Dzieci i młodzież, pomimo licznych akcji, wciąż mają łatwy dostęp do coraz to nowszych substancji psychoaktywnych – twierdzi rzecznik praw dziecka. To kolejny podmiot, obok urzędników miejskich i polityków opozycji, który w ostatnim czasie zwraca uwagę na problem dopalaczy.
Niedawno informowaliśmy o projekcie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przygotowanym przez prawników z łódzkiego urzędu miasta, który stał się następnie bazą dla inicjatywy legislacyjnej posłów PO, wniesionej w ubiegłym tygodniu do Sejmu.
Zaproponowano w nim odejście od stosowanej w tej chwili listy substancji zakazanych, która okazała się w praktyce nieskuteczna, ponieważ ustawodawca nie nadąża z jej uzupełnianiem. Dlatego w projekcie znalazła się nowa, dość ogólna definicja dopalacza, w której posłużono się formułą środka zastępczego i nowej substancji psychoaktywnej, które funkcjonują już na gruncie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, rozbudowując ją o stwierdzenie, że są to środki mogące powodować zagrożenie dla życia lub zdrowia. Zmienione zostały także kary. Ostatecznie autorzy nowelizacji zdecydowali się na zastąpienie obecnie obowiązujących sankcji administracyjnych – karnymi.