Limanowa w województwie małopolskim. Niespełna 15 tys. mieszkańców. Mieszkańców, którzy mogą czuć się bezkarni i nie płacić podatków od nieruchomości czy innych zobowiązań względem samorządu. Bo – jak wykazała kontrola Najwyższej Izby Kontroli – w tamtejszym starostwie nikt specjalnie nie przejmuje się dłużnikami.

Pierwsze wezwania do zapłaty wysyłane są dopiero pięć miesięcy po powstaniu zadłużenia, a na wytoczenie pozwu sądowego urząd decyduje się po wielu latach nieskutecznych prób odzyskania pieniędzy. W skrajnych przypadkach czekał z tym nawet osiem lat.

Małopolskie miasto nie jest wyjątkiem. Jak wykazała NIK w raporcie „Powiązania budżetów jednostek samorządu terytorialnego z budżetem państwa w zakresie wybranych dochodów i wydatków w 2011 roku”, problem windykacji długów dotyczy wszystkich samorządów.

Izba skontrolowała osiem województw, siedem miast na prawach powiatu, 31 powiatów i 40 gmin. Na koniec 2011 r. zaległości tylko w tych jednostkach wynosiły ponad 287 mln zł i okazały się znacznie wyższe niż rok wcześniej – w województwach wzrosły o prawie 78 proc., w miastach na prawach powiatu o 23,7 proc., w powiatach o 25, 3 proc., a w gminach – o 54,9 proc.

W skali całego kraju problem może być jeszcze poważniejszy – długi obywateli względem wszystkich samorządów liczyć należy w miliardach złotych.

Jaki jest powód tak znacznych wzrostów? Audytorzy NIK nie mają złudzeń: „W większości jednostek wystąpiły istotne nieprawidłowości, które dotyczyły zaniechań działań windykacyjnych wobec dłużników oraz opieszałości lub nieskuteczności w ich podejmowaniu”.

Urząd w Bolesławcu uznał, że 50 tys. zł długu nie jest warte zachodu

Urzędnicy wysyłają upomnienia o zaleganiu z opłatami z ogromnymi opóźnieniami. Przykładowo Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Białymstoku wysyłał pierwsze upomnienie po 25 miesiącach od momentu powstania zadłużenia.

Nierzadko urzędnicy w ogóle zapominają upomnieć się o dług. W Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Radomiu nie wydali decyzji o zwrocie alimentów dla niemal 3 tys. dłużników. Z kolei w starostwie w Bolesławcu uznano, że 50 tys. zł długu, jakie od trzech lat mają obywatele, nie jest warte zachodu, i urząd nie podjął żadnych działań windykacyjnych.

– Samorządy ewidentnie nie dają sobie rady z windykacją. Po części dlatego, że nałożono na nie zbyt wiele obowiązków, ale nie dano odpowiednich narzędzi. Jednak to także wina samych urzędników, którzy nie reagują odpowiednio szybko i zdecydowanie – komentuje dr Grzegorz Szczodrowski, ekspert ds. finansów publicznych z Instytutu Sobieskiego.