Przepisy unijne nie wymagają, aby serwisy takie jak YouTube podawały e-mail, numer telefonu czy IP internauty, który narusza prawa autorskie – uznał rzecznik generalny TSUE.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma odpowiedzieć na pytania zadane przez niemiecki sąd. Toczy się przed nim spór zainaugurowany przez Constantin Film AG, niemieckiego producenta i dystrybutora filmowego. Posiada on m.in. prawa do filmów „Parker” oraz „Straszny film 5”, które zostały bezprawnie udostępnione przez użytkowników platformy YouTube. Zanim zablokowano dostęp do nich, zdążyło je obejrzeć kilkadziesiąt tysięcy osób.
Niemiecki dystrybutor chciałby pozwać o naruszenie swych praw autorskich użytkowników, którzy zamieścili wspomniane filmy. Żeby jednak to zrobić, musiałby ustalić ich tożsamość. Ułatwić mogłyby to dane podawane podczas zakładania konta na platformie YouTube. Każdy musi wskazać adres e-mail, jeśli zaś chce zamieszczać filmy trwające dłużej niż 15 minut, to także numer telefonu, na który jest wysyłany kod aktywacyjny. Wskazania właśnie tych danych oraz dodatkowo adresu IP, z którego łączyli się, zażądał Constantin Film AG od Google’a, właściciela platformy YouTube.