Stopień skomplikowania obecnych stosunków pracy jest bardzo wysoki. Z zatrudnianiem pracowników wiąże się wiele obowiązków, często bardzo uciążliwych dla pracodawców. Jako takie postrzegane są m.in. wymogi tworzenia regulaminów: pracy i wynagradzania.
Dostrzegając to, resort rozwoju zaproponował nowelizację ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1502 ze zm.; dalej: k.p.), która miałaby znieść obowiązek tworzenia tych dokumentów w firmach zatrudniających mniej niż 50 pracowników. Dziś bowiem jest to obligatoryjne już dla pracodawców 20 osób.
Reklama
Propozycja ta została ujęta w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego przedsiębiorców. Jak wskazuje Ministerstwo Rozwoju, jest to element pakietu ułatwień dla przedsiębiorców „100 zmian dla firm”, będącego I etapem realizacji Planu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, ogłoszonego przez szefa tego resortu w połowie lutego.

Reklama
Z uzasadnienia projektu wynika, że przedsiębiorcy obawiają się zwiększać zatrudnienie powyżej 19 pracowników, bo wiąże się to z dodatkowymi obowiązkami (jak np. tworzenie wymienionych regulaminów). Z tego powodu niejednokrotnie firmy blokują własny rozwój, częściej stosują umowy cywilnoprawne jako podstawę zatrudnienia, a nawet obchodzą prawo poprzez sztuczne dzielenie przedsiębiorstwa na mniejsze jednostki organizacyjne.
Rządowy projekt ma być odpowiedzią na te obawy. Eksperci wskazują jednak, że zdjęcie z firm obowiązku tworzenia regulaminów nie spowoduje bynajmniej, że w tym miejscu pozostanie luka, niezagospodarowana przestrzeń. Po pierwsze, część firm być może wcale nie zrezygnuje z takich aktów wewnętrznych – a to dlatego, że ich posiadanie w wielu przypadkach jest korzystne, m.in. może ułatwić pracodawcy wygraną przed sądem, np. w sprawach o mobbing (choć zdania co do tego są podzielone). Po drugie, nawet jeśli pracodawcy nie zdecydują się na wprowadzenie regulaminów, część materii nimi objętej będą musieli ująć w obwieszczeniach skierowanych do pracowników czy też w umowach o pracę. Jeden obowiązek dokumentacyjny zostanie więc zastąpiony drugim, choć nieco mniej uciążliwym (obwieszczenia ustala bowiem sam pracodawca, bez udziału związków zawodowych).
50 osób dopiero przy takim stanie zatrudnienia pracodawca będzie miał obowiązek wprowadzenia regulaminów pracy i wynagradzania
Eksperci zwracają również uwagę na pewne mankamenty projektu. W ocenie Mariusza Miąsko, prezesa Kancelarii Prawnej Viggen, problemem jest m.in. to, że projekt nie odnosi się do możliwości ustanowienia regulaminów w przedsiębiorstwach zatrudniających także poniżej 20 pracowników. Tymczasem już teraz pojawiają się opinie, że obecne regulacje nie pozwalają ustanowić regulaminów w tych przedsiębiorstwach, co stanowi przejaw ich dyskryminacji.
– Przedsiębiorstwa te zamiast regulaminów mogą, co prawda, wprowadzić obwieszczenia, ale zakres uregulowań, które można w nich zawrzeć, jest ograniczony wyłącznie do określenia trzech instytucji prawa pracy: systemów i rozkładów czasu pracy oraz okresów rozliczeniowych – mówi Mariusz Miąsko. – Tymczasem przewaga biznesowa pracodawców korzystających z regulaminów wynika z możliwości umieszczenia w ich treści aż kilkudziesięciu instytucji prawa pracy. W projekcie należy więc dokonać stosownych korekt – dodaje.