- Uruchomiona procedura żółtej kartki wobec projektu dyrektywy o delegowaniu nie zwalnia nas z aktywności. Będziemy szukać kolejnych państw, które nas wesprą - uważa Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.
Polsce udało się utworzyć koalicję przeciwko projektowi zmian w dyrektywie o delegowaniu pracowników, który zaproponowała Komisja Europejska. Czy to wystarczy, by zablokować projekt wprowadzający zasadę „równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu”, dzięki któremu Polak jadący na kilka miesięcy do pracy w innym kraju miałby zapewnioną taką pensję jak lokalny pracownik?
Cieszymy się, że w tej chwili jest uruchomiona procedura żółtej kartki, która zmusza KE do ponownego przeanalizowania swojej propozycji. Nasza ofensywa, działania pani premier czy decyzje Sejmu i Senatu wspierające nasze krytyczne stanowisko wobec projektu KE odniosły skutek, bo znaleźliśmy państwa, które podobnie zareagowały na tę nową propozycję. Mamy jednak świadomość, że Marianne Thyssen (komisarz UE ds. zatrudnienia, spraw społecznych, umiejętności i mobilności pracowników, która zaproponowała zmiany w dyrektywie – red.) jest zdeterminowana, żeby ją wprowadzić. Zobaczymy, jaki będzie rozwój sytuacji. To, że w tej chwili jest uruchomiona procedura żółtej kartki, nie zwalnia nas z aktywności, żeby w dalszym ciągu pozyskiwać kolejne państwa, które nas wesprą. Staramy się też umocnić sojusz, który mamy już w tej chwili.