Likwidacja takich umów, przygotowanie nowego kodeksu pracy oraz zwiększenie wydatków na Państwową Inspekcję Pracy – to najważniejsze propozycje, jakie pojawiły się podczas wczorajszego posiedzenia Rady Ochrony Pracy. Przyczynkiem do dyskusji były raporty dotyczące skutków dla budżetu państwa, jakie niosą za sobą tzw. śmieciówki oraz zatrudnianie w szarej strefie.
Dokumenty, o czym pisaliśmy wczoraj, zostały przygotowane przez Ministerstwo Finansów, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Najwyższą Izbę Kontroli oraz Główny Urząd Statystyczny. Jednak najwięcej emocji wzbudziło opracowanie przygotowane przez Państwową Inspekcję Pracy.
– Zatrudnianie na czarno jest jednym z najważniejszych problemów rynku. Skala zjawiska wymyka się spod kontroli – tłumaczył Roman Giedrojć, główny inspektor pracy. Z wyliczeń PIP wynika, że w Polsce na czarno może pracować około 310 tys. osób. Dodatkowa trudność w szacowaniu strat z tego tytułu związana jest z liczbą kontrolowanych podmiotów i liczbą osób, których legalność pracy jest weryfikowana. PIP realizuje rocznie ok. 90 tys. kontroli. Natomiast z danych GUS wynika, że w obrocie gospodarczym funkcjonuje ponad 4 mln przedsiębiorców, na rzecz których pracę najemną wykonuje 12,5 mln osób. Różnica jest więc gigantyczna.
Reklama
– Sposobem na ograniczenie szarej sfery jest przyjęta przez Sejm ustawa likwidująca syndrom pierwszego dnia pracy – dodaje Jacek Męcina reprezentujący Konfederację Lewiatan. – Ale jednocześnie musimy doinwestować polską policję pracy, która działa w dużo gorszych warunkach niż na przykład w Niemczech – dodaje.
Natomiast Bożena Borys-Szopa, poseł PiS, oczekuje wprowadzenia bardziej radykalnych rozwiązań. – Czekamy na przygotowanie przez resort pracy projektu ustawy likwidującej umowy cywilnoprawne – komentuje.

Reklama
Z kolei związkowcy z Solidarności zwracają uwagę na patologiczne sytuacje. Okazuje się, że nawet przedsiębiorstwa podlegające samorządom lokalnym lub jednostkom państwowym zmuszają pracowników do zakładania działalności gospodarczej. – Ten proceder postępuje i stanowi zagrożenie nie tylko dla pracowników, ale także dla chorych. Do zakładania własnych firm są bowiem zmuszani nawet ratownicy medyczni – podkreślał Bogusław Motowidełko z NSZZ „Solidarność”.
Sposobem na rozwiązanie problemów ma być przygotowanie nowego kodeksu pracy. – W ciągu 1,5 roku komisja kodyfikacyjna powinna nad nim zakończyć pracę. Problem jednak polega na tym, że każda ze stron mówi o innym kodeksie. Tu będzie więc potrzebne porozumienie – podkreślił Zbigniew Żurek, zastępca przewodniczącego ROP.

Polecany produkt: Prawo pracy 2016 >>>