Niemiecki Trybunał Federalny wydał wyrok, który może wyznaczyć sposób traktowania treści cyfrowych opublikowanych w internecie w przypadku śmierci ich autora.
Interaktywność, współdziałanie oraz wymiana wiedzy i informacji między użytkownikami – to myśli przewodnie internetu drugiej generacji (Web 2.0). Wymiernym rezultatem tej filozofii jest upowszechnienie treści cyfrowych tworzonych i publikowanych przez użytkowników internetu. Treści te występują pod wieloma postaciami, między innymi jako filmy i reportaże udostępniane na YouTube, autorskie książki publikowane na platformie Amazon i Lulu, blogi, awatary, artefakty i wirtualne światy tworzone przez użytkowników kont gamingowych Second Life lub OGame. Są nimi także komentarze i opinie w systemach referencyjnych platform internetowych, wpisy na czatach, blogach, jak również treść korespondencji elektronicznej.
Treści cyfrowe są nową technologicznie, ale powszechną już kategorią praw. Podane przykłady już ilustrują jej wewnętrzne zróżnicowanie, które przekłada się na niejednolitą kwalifikację prawną poszczególnych rodzajów treści cyfrowych – jako praw majątkowych lub praw autorskich. Wielu ich postaciom można przypisać charakter utworu, w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (PrAut), chronionego prawem autorskim. Przedmiotem sporów może natomiast być objęcie ochroną prawnoautorską takich rodzajów treści cyfrowych, jak np. wirtualne kreacje użytkowników platformy gamingowej Minecraft czy treść korespondencji elektronicznej.
Reklama
Różnice w obrębie omawianej kategorii treści cyfrowych są także widoczne w zakresie ich charakteru prawnomajątkowego. Niektóre z nich przenoszą wymierną wartość majątkową, wyrażającą się m.in. w uzyskiwanych przez ich twórców korzyściach – chociażby dochodach z reklam na blogach lub z prywatnych kanałów na YouTube. Innym formom, np. korespondencji elektronicznej, co do zasady nie sposób przypisać ani cech utworu, ani charakteru majątkowego (choć można sobie wyobrazić treść korespondencji elektronicznej, która będzie nosić cechy utworu, czyli stanowić oryginalny przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze). Treści cyfrowe mogą ponadto zawierać dane, informacje, wskazówki istotne nie tylko dla użytkownika, lecz także dla jego następców prawnych. Dla osób najbliższych mogą mieć one także wartość sentymentalną.
Z tych m.in. aktualne staje się pytanie o sukcesję spadkową w kontekście praw do treści cyfrowych tworzonych lub udostępnianych przez użytkowników internetu.

Reklama

W świetle prawa spadkowego

Odnoszenie pojęć właściwych dla prawa własności do niektórych typów treści cyfrowych bywa dyskusyjne. W konsekwencji również sukcesja mortis causa treści cyfrowych rodzi wątpliwości. Jest ona refleksem swobody rozporządzania treściami cyfrowymi przez ich twórcę i obciążania ich prawami na rzecz osób trzecich w drodze czynności prawnych inter vivos. Skoro te są niekiedy poddawane rozbieżnym wręcz kwalifikacjom i praktykom, niejednolite są także skutki, którym treści cyfrowe podlegają na wypadek śmierci twórcy.
Chcąc ustalić pośmiertny status praw do treści cyfrowych udostępnianych w internecie przez spadkodawcę, należy w pierwszej kolejności przywołać treść art. 922 par. 1 kodeksu cywilnego i formułowanej na jego podstawie definicji spadku. Zgodnie z nią w skład spadku mogą wejść prawa i obowiązki spadkodawcy o charakterze majątkowym i cywilnoprawnym, niewygasające z chwilą jego śmierci, niezwiązane ściśle z jego osobą i nieprzechodzące z chwilą śmierci na inne oznaczone osoby niezależnie od tego, czy są one spadkobiercami. W świetle przytoczonej definicji status prawnospadkowy treści cyfrowych wytwarzanych przez użytkowników i objętych ochroną prawnoautorską może się wydawać dość oczywisty. W myśl art. 41 ust. 1 pkt 1 PrAut prawa majątkowe na dobrach niematerialnych podlegają dziedziczeniu po śmierci twórcy (jeżeli ustawa nie stanowi inaczej) i wygasają dopiero wraz z upływem czasu wskazanego w art. 36 PrAut (70 lat). Prawa te przysługują następcom mortis causa w zakresie, w jakim przysługiwały samemu twórcy.
Z perspektywy prawa spadkowego powinno być uzasadnione następstwo mortis causa w zakresie praw do treści cyfrowych, które odpowiadają przytoczonej charakterystyce praw podlegających dziedziczeniu. W odniesieniu do treści cyfrowych niemających charakteru utworu należy natomiast każdorazowo dokonywać indywidualnej kwalifikacji. Ustalenie praw spadkobierców do treści cyfrowych udostępnianych przez użytkowników wymaga dodatkowo oceny skuteczności postanowień regulaminów operatorów platform internetowych, często z uwzględnieniem norm prawa kolizyjnego.

Regulamin platformy prawem platformy

Aktywność użytkowników internetu i skutki prawne publikowania przez nich treści cyfrowych uregulowane są w sposób autonomiczny w wewnętrznych regulaminach platform i umowach zawieranych między użytkownikami a dostawcami usług cyfrowych. Regulaminy te określają nie tylko sposób korzystania z platformy internetowej i lokowania na niej treści, lecz często także status prawny treści tworzonych lub udostępnianych przez użytkowników czy też ograniczenia licencyjne. Praktyka w tym zakresie nie jest jednolita. Operatorzy wirtualnych platform gamingowych często zastrzegają sobie prawa do treści generowanych, projektowanych bądź publikowanych przez użytkowników kont. Zazwyczaj też zabraniają wykorzystywania platformy w celach komercyjnych i rozporządzania generowanymi na niej dobrami wirtualnymi. Rozwiązanie takie przyjęto np. w Ogólnych warunkach korzystania z platformy Gameforge (pkt 4.3, 4.4, 4.5). Najczęściej jednak prawa do treści cyfrowych przysługują ich twórcom, jednak ich udostępnienie na platformie jest równoznaczne z udzieleniem operatorowi licencji na ich publikowanie lub wykorzystanie w celach wskazanych przez operatora. Zgodnie z regulaminem YouTube (pkt 7.2 i 8) użytkownik zachowuje wszelkie prawa autorskie do treści, ale ich opublikowanie jest równoznaczne z udzieleniem operatorowi platformy i jej innym użytkownikom nieodpłatnej licencji. Warunki licencyjne platformy Amazon przewidują natomiast, że opublikowanie przez użytkownika treści – zdjęć, komentarzy, opinii – jest równoznaczne z udzieleniem operatorowi licencji obejmującej wykorzystanie tych treści także do jego własnych celów, na przykład promocyjnych i marketingowych.
Z klauzul regulaminów, które ograniczają swobodę użytkowników w zakresie dysponowania prawami do treści cyfrowych, z reguły nie wynika jednak wprost, czy odnoszą się one także do przenoszenia praw do treści cyfrowych mortis causa. Można wskazać zaledwie kilka przykładów odmiennego podejścia. Regulamin iCloud stanowi, że konto AppleID jest nieprzenoszalne, a wszelkie prawa przyznane użytkownikowi oraz treści znajdujące się na koncie wygasają wraz ze śmiercią użytkownika (pkt IV.D regulaminu serwisu). Z regulaminu Yahoo (pkt 26.9) wynika, że następcy prawni użytkownika nie mają dostępu do konta zmarłego, a anulowanie konta wiąże się z usunięciem wszystkich zachowanych na nim treści. Google umożliwia uprawnionym osobom żądanie usunięcia treści publikowanych przez użytkownika konta po jego śmierci. Nieliczni operatorzy dopuszczają możliwość wydania kopii treści cyfrowych zgromadzonych przez zmarłego użytkownika osobom, które potwierdzą swoje następstwo mortis causa.
Warto zwrócić uwagę na to, że usunięcie konta nie zawsze wiąże się z usunięciem treści opublikowanych na platformie. Wytworzone przez użytkownika treści, także te, które pozwalały mu czerpać korzyści, zgodnie z regulaminem operatora mogą pozostać po śmierci autora dostępne dla innych użytkowników platformy pomimo usunięcia jego konta.

Konto z Facebooka nie idzie do nieba

Szczególne skutki na wypadek śmierci użytkownika konta przewidziane są w regulaminie serwisu społecznościowego Facebook, który dopuszcza wyznaczenie przez użytkownika opiekuna konta na wypadek uzyskania przez nie statusu „in memoriam” (pkt 5.5 regulaminu). Opiekun może trwale usunąć konto wraz z jego zawartością, ma jednak ograniczone uprawnienia względem treści na nim zgromadzonych. Nie może np. swobodnie kopiować wiadomości, czatów, rozmów. Ujawnienie treści zgromadzonych na koncie użytkownika obwarowane jest spełnieniem wskazanych w regulaminie dodatkowych wymogów. Może tego żądać wyłącznie ustanowiony przez użytkownika opiekun konta albo osoba wskazana w testamencie lub innej dopuszczalnej prawnie formie dyspozycji na wypadek śmierci. Musi ona zawierać wyraźną wolę użytkownika do ujawnienia treści na wypadek jego śmierci lub utraty przez niego zdolności do czynności prawnych.

Precedensowy wyrok

Problematyka dostępu do treści cyfrowych tworzonych i publikowanych w internecie po śmierci ich twórcy zaczyna się pojawiać na wokandach sądowych. Na uwagę zasługuje wydany w lipcu precedensowy wyrok niemieckiego Trybunału Federalnego. Przedmiotem rozpoznawanego przed sądami niemieckimi powództwa przeciwko Facebookowi była odmowa udostępnienia treści postów i czatów rodzicom tragicznie zmarłej w 2012 r. 15-latki. Złożony w ocenie prawnej spór wyniknął na tle dramatycznego stanu faktycznego. Poszukując wyjaśnienia przyczyn śmierci córki, rodzice chcieli sprawdzić wpisy na Facebooku, logując się hasłem użytkownika konta. Z powodu zmiany statusu konta córki na „post mortem” przeglądanie zawartości konta nie było jednak możliwe. Facebook odmówił dostępu do wpisów, powołując się na prawo ochrony danych i prywatności innych użytkowników.
Berliński sąd I instancji uwzględnił powództwo matki i nakazał udostępnienie konta, argumentując, że zgodnie z par. 1922 ust. 1 niemieckiego kodeksu cywilnego prawo do korzystania z konta wynika z relacji kontraktowej między użytkownikiem platformy a jej operatorem, a relacja taka podlega dziedziczeniu. Odmienne stanowisko zajął sąd II instancji, który powołał się na par. 88 niemieckiej ustawy telekomunikacyjnej wprowadzającej dość szeroką tajemnicę telekomunikacyjną i odmówił nakazania udostępnienia treści wpisów. Trybunał Federalny, rozpoznając rewizję od wyroku II instancji, przesądził, że prawo dostępu do treści na koncie użytkownika wynika ze stosunku obligacyjnego – umowy między użytkownikiem konta a operatorem platformy społecznościowej, który podlega dziedziczeniu zgodnie z par. 1922 niemieckiego kodeksu cywilnego. Dostęp do konta i znajdującej się na nim korespondencji nie podlega ograniczeniom, które można byłoby uzasadnić ochroną dóbr osobistych zmarłego użytkownika, tajemnicą telekomunikacyjną ani ochroną danych osobowych (sygn. sprawy BGH, 12.07.2018 – III ZR 183/17).
Orzeczenie nadaje wyraźny kierunek kwalifikacji pośmiertnego statusu treści cyfrowych użytkowników internetu, których udostępnianie na platformach internetowych znajduje swoje podstawy kontraktowe w umowie między użytkownikiem a operatorem. Pozostaje pytanie, w jakim stopniu posłuży ono jako wzorzec argumentacji prawniczej zmierzającej ku definiowaniu dziedzicznego charakteru praw do treści cyfrowych użytkowników internetu.