Sąd apelacyjny zajmie się niebawem sprawą związaną z serialem. Spór jest o to, czy reżyser castingu powinien być uznany za współtwórcę, co przełożyłoby się na stosowne wynagrodzenie.

Powódka była drugim reżyserem „Czasu honoru”. Odpowiadała za przeprowadzenie castingu do ról drugoplanowych. Ze swoich obowiązków wywiązywała się należycie – jej propozycje były akceptowane. Wystąpiła więc do sądu przeciwko Stowarzyszeniu Filmowców Polskich o ustalenie autorskich praw majątkowych do serialu.

Reżyser dołączyła opinię znanych reżyserów, którzy stwierdzili, że zajmowanie się obsadą ról ma charakter twórczy. Sąd okręgowy nie podzielił jednak tego stanowiska.
Powódka twierdzi, że zgodnie z art. 8 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tj. Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631), który stanowi, iż domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu, należy uznać ją za współtwórcę. Jej nazwisko było bowiem wymienione w napisach końcowych. Stowarzyszenie ripostowało, że w napisach wymienia się bardzo wiele osób, z czego większości nie sposób uznać za współtwórców.