statystyki

Samorządowi urzędnicy pomagają sanepidowi, ale na kruchej podstawie prawnej

autor: Leszek Jaworski28.10.2020, 08:40; Aktualizacja: 28.10.2020, 08:40
Ale nie wszystkie magistraty palą się do pomocy, wyjaśniają, że mają inne zadania, nie chcą zdestabilizować pracy urzędu, a poza tym sanepid jest podległy administracji rządowej.

Ale nie wszystkie magistraty palą się do pomocy, wyjaśniają, że mają inne zadania, nie chcą zdestabilizować pracy urzędu, a poza tym sanepid jest podległy administracji rządowej.źródło: ShutterStock

Coraz więcej miast i gmin podpisuje porozumienia z inspekcją sanitarną, by wspomóc ją w czasie epidemii. Brakuje jednak szczegółowych przepisów, które określałyby zasady powierzenia zadań organu administracji rządowej pracownikom samorządowym.

Na infoliniach dla obywateli lub przy wypełnianiu formularzy w związku z przeciwdziałaniem zakażeniu koronawirusem pracuje coraz więcej miejskich urzędników. To realne wsparcie dla sanepidu, który swoimi zasobami kadrowymi nie jest w stanie szybko udzielać informacji i reagować na zgłoszenia o kolejnych ogniskach choroby. Samorządy angażują się w pomoc na prośbę wojewody albo szefa lokalnej inspekcji sanitarno-epidemiologicznej, niekiedy też z własnej inicjatywy, ale też często pod wpływem nacisków mieszkańców. Tak było np. w podwarszawskim Piasecznie. – Dostawaliśmy coraz więcej pytań i próśb o interwencję od rodziców uczniów, których szkoły kierowały na zdalną naukę w związku z przypadkami zachorowania na koronawirusa. Sanepid nie nadążał z przesyłaniem decyzji, więc nie znali swojego statusu, co komplikowało im chociażby sytuację w pracy – wyjaśnia Daniel Putkiewicz, burmistrz miasta. Urzędnicy magistratu zostali więc zapytani, czy ktoś może pogodzić swoje obowiązki z dodatkowym zadaniem. Zgłoszenia zostały zweryfikowane. Do wsparcia sanepidu wybrano pojedyncze osoby z różnych wydziałów, tak by nie destabilizować pracy całego urzędu. – Naczelnicy zostali poproszeni o takie zorganizowanie pracy, by ich wydziały wywiązywały się ze swoich obowiązków – mówi Daniel Putkiewicz. Jak dodaje, koszty pracy urzędników oddelegowanych do pomocy sanepidowi są po stronie urzędu, bo wykonują oni obowiązki w ramach swojego standardowego czasu pracy. Burmistrz nie wyklucza jednak pracy w nadgodzinach. Jeśli będzie taka konieczność, także ten wydatek weźmie na siebie. Jest bowiem przekonany, że dzięki pomocy miejskich urzędników poprawi się przepływ informacji, sanepid nadrobi zaległości i wyjdzie na prostą.

Lada dzień podobne wsparcie otrzyma Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Kędzierzynie-Koźlu. Jak informuje Piotr Pękala, rzecznik prasowy tamtejszego magistratu, na mocy porozumienia obu instytucji do pracy przy przeprowadzaniu wywiadów telefonicznych, zbieraniu i opracowywaniu danych oraz przygotowywaniu decyzji administracyjnych włączy się pięciu pracowników urzędu miasta, ochotników. – Czynności będą wykonywać w ramach godzin pracy w magistracie, bez dodatkowego wynagrodzenia. Obowiązki służbowe tych osób zostaną przydzielone innym pracownikom w ramach wewnętrznej organizacji wydziałów – dodaje rzecznik.


Pozostało 79% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!



30 lecie samorządności - Związek Miast Polskich



Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane