statystyki

Rekodyfikacja prawa pracy. Nadzieje i obawy

autor: Jerzy Wratny06.10.2016, 16:00
praca, zespół

Kodeks pracy z istoty swej stanowi wyraz funkcji ochronnej prawa pracy.źródło: ShutterStock

Powołana przez premier Beatę Szydło 14-osobowa Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy ma tylko 18 miesięcy na opracowanie dwóch kodeksów, t.j. nowego kodeksu pracy obejmującego część indywidualną prawa pracy oraz zbiorowego kodeksu pracy obejmującego w   szczególności uprawnienia związków zawodowych. Będzie ona działać w   trybie dialogowym, czyli z   udziałem przedstawicieli strony społecznej, co ma ułatwić bezkolizyjne wprowadzenie projektów na ścieżkę legislacyjną. Jednak wbrew pozorom nie będzie to łatwe zadanie.

Niewykorzystane projekty

Warto przypomnieć, że identyczne zadanie postawiono przed 14 laty 10-osobowej Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, której pierwszym przewodniczącym był prof. Tadeusz Zieliński, zaś po jego śmierci w   2003 r. prof. Michał Seweryński. Komisja przedłożyła rządowi w   2006 r. dwa zamówione projekty kodeksów. Po uwzględnieniu pewnych poprawek teksty złożono w   kwietniu 2007 r., które z   opóźnieniem opublikowano na stronach internetowych ówczesnego Ministerstwa Pracy i   Polityki Społecznej oraz w   wydawnictwie książkowym Uniwersytetu Ekonomicznego w   Katowicach w   2010 r. Niestety, dokument y te nie tylko, że nie weszły na ścieżkę legislacyjną, ale nawet nie stały się przedmiotem szerszej debaty. Są jednak p rzy woływane w   publikacjach naukowych. Można się także domyślać, że działały inspirująco na niektóre zmiany obowiązującego prawa. Członkom obecnie powołanej komisji , projekty te oczywiście są znane. Co więcej, gremium to, któremu przewodniczy wiceminister pracy prof. Marcin Zieleniecki, przyjęło jako modus procedendi weryfikację zastanych projektów stworzonych, jak to się podkreśla, przez „niekwestionowane autorytety”. Przy czym nie znaczy to, że jest ona odgórnie związana takim założeniem. Kształt kodeksów zależy od decyzji k omisji Zielenieckiego.

Obiecujący dialog

Okoliczność, że w gronie reformatorów mających przygotować nowe kodeksy nastąpiła zmiana pokoleniowa, sama przez się nie jest oczywiście powodem do krytyki. Atutem nowopowołanego gremium, poza świeżością spojrzenia uczestniczących w nim osób, może być parytetowy udział przedstawicieli rządu oraz głównych organizacji partnerów społecznych: związków zawodowych i organizacji pracodawców (7 do 7), przy czym po stronie społecznej jest czterech przedstawicieli reprezentatywnych organizacji pracodawców oraz trzech przedstawicieli reprezentatywnych nurtów związkowych. Jeśli chodzi o tryb pracy poprzedniej komisji, przyjmowano odmienne założenie. Składała się ona wyłącznie z   profesorów ze znaczącym udziałem sędziów Sądu Najwyższego – takie założenie umożliwiało swobodną wymianę argumentów, ponieważ każdy z uczestników występował wyłącznie we własnym imieniu. Tak więc praca nad tekstami nie odbywała się w trybie dialogu z   przedstawicielami partnerów społecznych, co miało nastąpić w terminie późniejszym. Obecne dopuszczenie do tworzenia kodeksów w   trybie dialogowym powinno umożliwić – w razie wypracowania konsensusu – bezkolizyjne wprowadzenie uzgodnionych projektów na ścieżkę legislacyjną. Nie łudźmy się jednak. Nie będzie to zadanie łatwe.

Przede wszystkim ochrona


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane