- W ubiegłym roku mimo zamrożenia płac pensje w służbie cywilnej wzrosły o 3,4 proc. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w korpusie wynosi już 4965 zł - mówi Dobrosław Dowiat-Urbański.

Zdaje sobie pan sprawę, że jako szef służby cywilnej musi mieć poparcie w rządzie, aby przeforsować jakiekolwiek zmiany. Inaczej pańskie projekty, tak jak poprzedników, będą lądować w koszu. Nie boi się Pan, że jako urzędnik mianowany pozbawiony politycznego zaplecza będzie postrzegany jako dyrektor kolejnego departamentu kancelarii premiera?

To było pytanie, które sobie zadałem, zanim podjąłem decyzję o podjęciu się tej funkcji. Stwierdziłem jednak, że nie po to premier proponuje mi posadę szefa służby cywilnej, aby później palić mi wyłącznie czerwone światło.

Prowadził pan negocjacje?

Nie tyle negocjowałem, co zapytałem, czy będąc szefem służby cywilnej wybranym z grona urzędników mianowanych a nie polityków, będę miał możliwość działania. Odpowiedziano mi, że tak, bo szef służby cywilnej jest umiejscowiony w kancelarii. Premier jest zwierzchnikiem służby cywilnej, a ja jestem jego współpracownikiem, który ma pomagać i w pewnym sensie wyręczać z zadań, które wiążą się z korpusem służby cywilnej. Mam takie przekonanie, że premier jest nie po to, aby zajmować się służbą cywilną. Od rozwiązywania problemów związanych z administracją premier ma bowiem mnie.

A jaką ma pan wizję służby cywilnej?

Może to pana zdziwi, co powiem, ale moją wizją nie jest rozwój, ani reforma służby cywilnej.

Więc co?

Dbanie o to, aby coraz lepiej wykonywała swoje konstytucyjne i ustawowe obowiązki, a już teraz robi to dobrze. Chodzi mi o wykonywanie zadań państwa w sposób rzetelny, bezstronny i politycznie neutralny. Oczywiście to nie oznacza, że o służbę cywilną nie należy dbać. Korpus to nic innego jak ludzie, którym należy stworzyć odpowiednie warunki do wykonywania pracy.