilizować firmy do ciężkiej pracy.

– Odbiór i zagospodarowanie odpadów od mieszkańców ponad stutysięcznego miasta, jakim jest Koszalin, jest usługą o obszernym zakresie, a od jakości jej wykonania zależą bardzo istotne kwestie związane m.in. z komfortem życia mieszkańców, stanem sanitarnym i estetycznym miasta oraz osiąganiem przez miasto odpowiednich poziomów recyklingu i przygotowania do ponownego użycia wskazanych frakcji odpadów komunalnych – tłumaczy w rozmowie z DGP.

Efekt skali

Zdaniem mecenasa Tomasza Tatomira z Kancelarii Prawa Ochrony Środowiska i Prawa Gospodarczego „KoncepTT” w nowym systemie zarządzania odpadami może zadziałać rynkowy mechanizm, że duży może więcej, a dyktowanie przez samorządy wyśrubowanych wymogów w przetargach jest tego przejawem.

Daniel Chojnacki z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka sp.k. zwraca jednak uwagę, że drastycznie wysokie kary przewidziane przez samorządowców należy odczytywać w odpowiednim kontekście.

– Postanowienia te w istocie rzeczy chronią bowiem przede wszystkim włodarzy gminy, którzy muszą wykazać, że w zamian za opłatę śmieciową zapewniają mieszkańcom co najmniej akceptowalny poziom usługi – wskazuje mecenas Chojnacki.

Jego zdaniem kary są przejawem niepokojącego zjawiska polegającego na przerzucaniu przez gminy na firmy śmieciarskie swojej odpowiedzialności za prawidłowe funkcjonowanie nowego systemu gospodarowania odpadami.

– Należy pamiętać, że od lipca mieszkańcy zostaną pozbawieni podstawowego instrumentu wpływania na firmę śmieciarską, czyli możliwości wypowiedzenia umowy – konkluduje radca prawny.