Efekt jest taki, że część samorządów wciąż działa równolegle na dwóch systemach – starym i nowym. Jak to zwykle bywa, założenia były dobre. Od 1 stycznia 2019 r. wprowadzono w powiatach nieodpłatne poradnictwo obywatelskie. To uzupełnienie dotychczasowej oferty punktów, gdzie świadczona jest darmowa pomoc prawna. Skierowana jest do osób, które doświadczają trudności życiowych i potrzebują porad udzielanych w jasny i zrozumiały sposób (np. przy problemie zadłużenia, z zakresu spraw mieszkaniowych czy zabezpieczenia społecznego).

Trzeba ujednolicić

Ministerstwo Sprawiedliwości (MS) uznało, że to dobra okazja, by wdrożyć jednolity system informatyczny w regionach. – Wiele powiatów nie dysponowało narzędziem do dokumentacji elektronicznej, które upraszcza organizację usług i sprawozdawczość. Samorządy czekały na ten system jako ułatwienie koordynacji systemu pomocy prawnej i poradnictwa obywatelskiego – wskazuje resort. Jak dodaje, wprowadzenie systemu to „znaczne obniżenie kosztów obsługi organizacyjno-technicznej związanej ze świadczeniem usług, obowiązkami sprawozdawczymi powiatów oraz obiegiem informacji”. – Obecnie dokumentacja wytwarzana jest w formie papierowej i przekazywana do starostw powiatowych, a ich pracownicy sporządzają raporty dla wojewody i Ministerstwa Sprawiedliwości – podaje resort.

Coś jednak poszło nie tak. Choć system powinien być w powszechnym użyciu od początku lipca, tak się jednak nie stało. Rząd o problemie poinformowała już Unia Metropolii Polskich, a z relacji samorządowców wynika, że jego wdrożenie odbyło się w atmosferze chaosu i niedopowiedzeń, zaś samo oprogramowanie pozostawia wiele do życzenia. Na tyle, że wiele samorządów, z którymi rozmawialiśmy, wciąż korzysta ze swoich dotychczasowych aplikacji.

– Czas, który mieliśmy na wdrożenie nowego systemu od dnia otrzymania informacji, to… trzy dni, w tym weekend – opowiada Wojciech Koerber z urzędu miejskiego we Wrocławiu. – Niestety, nie było żadnego szkolenia ani dla koordynatorów wojewódzkich, ani dla koordynatorów powiatowych, czyli dla nas. Nie mówiąc o kursie dla realizatorów. Instrukcje są nieczytelne, krótkie i nie rozwiązują wielu problemów. Część realizatorów już pracuje w systemie, niemniej dublują czynności ponieważ pracują również w naszym wrocławskim, który jest w tym kwartale obowiązujący. Zgodnie z wytycznymi, jakie otrzymaliśmy, oraz jeśli zgłoszone przez nas błędy zostaną usunięte, wdrożenie powinno nastąpić do 30 września tego roku – dodaje Wojciech Koerber.

Urzędnicy z Częstochowy podają, że pierwsza „lakoniczna” informacja o tworzonym przez ministerstwo systemie informatycznym została przesłana 29 maja w postaci wiadomości elektronicznej od służb wojewody śląskiego. – Miesiąc później dotarł e-mail z urzędu wojewódzkiego o uruchomieniu systemu od 1 lipca, podczas gdy konto w nim dla koordynatora miejskiego zostało aktywowane 26 czerwca. W związku z powyższym dostał on dwudniowy termin na założenie kont i nadanie haseł dla wszystkich wykonawców w punktach na terenie miasta – opowiada Sylwia Bielecka z biura prasowego częstochowskiego magistratu. Jak dodaje, wraz z uruchomieniem systemu, bez okresu pilotażowego, zaczęły „lawinowo” pojawiać się problemy z jego funkcjonowaniem, np. trudności w rejestracji wykonawców czy brak możliwości usunięcia omyłkowo wprowadzonych danych.

– W naszej ocenie ministerstwo nie zdawało sobie w pełni sprawy, jak wiele problemów różnej natury zrodzi wdrażanie nowych rozwiazań w tak szybkim tempie, w dodatku w sezonie urlopowym – kwituje nasza rozmówczyni.

Na dwie nogi

Co więcej, nawet jeśli jakiś samorząd system wdrożył, to i tak rezultat tej operacji trudno uznać ze sukces. – Nie było z nim problemów natury technicznej, jednakże z uwagi na jego niekompletność, np. brak kalendarza, równolegle korzystamy z systemu wdrożonego wcześniej – mówi Krzysztof Kaczorowski z urzędu miasta w Katowicach.

Podobnie jest w Warszawie, gdzie system rządowy uruchomiono, ale nie w pełni, z uwagi na pojawiające się „problemy techniczne”. Trudności dotyczą m.in. braku możliwości wprowadzenia danych zawartych w umowach z kontrahentami świadczącymi nieodpłatną pomoc prawną w punktach prowadzonych przez adwokatów i radców prawnych. Listę problemów miasto przekazało już ministerstwu, a kolejny etap wdrożenia został wstrzymany do czasu rozwiązania zgłoszonych kwestii. – Miejskie rozwiązania działają sprawnie i bez zastrzeżeń, natomiast rządowe rozwiazania teleinformatyczne na tę chwilę nie dają takiej gwarancji – przekonuje Justyna Michalak ze stołecznego ratusza.

Samorządy skarżą się też, że w skali kraju resort uruchomił tylko jeden numer telefonu pełniący funkcję wsparcia technicznego. Nic dziwnego, że jest wiecznie zajęty. – Kontakt z informatykami z ministerstwa, którzy posiadają wiedzę na temat funkcjonowania systemu, jest bardzo utrudniony. Nie ma również żadnego szkolenia z obsługi, a przesyłane poradniki nie wyjaśniają praktycznych wątpliwości – twierdzi Grażyna Rokita z biura prasowego urzędu miasta w Krakowie.

MS nie odniosło się bezpośrednio do naszego pytania o problemach raportowanych przez władze lokalne. Twierdzi jedynie, że monitoruje wprowadzanie systemu. – Na 29 lipca br. zarejestrowano już punkty poradnictwa i pomocy prawnej w 328 powiatach, a konta dostępu nadano blisko 5 tys. realizatorom usług. Elektroniczna dokumentacja porad codziennie rośnie. Na 29 lipca to ponad 17 tys. spraw. W najbliższych miesiącach planowany jest rozwój systemu – zapowiada resort.

Z relacji samorządów wynika z kolei, że pod koniec sierpnia planowane jest spotkanie w ministerstwie w celu omówienia ewentualnych usprawnień. – Szkoda, że po raz kolejny, przy okazji zlecania nowych systemów czy „udogodnień”, nie czerpie się z wiedzy i doświadczenia praktyków. Mamy nadzieję, że to się zmieni i sierpniowe spotkanie w ministerstwie zaowocuje nową jakością – mówi Wojciech Koerber z wrocławskiego ratusza.

Nie powinno dojść do panicznej wyprzedaży polskiej waluty