statystyki

W samorządach nie ma świeżej krwi. Mieszkańcy wolą ciągle tych samych włodarzy?

autor: Andrzej Andrysiak30.04.2019, 09:00; Aktualizacja: 30.04.2019, 09:16
urzędnik urząd

Jest jeszcze jeden czynnik, z którego radni zdają sobie sprawę, choć wcale nie musi ta świadomość wynikać z intelektualnego namysłu, raczej z praktyki. Samorządowcy spotykają się z nim na co dzień.źródło: ShutterStock

Co robią mieszkańcy trzytysięcznego miasteczka, gdy rządzący czwartą kadencję burmistrz traci stanowisko, bo zostaje prawomocnie skazany za nieuczciwą walkę z oponentami? Już następnego dnia po wyroku zbierają podpisy pod petycją, by go przywrócić. Sąd nie ma wątpliwości co do jego winy, oni nie mają co do tego, że powinien rządzić dalej. Bo burmistrz swój chłop. „Swój” to słowo klucz. Nie chcą nowego. Przyzwyczaili się i uzależnili.

J ak Polska długa i szeroka niesie się lament: nie ma młodych w samorządach, brakuje ich nowego spojrzenia i witalności. Gdyby nie ci wredni starzy, wszystko wyglądałoby inaczej. Kraj by rozkwitł, ludzie pokraśnieli, przyroda wypiękniała. Krowy by się cieliły w dwójnasób, a 500 plus potroiło.

Na krajowej scenie duopol PiS i PO, aż się człowiek wzdraga na myśl, że znów będzie musiał wybierać między Kaczyńskim a Schetyną. W samorządach, a już zwłaszcza powiatowych, podobnie – burmistrz od 17 lat na stanowisku, radni od trzech kadencji, wciąż te same twarze. Demokratyczny wybór sprowadzony do głosowania za albo przeciw obecnie rządzącym, bo nie ma konkurencji.


Pozostało jeszcze 91% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Smt(2019-04-30 12:57) Zgłoś naruszenie 80

    Wynika to z wielu rzeczy, przede wszystkim niskim zainteresowaniem ludzi sprawami "abstrakcyjnymi" i niechęcią do angażowania się w coś z czego nie wynikają konkrety tu i teraz. Na to z kolei nakłada się to, że po pierwsze w mniejszych miejscowościach autentycznie ci co są (i są znani) z automatu mają plus, a z kolei w większych miastach po kilku kadencjach włodarze i ich świta w radzie miasta są w stanie zablokować jakąkolwiek opozycję (przez przeciąganie zbuntowanych na swoją stronę, system kar i nagród, uzależnienie od siebie lokalnych mediów itp.). Pytanie czy limit dwóch kadencji to zmieni- to chyba krok w dobrą stronę, ale i tak rewolucji nie będzie.

    Odpowiedz
  • o(2019-04-30 09:17) Zgłoś naruszenie 62

    chyba wg zasady lepiej mieć swojego wroga jak obcego, przykład Zdanowskiej w Łodzi

    Odpowiedz
  • towarzystwa wzajemnej adoracji--bez racji........(2019-05-05 12:19) Zgłoś naruszenie 10

    w Płocku ludzie z miasta głosowali na PIS,okazało się że ludowcy POparli kogo innego i zwyciężył dla ich dobra wspólnego.Gdyż oni poparli marszałka ludowego.Zmieńmy te komusze przyzwyczajenia"aby żyło im się lepiej".Ostatnio ci sami opluli wraz ze swoiskim naczelnym kościół w renomowanej polskiej uczelni.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane