Trwa spór o interpretację przepisów, która może kosztować przedsiębiorstwa wodociągowe miliony złotych. Zdaniem branży nie ma to twardego oparcia w prawie.

Czy przedsiębiorstwo wodociągowo – kanalizacyjne co do zasady realizuje tylko zadania własne gminy i zaopatruje ludność w wodę zdatną do picia, czy też – oprócz tego – niejako „sprzedaje ją” nie tylko mieszkańcom, ale również podmiotom prowadzącym działalność gospodarczą? To pytanie leży u sporu rządowego regulatora Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie (PGW WP) i Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie (IGWP), która zrzesza przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne W tym drugim wariancie, za którym opowiadają się rządzący, wodociągowcy musieliby płacić dwie różne opłaty za usługi wodne – z tego jedną wyższą, nie objętą preferencją przypisaną dla poboru wody na cel zaopatrzenia ludności. Jak wyliczają przyjęcie takiego stanowiska może skutkować wzrostem opłat za pobór wód o ok. 17 proc.

Obawiają się jednak, że na takich wzrostach się nie skończy. Przypominają, że ustalone w zeszłym roku taryfy za wodę i odbiór ścieków są po raz pierwszy sztywno określone na 3 lata do przodu. Tymczasem jednostkowe stawki opłat zmiennych za pobór wód, mogą się jeszcze zmieniać w wyniku „aktualizacji” regulujących je rozporządzeń. Wzrost kosztów to jedno. Jak przekonują wodociągowcy, różne kwalifikowanie wody może pociągać za sobą szereg dalej idących konsekwencji niż tylko wysokość opłaty.

Reklama

- Dotyczy to chociażby problemu odpowiedzialności prawnej, konieczności uzyskiwania stosownych pozwoleń wodnoprawnych, zmian w regulaminie dostarczania wody i rozliczeniach podatkowych, czy też przyjęcia różnego okresu przedawnienia roszczeń – wymienia Dorota Jakuta, prezes IGWP.

Proceduralne przepychanki

Reklama

Izba konsekwentnie twierdzi, iż w obecnym stanie prawnym przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne może pobierać wodę jedynie na cele związane ze zbiorowym zaopatrzeniem w wodę. Jak wyjaśnia radca prawny prof. dr hab Bartosz Rakoczy ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków (Dz.U. z 2018 r. poz. 2268 ze zm.) nie wprowadza jakiegokolwiek rozróżnienia na zbiorowe zaopatrzenie w wodę dla celów egzystencjalnych i przemysłowych.

Innego zdania jest jednak rządowy regulator. W jego ocenie spółki pobierają wodę do dwóch celów – nie tylko zaopatrzenia ludności w wodę przeznaczoną do spożycia przez ludzi, ale także do poboru, uzdatniania i dostarczania wody w przypadku zbiorowego zaopatrzenia podmiotów prowadzących działalność gospodarczą oraz podmiotów publicznych. Innymi słowy, powinny płacić inne, wyższe opłaty.

Na potwierdzenie swojej argumentacji PGW WP przywołuje art. 274 pkt 4 ustawy Prawo wodne (Dz.U. z 2018 r. poz. 2268). Określa on preferencyjną stawkę opłaty, która obejmuje wyłącznie ten pierwszy cel. Podmioty publiczne i prowadzące działalność gospodarczą są inną kategorią podmiotów, a dostarczenie im wody nie mieści się w pojęciu zbiorowego zaopatrzenia w wodę ludności – twierdzi regulator.

Dorota Jakuta zwraca uwagę nie tylko na prawne, ale i praktyczne problemy związane z taką interpretacją przepisów.

– Wielokrotnie już wskazywaliśmy, że nie mamy praktycznej możliwości ustalenia, na jaki cel odbiorca naszych usług pobiera wodę. Brakuje przepisów, które nakładałyby na odbiorców obowiązek wskazanie celu poboru, a my nie mamy narzędzi, by to ustalić – mówi Jakuta.

Przypomina, że w rozporządzeniu w sprawie jednostkowych stawek opłat za usługi wodne (Dz.U. z 2017 r. poz. 2502) wymienionych jest kilkadziesiąt różnych celów, na które przedsiębiorca może pobierać wodę, zależnie od profilu działalności gospodarczej. – Nie jesteśmy w stanie ocenić, ile procent pobieranej przez niego wody służy np. na mycie pojazdów, do produkcji, czy robót budowlanych.

Spór o kompetencje

Jak ustaliliśmy do przedsiębiorstw wod-kan w ostatnich tygodniach wpłynęła cała lawina pism dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej w PGW WP, w których rządzący domagają się złożenia wyjaśnień dlaczego spółki zadeklarowały tylko jedną, niższą wysokość opłaty.

- Członkowie Izby otrzymują pisma, które sformułowane zostały jako wezwania do złożenia wyjaśnień, a stanowią w rzeczywistości żądanie dokonania korekty wypełnionych oświadczeń przez przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, w celu ustalenia wysokości opłaty zmiennej za pobór wód – wyjaśnia Dorota Jakuta, prezes IGWP.

Tu na pierwszy plan wysuwa się problem prawnego umocowania takich żądań. Jak bowiem zwraca uwagę IGWP, argumentacja przedstawiana przez Wody Polskie w pismach jest wyłącznie interpretacją organu i nie wynika bezpośrednio z przepisów. Regulator powołuje się w nich na rozporządzenie w sprawie wysokości stawek, ale w ocenie IGWP, przepisy tego aktu nie dają prawa by przymusić spółki do korekty oświadczenia. Do tego konieczna byłaby korekta ustawy.

– Rozporządzenie ma służyć organowi wyłącznie do ustalania, czy kwotę wyliczono matematycznie, prawidłowo stosując stawkę przewidzianą dla danego celu poboru wody, określoną w rozporządzeniu. Natomiast organ nie jest uprawniony, aby na podstawie rozporządzenia weryfikować, na jaki cel przeznacza zakupioną wodę odbiorca usług. Odbiorca usług np. może prowadzić w lokalu mieszkalnym działalność gospodarczą, a fakt ten nie jest znany przedsiębiorstwu wod – kan.– przekonuje Jakuta.

Potwierdza to Bartosz Rakoczy. - Skoro strona postępowania deklaruje, że pobiera wodę tylko na jeden cel, to organowi nie pozostaje nic innego jak weryfikować, czy określony przez stronę cel poboru wody objęty jest opłatą, a jeśli tak, to w jakiej wysokości. Nic więcej – mówi.

Zapytaliśmy PGW WP jak ustosunkowują się do wątpliwości zgłaszanych przez wodociągowców. W odpowiedzi usłyszeliśmy, ze przedstawiciele regulatora spotkali się z IGWP jeszcze 17 października ub.r. i wypracowali wspólne stanowisko, które wodociągowcy wstępnie zaakceptowali. Dorota Jakuta potwierdza, że do spotkania doszło. Podkreśla jednak, że IGWP wskazywała na potrzebę dokonania stosownych zmian w ustawie, które by takie rozwiązanie usankcjonowały. Do tej pory jednak żadne z propozycji zmian nie zostały wprowadzone.