Batko-Tołuć: Gminy nadal mają problem z jawnością

autor: Paulina Szewioła28.06.2017, 07:22; Aktualizacja: 28.06.2017, 11:30
Katarzyna Batko-Tołuć, Sieć Obywatelska Watchdog Polska

Katarzyna Batko-Tołuć, Sieć Obywatelska Watchdog Polskaźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Katarzyna Batko-Tołuć: Urzędy są źle zarządzane, a w znalezienie czy uzyskanie konkretnej informacji publicznej obywatel musi włożyć dużo wysiłku. Jednak największą bolączką pozostaje mentalność urzędników

Niedawno Sieć Obywatelska Watchdog interweniowała w sprawie radnego, nagrywającego telefonem posiedzenie rady Gminy Wejherowo, który z tego powodu otrzymał wezwanie do zaniechania naruszenia dóbr osobistych, podpisane przez niektórych radnych i wójta. W swoim piśmie zwróciliście państwo uwagę, że nagrywanie przebiegu tego typu wydarzeń mieści się w konstytucyjnie zagwarantowanym prawie do informacji, które wynika z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP. Czyli nadal nie dla wszystkich jest to oczywiste?

Ustawa zasadnicza przesądziła o jawności posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej, dlatego nagrywanie przebiegu sesji rady gminy nie może być uznane za bezprawne. Niestety wciąż istnieją miejsca, w których albo brak jest wiedzy, albo świadomie łamie się prawo.

Od momentu wejścia w życie ustawy o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1764) w urzędach przeprowadzono przecież wiele szkoleń dotyczących tej problematyki. Zresztą cały czas są one organizowane. Nadal jednak takie sytuacje mają miejsce. Dlaczego?

Odnośnie do samych szkoleń to na pewno są one potrzebne, ale w mojej ocenie liczy się w pierwszej kolejności chęć zmiany dotychczasowego podejścia. Trzeba też otwarcie przyznać, że wspomniane warsztaty są różnej jakości. Natknęliśmy się przykładowo na takie, których programy sugerowały wprost, że będą na nich uczyć urzędników, jak odmawiać dostępu do informacji publicznej. Kiedyś nasza organizacja złożyła nawet skargę na radcę prawnego, który prowadził szkolenia na temat sposobów ograniczania prawa do informacji. Niestety niewiele w tej sprawie wskóraliśmy. Nie zmienia to faktu, że generalną zasadą musi być jawność działania organów władzy publicznej, a jej ograniczenie wyjątkiem.

Jednak często dzieje się odwrotnie. Co jest tego przyczyną?

Na początku głównym powodem był brak wiedzy. Na przestrzeni lat ta kwestia uległa jednak poprawie. Natomiast w dalszym ciągu urzędy są źle zarządzane i znalezienie konkretnej informacji faktycznie wymaga wysiłku. To również nie sprzyja jawności. Dużo w tym aspekcie zależy od kierownictwa jednostek. Czasami przyczyną odmowy są również sprawy do ukrycia. Jednak największą bolączką jest cały czas mentalność.

Na jakie powody urzędnicy powołują się najczęściej przy odmowie?


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane