Dochody ogółem JST systematycznie rosną, argumentuje rząd w odpowiedzi na zarzuty Rady Europy. Owszem nadwyżki operacyjne są, ale resort finansów posługuje się kwotami brutto, a one nie pokazują np. zobowiązań z tytułu spłaty odsetek, rat kapitałowych, wykupu obligacji itp. To zafałszowuje rzeczywistość – ripostują samorządowcy.

Piątka Kaczyńskiego i prognozowane mniejsze wpływy z PIT rozjuszyły samorządowców, a oliwy do ognia – w kwestii ustroju finansowego polskich jednostek samorządu terytorialnego – dolała Rada Europy. Działający przy niej Kongres Władz Lokalnych i Regionalnych w przegłosowanym na początku tego miesiąca raporcie „Lokalna i regionalna demokracja w Polsce” zarzuca naszemu krajowi nieprzestrzeganie (w części lub całości) większości unormowań w zakresie ustroju finansowego samorządów. Jest o nich mowa w art. 9 Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego (patrz ramka „Co wypełniamy, a czego nie”). Tym samym chcąc nie chcąc wraca jak bumerang pytanie o pieniądze w miastach i gminach. Jest dobrze, czy źle? A może jest lepiej, ale wciąż źle?

Rząd strzela kwotami