Wśród gmin wiejskich na pierwszej pozycji znalazł się wójt Iławy, a na drugiej wójt Strawczyna. Zajęcie najwyższych miejsc w obu rankingach przez te dwie gminy jest szczególnym osiągnięciem – oznacza to, że dobry włodarz w bezpośredni sposób wpływa na wyniki zarządzanej przez siebie gminy. Na kolejnych miejscach znaleźli się wójtowie Kłodawy, Starych Babic i Rybna, czyli gmin, które w naszym rankingu również zdobyły dużo punktów w swoich kategoriach.

W grupie gmin miejsko-wiejskich o włos wygrał burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego, wyprzedzając włodarzy gmin Margonin i Iłowa. Niedaleko za nimi znaleźli się samorządowcy z Rawicza, Prusic, Morawicy, Goleniowa, Sianowa, Międzychodu i Strzelina.

Zwycięzcą kategorii miast do 100 tys. mieszkańców okazał się Ełk – przed Ostrowem Wielkopolskim. Tutaj również mieliśmy do czynienia z gminą, która w obu rankingach zajęła bardzo wysokie miejsce. Podium uzupełnił Ciechanów. Na kolejnych miejscach, z niewielką stratą, znalazły się Starogard Gdański, Siemianowice Śląskie, Gorlice, Legionowo, Świdnica, Bolesławiec i Przemyśl.

W grupie miast największych wygrał prezydent Gdyni, na drugim miejscu znalazła się prezydent Łodzi, natomiast trzecie miejsce przypadło prezydent Gdańska. Wysoka pozycja gmin szła zatem w parze z wysoką oceną włodarzy. Czwarte miejsce zajął prezydent Lublina, a piąte – Poznania.

W tym roku walka o tytuł Perły Samorządu okazała się dość wyrównana, w wielu przypadkach o miejscu w zestawieniu decydowała niewielka różnica punktów, zdarzyły się nawet pozycje ex aequo. Mamy nadzieję, że jest to oznaka zdrowej rywalizacji między samorządami, na której zyskują mieszkańcy.

Wszystkim uczestnikom gratulujemy i już teraz zapraszamy do udziału w kolejnej, przyszłorocznej edycji rankingu.

Rządzenie miastem polega na wychodzeniu z trudnych sytuacji

Wojciech Szczurek

Wojciech Szczurek

źródło: Materiały Prasowe

Co jest najistotniejsze w zarządzaniu miastem?

Miasto żyje i stale się zmienia, dlatego zarządzanie nim to przede wszystkim zarządzanie zachodzącymi w nim procesami. Składają się na to oczywiście także indywidualne działania dotyczące poszczególnych inwestycji czy instytucji, lecz należy zawsze myśleć o całości – żywym, rozwijającym się w przestrzeni i czasie organizmie. Nie jest to zadanie, któremu może podołać jeden człowiek. Kluczem do sukcesu jest więc nie tylko dogłębne zrozumienie całości, ale też powierzenie poszczególnych zadań właściwym ludziom. W różnych sektorach zarządzanie wymaga bardzo różnych działań i bardzo różnych predyspozycji.

Na jakich urzędników pan stawia – czy takich, którzy potrafią sobie radzić w życiu, z pomysłami, czy może jednak na tych z naukowym dorobkiem?

Moi zastępcy to młodzi ludzie, zdeterminowani do działania, kreatywni, lecz co również dla mnie cenne, także z racji przynależności do innego pokolenia mający czasem inne spojrzenie na te same sprawy. Stawiam na pracowitość i pasję. Wśród gdyńskich urzędników jest mnóstwo takich osób. Bardzo ważne jest też właściwe dobranie pracownika do zadań. W jednych obszarach szukamy kreatywności, otwartości, patrzenia globalnego. To innowacje, promocja kultura czy w znacznej mierze edukacja. Przy innych potrzebne jest wysokie poczucie odpowiedzialności, rzetelności czy zwykła skrupulatność.

Na kogo trzeba zwracać uwagę w sytuacji, gdy nie da się wszystkich zadowolić – na mieszkańców czy przedsiębiorców, młodzież czy seniorów?

Obniżenie podatków przy braku kompensacji czy wzrost kosztów edukacji bez zwiększenia subwencji spowodował, że większość samorządów od 2019 r. odczuwa problemy finansowe, a pandemia COVID-19 je pogłębia. Jest to wyzwanie, z którym musimy sobie poradzić. Zarządzanie polega na umiejętności wychodzenia z trudnych sytuacji.

Zawsze też byłem zwolennikiem budowania miasta w oparciu o rozwój zrównoważony. Gospodarka wprawdzie napędza miasto, lecz bardzo dużą uwagę przykładamy do polityk społecznych. Skupienie się tylko na gospodarce może powodować wzrost rozwarstwień. Te zaś mogłyby stać się powodem poważnych kryzysów społecznych. Tego właśnie doświadczyliśmy na przełomie lat 90. ubiegłego wieku i początku obecnego. Mieliśmy w całym kraju bezrobocie, przestępczość, osobiste dramaty. Wprowadzając nowoczesne systemy pomocy społecznej, rewitalizacji, staramy się wyprowadzać ludzi z bezdomności czy trudnych sytuacji życiowych, nie tyle dając środki do życia, co wyposażając w narzędzia, dzięki którym sami będą mogli je pozyskiwać. Naszym celem jest też zaangażowanie w życie miasta wszystkich grup społecznych. Gdynia należy do każdego ze swoich mieszkańców, nikt nie powinien być wykluczony.

Czy po sześciu kadencjach w jednym mieście zdecydowałby się Pan stanąć na czele innego, wyprowadzić je na taką ścieżkę rozwoju jak Gdynię?

Nie wyobrażam sobie tego. Jestem gdynianinem w trzecim pokoleniu, mieszkałem w wielu miejscach, znam tu każdą dróżkę, uliczkę. Aby dobrze zarządzać miastem, trzeba czuć jego puls. Ja nadal, każdego dnia, uczę się Gdyni i głęboko czuję, że to Gdynia jest moim miejscem na Ziemi.

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

Dobra współpraca z mieszkańcami to podstawa sukcesu

Tomasz Andrukiewicz

Tomasz Andrukiewicz

źródło: Materiały Prasowe

Pełni pan funkcję prezydenta Ełku od 14 lat. Co, patrząc z tej wieloletniej perspektywy, decyduje o skuteczności zarządzania miastem?

Przede wszystkim dialog z ełczanami, wsłuchiwanie się w ich potrzeby, oczekiwania i odpowiadanie na nie w miarę możliwości. Mieszkańcy powinni mieć poczucie, że współzarządzają miastem. Zależy mi, by identyfikowali się z Ełkiem jak najmocniej. Mamy też zespół ludzi skutecznie pozyskujących pieniądze z UE. To umożliwia nam realizację inwestycji, które sprawiają, że Ełk staje się coraz atrakcyjniejszym miastem do życia, zakładania rodziny i prowadzenia biznesu.

Jak współpraca z mieszkańcami wygląda w praktyce? Na czym ją państwo opierają?

W Ełku działa ponad 150 organizacji pozarządowych, które przy naszym wsparciu finansowym realizują projekty na rzecz mieszkańców. Zrewitalizowaliśmy kamienicę w zabytkowym parku, którą oddaliśmy tym organizacjom, by mogły się rozwijać, tworząc centrum aktywności. Dzięki projektowi „Inicjatywa lokalna” wspieramy autorskie pomysły ełczan na rzecz osiedlowych społeczności. Budowa skate parku to z kolei pomysł młodzieży, która zaangażowała się w jego projektowanie. Na wniosek ełczan realizujemy też program streetworkingu, który wspomaga rozwój zainteresowań oraz umiejętności kreatywnego spędzania czasu. Z inicjatywy osób starszych powstał zaś klub seniora, który stał się centrum ich życia towarzyskiego.

Inwestycje, rynek pracy, oświata, ochrona klimatu. Gdzie są obecnie największe wyzwania?

30 lat temu jednym z problemów naszego miasta było bezrobocie sięgające 30 proc., a teraz jest ono na poziomie nieco ponad 5 proc. Wiele zmieniło się dzięki strefie ekonomicznej, koniunkturze gospodarczej, ale także naszym własnym działaniom. Powołaliśmy Park Naukowo-Technologiczny, który stanowi platformę rozwoju innowacyjnych start-upów. W mieście swój kapitał lokują inwestorzy zewnętrzni. Buduje się jedno z większych w regionie centrów handlowych, organizuje się nowoczesne mikrobiologiczne centrum badawczo-rozwojowe. Inwestycje realizują także przedsiębiorca specjalizujący się w budowie jachtów i łodzi oraz przedsiębiorca z branży skuterów wodnych. Są to projekty, które wzbogacą wachlarz usług w mieście, czyniąc je konkurencyjnym, oraz dadzą nowe miejsca pracy.

Wszyscy coraz bardziej dostrzegamy problemy związane z ochroną środowiska. To dla pana ważna kwestia?

Oczywiście. Zawsze aktualnym wyzwaniem jest zarządzanie inwestycjami w sposób najmniej uciążliwy dla środowiska. Aktualnie rekultywujemy 400-hektarowe Jezioro Ełckie oraz oczyszczamy dno rzeki Ełk. W ich sąsiedztwie powstają ścieżki rowerowe oraz plaże miejskie. W Ełku działa też stacja pomiaru jakości powietrza, ponadto dofinansowujemy wymianę pieców węglowych na ekologiczne źródła ogrzewania. W Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej zainstalowaliśmy z kolei pierwszy kocioł na biomasę. Zainwestowaliśmy również w nowoczesne autobusy hybrydowe.

Rozmawiała Katarzyna Nocuń

Rozpędzony samorząd nie jest łatwo zatrzymać

Jacek Zbigniew Lipiński

Jacek Zbigniew Lipiński

źródło: Materiały Prasowe

Rządzi pan miastem już piątą kadencję, czy nie ma pan poczucia wypalenia?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo wykonywanie tej funkcji związane jest z permanentnym stresem. I przyznaję, czasami mam momenty zawahania. Nawet jak się zarządza gminą, która odnosi sukcesy, trzeba czasem tłumaczyć, że nie jest się wielbłądem. Do tego dochodzi to, co dzieje się w otoczeniu samorządów, na co my jako wójtowie, burmistrzowie, prezydenci nie mamy wpływu. Decyzje rządzących obecnie uderzają w samorządy – fatalna reforma samorządowa, zrzucenie finansowania wielu zadań na nas bez zwiększenia dochodów, co jest sprzeczne z art. 167 konstytucji, ograniczenie wpływów z PIT bez rekompensaty… To momentami zniechęca. Ale gdy patrzy się na sukcesy gminy, na mieszkańców, śmiało mogę powiedzieć, że mamy w Aleksandrowie społeczeństwo obywatelskie, i wówczas to zniechęcenie szybko mija.

To, że burmistrz należy do innej opcji politycznej niż ta, która rządzi krajem, też pewnie nie pomaga?

Choć formalnie nie jestem członkiem partii, to nie ukrywam, że startowałem z listy Platformy Obywatelskiej, i muszę przyznać, że w obecnej sytuacji politycznej funkcjonuje się w związku z tym nieciekawie. Może jeszcze bardziej istotne niż to, kto rządzi krajem, jest to, co się dzieje w strukturach wojewódzkich. W przypadku naszych i sejmik, i urząd marszałkowski są w rękach PiS. Bardzo często spotykamy się z decyzjami, w których tak brak obiektywizmu, że to aż niewiarygodne. Środki unijne czy inne zewnętrzne są traktowane jak prywatny folwark. Zdarza się tak, że na podobne zadanie jedna gmina dostaje kilkakrotnie mniej pieniędzy niż inna. Do tej pory takich podziałów w ogóle nie było, niezależnie od tego, kto rządził sejmikiem. Jednak jeśli chodzi o naszą gminę, jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że większość projektów realizowaliśmy i realizujemy od lat. I choć Aleksandrów Łódzki bardzo te zmiany odczuwa, to rozpędzony samorząd nie tak łatwo zahamować. Zwłaszcza że przybywa nam firm i mieszkańców. Kiedy zaczynałem pracę jako burmistrz, zastałem 22-tysięczną gminę, teraz mamy 33 tys. mieszkańców.

Jak więc należy radzić sobie w podbramkowych sytuacjach? Na czym oszczędzać, a co mimo wszystko realizować?

Nie są to proste decyzje. W kwietniu musiałem usiąść ze służbami finansowymi i zdecydować o cięciach w budżecie, bo choćby przychody z PIT zmalały o kilkadziesiąt procent. Trzeba wówczas myśleć w kategoriach priorytetów. Ustaliliśmy, że nie zrezygnujemy z trzech elementów, tj. edukacji, sportu młodzieżowego i ekologii. Ale już np. remonty dróg czy chodników będą musiały poczekać. Choć jak tylko sytuacja trochę się poprawiła, od razu zacząłem myśleć o tym, co by tu jeszcze w tym roku zrealizować. Może uda się choć część inwestycji przewidzianych w budżecie obywatelskim.

Czy podjąłby się pan zarządzania innym miastem lub gminą po zakończeniu rządzenia Aleksandrowem?

Obawiam się, że takie propozycje będą, a ja obiecałem żonie, że na taki stres już się nie będę narażał. Dziś nie potrafię na takie pyta nie odpowiedzieć. Najistotniejsze jest dla mnie dokończenie tego, co rozpocząłem.

Rozmawiała Zofia Jóźwiak

Gmina jest jak wielkie przedsiębiorstwo

Krzysztof Harmaciński

Krzysztof Harmaciński

źródło: Materiały Prasowe

Iława reklamuje się jako kraina 75 jezior. Jak pan wykorzystuje ten potencjał?

Otoczenie przyrody – jeziora i lasy, które stanowią 42 proc. powierzchni gminy, powoduje, że turyści bardzo chętnie do nas przyjeżdżają. Ostatni sezon pod względem liczebności urlopowiczów był wyjątkowy. Na terenie gminy powstają kolejne ścieżki rowerowe, a przy nich przystanie dla rowerów, gdzie można je naprawić. Dbamy też, by dostępne były miejsca spotkań dla mieszkańców i turystów, w których można odpocząć. Zachęcamy do przyjazdu. Jednocześnie chcemy chronić cenne zasoby.

Ochrona natury to coraz ważniejsze wyzwanie.

W ramach Związku Gmin Jeziorak opracowaliśmy system odbioru odpadów ciekłych i stałych wytwarzanych przez użytkowników jachtów i motorówek. Wybudowaliśmy specjalnie do tego przystosowany statek-śmieciarkę. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że są to takie ilości odpadów, a z roku na rok ich przybywa. System obejmuje teren jeziora Jeziorak (najdłuższego w Polsce), w tym 16 wysp. Powstała też ekologiczna przystań żeglarska w Siemianach.

Niestandardowe, innowacyjne rozwiązania są według pana kluczem do sukcesu w zarządzaniu gminą?

Praktykuję styl menedżerski, który oznacza myślenie i działanie prorozwojowe, czasami niekonwencjonalne.

Nie byłoby to możliwe bez odpowiedniej kadry.

Zależy mi na tym, by w podwładnych wyzwalać talenty i kreatywność chociażby w poszukiwaniu środków na inwestycje. Dbamy, by urzędnicy przechodzili szkolenia. Chcemy, by kadra była kompetentna i zaangażowana. Bardzo ważna jest organizacja, ale i atmosfera pracy, by urzędnicy mieli z niej satysfakcję.

Dostrzega pan wartość umiejętności miękkich.

Gmina jest jednym wielkim przedsiębiorstwem, które ma zaspokajać podstawowe potrzeby swoich mieszkańców. Kładę duży nacisk na wsłuchiwanie się w ich głosy w sołectwach, uważnie też słuchamy tego, co mają do powiedzenia organizacje pozarządowe, a także koła gospodyń wiejskich. Dbamy, by wszyscy mieli wiedzę na temat tego, co dzieje się na terenie gminy i brali czynny udział w planowaniu rozwoju na każdym poziomie.

Obecnie w urzędzie gminy wdrażamy projekt e-usługi publiczne dla mieszkańców, w tym elektroniczny obieg dokumentów. Dążymy do tego, by iławianie mieli możliwość załatwiania spraw nie tylko w bezpośrednim kontakcie w urzędzie, ale i drogą elektroniczną, co, jak pokazało doświadczenie epidemii, jest bardzo potrzebnym rozwiązaniem.

Co z inwestycjami?

Receptą na sukces są także cykliczne spotkania z przedsiębiorcami. Nieustannie dbamy o korzystne warunki dla inwestorów. To bezpośrednio przekłada się na poziom bezrobocia w gminie, który obecnie jest na poziomie poniżej 5 proc.