W stolicy trwają testy pierwszych samochodów do zdalnej kontroli płatności za parkowanie. Są już także przymiarki do ustanowienia śródmiejskich stref parkowania ze stawkami dużo wyższymi niż w pozostałych miejscach.
Warszawscy kierowcy poruszający się 4 stycznia w okolicach ul. Chmielnej mogli natknąć się na elektryczny samochód wyposażony w kamery przyglądające się zaparkowanym wzdłuż ulicy pojazdom. Tego dnia stołeczny Zarząd Dróg Miejskich (ZDM) testował bowiem system tzw. e-kontroli. – Testy miały potwierdzić skuteczność systemu deklarowaną przez wykonawców – informuje Karolina Gałecka, rzeczniczka ZDM.
Zasada działania systemu jest prosta – kamera umieszczona na samochodzie skanuje tablice rejestracyjne aut zajmujących miejsca w strefie płatnego parkowania. Dane te trafiają do systemu informatycznego, a ten sprawdzi, czy właściciel pojazdu uiścił opłatę parkingową. Jeśli okaże się, że nie, rozpocznie się procedura windykacyjna. ZDM przekonuje, że dwa samochody wyposażone w kamery mogą osiągnąć skuteczność porównywalną z 10 patrolami pieszymi. Dziś po Warszawie chodzi zaledwie 50 kontrolerów. Miasto zabiega więc nie tylko o komfort pracy, lecz także zwiększenie efektywności kontroli, a wraz z nią – wpływów pochodzących z kar (opłat dodatkowych).