statystyki

Z kalką na zarazę. Niedofinansowany sanepid wysłany do walki z epidemią

autor: Mira Suchodolska, Dariusz Koźlenko25.10.2020, 09:00; Aktualizacja: 25.10.2020, 09:07
– To musi pierd…ąć – mówi nam rozmówca z otoczenia Ministerstwa Zdrowia. Według niego system tak się zatkał, iż odetkać go może jedynie jakaś spektakularna katastrofa, ogólnopolska żałoba, a potem walnięcie się w piersi i postanowienie poprawy.

– To musi pierd…ąć – mówi nam rozmówca z otoczenia Ministerstwa Zdrowia. Według niego system tak się zatkał, iż odetkać go może jedynie jakaś spektakularna katastrofa, ogólnopolska żałoba, a potem walnięcie się w piersi i postanowienie poprawy.źródło: ShutterStock

Bez sanepidu nie zwalczymy pandemii COVID-19, ale do tego trzeba pieniędzy i poważnego, a nie PR-owego podejścia do jego problemów.

N ie radzą sobie z pandemią, nie ogarniają sytuacji – takie opinie o inspektorach sanepidu można usłyszeć nie tylko w prywatnych rozmowach, lecz także od polityków związanych z partią rządzącą. – Jarosław Pinkas, główny inspektor sanitarny, jest w stanie przedzawałowym. Z byłym ministrem zdrowia Łukaszem Szumowskim miał bardzo napięte stosunki, nie znosili się nawzajem, więc GIS nie bardzo potrafił cokolwiek wywalczyć dla swoich ludzi. Z nowym szefem resortu, Adamem Niedzielskim, także nie ma chemii, obaj panowie obwiniają się nawzajem o zaniechania, próbują zrzucić na siebie winę za rozprzestrzenianie się pandemii – mówi DGP osoba zbliżona do obozu rządzącego.

Moment urzędowego optymizmu

Po Łukaszu Szumowskim „bycie twarzą” walczącego z zarazą rządu przejął minister Niedzielski. Za to Jarosław Pinkas przestał się udzielać publicznie, w ostatnich dniach nie znalazł czasu dla DGP na rozmowę o tym, co się dzieje w kierowanej przez niego instytucji i jaką ma strategię ograniczenia strat. Kiedy pod koniec września rozmawialiśmy ostatni raz, mówił, że pandemia stała się dla sanepidu pewną szansą, gdyż społeczeństwo i rządzący zrozumieli, jak bardzo ta instytucja jest potrzebna. Chwalił się, że w 2019 r. pracownicy po raz pierwszy od wielu lat dostali od premiera podwyżkę – po 500 zł dla wszystkich. Mimo pozyskania nowych środków budżetowych nie da się w czasie kryzysu zasypać kadrowych braków ani załatać niedoborów sprzętowych czy inwestycyjnych. – Nie ma komputerów, skanerów, panie przepisują dokumenty przez kalkę! – mówił DGP Jarosław Pinkas. I wyrażał nadzieję, że zakupione z rządowej dotacji 9 tys. laptopów i ponad 8 tys. telefonów komórkowych z pełnym oprogramowaniem i łącznością z siecią wraz z zakończeniem prac nad systemem informatycznym załatwią sprawę. – To będzie cyfrowy skok inspekcji. Dzięki temu nawet przy tych zasobach ludzkich, które dziś mamy, będziemy w stanie lepiej pracować, a ludzie będą mniej przemęczeni – mówił.

Nic takiego się nie stało. Inspekcja, tak samo zresztą jak cała opieka medyczna, goni w piętkę. Ze stron powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych zniknęły lokalne numery telefonów – widnieje tyko jeden, ogólnopolskiej infolinii (+48 222 500 115). Ma to usprawnić komunikację obywateli z inspekcją. Według wypowiadających się w sieci jest dokładnie odwrotnie – nie da się dodzwonić.

Nam się udało już po kwadransie oczekiwania, we wtorek 20 października, o godzinie 20.53. Zadaliśmy dwa pytania. Pierwsze: co należy zrobić, jeśli osoba przebywająca ze mną w trzyosobowym gospodarstwie domowym miała w pracy kontakt z osobą dodatnią i sama ma objawy infekcji. Odpowiedź pierwsza: należy poczekać, aż sanepid przeprowadzi wywiad epidemiczny, ogarnie kontakty zakażonej osoby i wyda decyzję o kwarantannie. Może to potrwać dowolną liczbę dni. Jest też alternatywa: możemy sami zawiadomić inspekcję o prawdopodobnym kontakcie ze źródłem zakażenia za pomocą formularza kontaktowego na stronie GIS. Trzecia możliwość: nie robić nic i mieć nadzieję, że nikt nie zauważy, a odpowiedzialna obywatelsko postawa sprawi, że nie będziemy źródłem zakażenia.

Ciekawsza była odpowiedź na pytanie numer dwa: co ma zrobić lekarz, u którego siedem dni temu stwierdzono zakażenie SARS-CoV-2, a po siódmym dniu jego kwarantanny (objawy były łagodne) wirusa wykryto u jego żony – lekarki pracującej w tym samym szpitalu. Nałożona została na nią podwójna kwarantanna – 20 dni. Problem w tym, że on powinien po 10 dniach wrócić do pracy. Ale jak, skoro jego żona jest pełnoobjawowa? A jeszcze są procedowane przepisy, które mają zapobiec przechodzeniu lekarzy na lewe zwolnienia (według planów legislacyjnych rządu będą je mogli wystawiać tylko lekarze sądowi). – Jeśli mieszka w jednym gospodarstwie domowym z osobą pełnoobjawową, powinien się zwrócić do lekarza POZ, żeby ten się zwrócił do inspekcji o przedłużenie kwarantanny – tłumaczy miła pani na infolinii. A jeśli tego nie zrobi? – No to nic się nie stanie.

Procedury nie działają. Można by długo sypać przykładami, gdy sanepid nie reaguje na informacje o zakażeniach w placówkach oświatowych. Na warszawskim Ursynowie rodzice uczniów skrzyknęli się i sami urządzili dzieciom kwarantannę. A na Pradze zdesperowana dyrektorka na własną rękę wysłała do domu nauczycieli po kontakcie z zakażoną osobą. Mamy takich historii więcej.


Pozostało 82% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • sanepidowka(2020-10-25 10:28) Zgłoś naruszenie 50

    przecież sanepid od lat był traktowany po macoszemu, moje wynagrodzenie po 40 latach pracy przechodząc w ubiegłym roku na emeryturę to 3100 zł brutto. Gdyby jeszcze nie wojewódzka stacja która zabierała nam to byśmy mieli więcej, a tak zaoszczędzone pieniądze za zgodą dyrektora, który bał się o utracenie swojego stołka na zakończenie roku oddawał wojewódzkiej stacji, podejrzewamy, że za to dyrektor po cichu dostawał też sowitą premie na koniec roku. Tak też było z pieniędzmi na tzw. rzeczówkę. Dla nas ciągle nie było pieniędzy, a wojewódzka stacja co roku wymieniała meble, a stare ich meble z kolei były do nas przywożone i przez nas reperowane.

    Odpowiedz
  • inspektor(2020-10-25 15:03) Zgłoś naruszenie 41

    W tej instytucji nie liczy się zdrowy rozsądek i wiedza, tylko ile papierów zebrałeś z pseudo uczelni. Za każdy papier kasa, a za wiedzę i rozsądek mobbing. W ciągu miesiąca, 2 zgony inspektorów-ponoć z zaszczucia. Sanepidzie !!! zadbaj o zdrowie swoich pracowników-masz je przecież chronić!!!

    Odpowiedz
  • AMiar(2020-10-25 18:44) Zgłoś naruszenie 31

    I pretensje macie do pracowników sanepidu? Dziwię się, że w ogóle ktoś tam pracuje w takich czasach. Od lat wszyscy nimi pogardzali, śmiali się z nich. Kasjerzy w kontrolowanych punktach lepiej zarabiali i mieli godniejsze warunki pracy. Mijałem się kilka razy z kobitkami podczas kontroli. Te kalki to prawda, podobnie jak reszta wyposażenia - prywatne samochody i jeden bilet zakładu komunikacji na cały dzień. Torby pełne drukowanych przepisów i kartek protokołów. I było dobrze, rządzący się cieszyli z oszczędnego państwa....

    Odpowiedz
  • fakty(2020-10-25 11:46) Zgłoś naruszenie 30

    sanepid nie jest instytucja dbajaca o zdrowie publiczne ale o swoje wlasne interesy. Wystarczy zaznaczyc ze nie dzialaja w wielu sytuacjach dotyczacych zakazen logicznie ale kieruja sie sztywnymi procedurai ktore wielu okolicznosci nie uwazgledniaja. Tam potrzebny jest rozsadek a nie procedury. Pracwnicy sanepidu w sytuacjach jednoznacznych w przypadku niektorych zakazen czesto wypowiadaja sie ze akurat w tej sytuacji nie maja tego objete procedurami i pomimo ze zdrowy rozsadek nakazywalby w takiej sytuacji kwarantanne czy zamkniecie szkolo oni tego nie zlecaja bo nie maja na to PAPIERKA. A zatem kogo chronia: ludzi czy tylko i wylacznie swoje proceduralne stolki.

    Odpowiedz
  • ?(2020-10-25 14:57) Zgłoś naruszenie 30

    Zmniejszyć wynagrodzenia, diety posłów, senatorów i na stołkach dyrektorskich, menadżerskie w państwowych spółkach. Szczególnie wiele do oddania ma Kaczafi z ferajną oraz ludzie kościelni. Proste? Tylko trzeba dać o naród a nie udawać, że się dba.

    Odpowiedz
  • dzwon ze spiżu(2020-10-25 20:57) Zgłoś naruszenie 20

    Może by tak szan. sanepid skontrolował partyję naczelna i ministerstwa , czyli największych roznosicieli zarazy? Widać naocznie , że gdzie się który "wódz" ruszy to się za nim prószy.

    Odpowiedz
  • Dziadek wnuków(2020-10-25 20:05) Zgłoś naruszenie 20

    Sanepid, Służba Zdrowia, WP czy powiatowi urzędnicy ... w tym kraju z dykty tylko kler mocno spasiony zasypia zadowolony, zasilany gotówką tuż po przebudzeniu. Także ci zarządzający z Ratusza nominaci PiS-u, ich pociotki i inne "wujostwo" ze swoimi gębami nieskażonymi myślą szczerą , za to z bruzdą głęboką od oczodołów w głąb na 4 cale. To już wojna wypowiedziana narodowi przez tych sadystów, a ich siedziba partyjna w Warszawie to "świątynia obskurantyzmu". Dekalog oszusta - codzienne spektakle w tzw. publicznej, gdzie każdego z innym zdaniem przemielą bez znieczulenia, i każdy z tego klanu musi stać się hunwejbinem aby zmyć z siebie grzech [dawny] liberalnego myślenia w zamian otrzymując intratne zajęcia w spółkach skarbu państwa [i przed kamerami] wraz ze swoją liczną familią !! Wojna kulturowa , to widać od lat kilku, dziś niestety przybrała ogrom pandemii, po jednej stronie fanatyczni, partyjni oszuści, ciemnogród i cwaniactwo na prowincji czyli ten grajdół zależności, wpływów i nacisków, kuglarze prawdy i ich przewodnicy ; Ordo Iuris czy Opus Dei , a ... oświeceni chcący usunięcia religii ze szkół, świadczeń in vitro, edukacji seksualnej w szkole a nie na plebanii [!] , profilaktyki w tym pigułki "po" !!. Kto wygra w XXI wieku , Oni bo "Deus Lo volt" [którego raczej nie ma]. czy oświeceni, postępowi, kulturalni ?!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane