Urzędy coraz chętniej wykorzystują nowoczesne technologie do sprawdzania tego, co robią w godzinach pracy zatrudnione w nich osoby. Problem w tym, że tym samym naruszają prywatność urzędników.
Takie wnioski można wyciągnąć z raportu przygotowanego przez Fundację Panoptykon, która zwraca uwagę, że obecne rozwiązania prawne nie stawiają jednoznacznych granic stosowania kontroli w miejscu pracy. Co należy zmienić? W szczególności powinny być jasne regulacje dotyczące informowania pracowników o tym, w jaki sposób są kontrolowani oraz jaki dokładnie jest cel weryfikacji ich działań. Fundacja z tymi wskazaniami i prośbą o podjęcie działań zwróciła się do rzecznika praw obywatelskich, generalnego inspektora ochrony danych osobowych oraz inspekcji pracy.
Reklama
Efektywność kontra intymność

Reklama
Z ustaleń Panoptykonu wynika, że rzeczywiście w urzędach samorządowych i rządowych kontrole mają się dobrze. Przykładowo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zainstalowała w samochodach służbowych monitoring GPS. Urząd Miejski w Poznaniu nagrywa obraz z kamer, żeby sprawdzić jakość obsługi klientów. ZUS z kolei wykorzystuje system Audyt, dzięki któremu jest w stanie bez trudu ustalić, z jakich danych korzystali konkretni pracownicy.
Eksperci są podzieleni co do tego, czy urzędnicy powinni być w taki sposób sprawdzani. Na szali leżą bowiem z jednej strony prywatność pracowników, a z drugiej efektywność działań, za które płacą wszyscy obywatele.
Marek Porzeżyński z katedry prawa informatycznego WPiA Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego zwraca uwagę, że sprawdzanie tego, czy urzędnik nie spędza czasu np. na Facebooku, a nie przy wydawaniu decyzji, nie ma większego sensu. Jego zdaniem znacznie lepszym rozwiązaniem jest bowiem ograniczenie dostępu do stron internetowych, które nie są potrzebne w codziennej pracy.
Większy problem jest jednak z monitoringiem. Jak bowiem wskazują eksperci, instalacja kamer czy sprzętu do geolokalizacji musi być niezbędna do osiągnięcia prawnie usprawiedliwionego celu, a przetwarzanie danych nie może naruszać praw i wolności osoby, której dane dotyczą. Tym samym urząd musi dochować wszelkiej staranności, aby zainstalowane urządzenia zbierały dane osobowe pracowników jedynie w niezbędnym zakresie i nie były dla nich uciążliwe.
Jaki to może być cel? Na przykład ochrona danych osobowych... klientów.
– Praca urzędników powinna być kontrolowana nie tylko w celu zapewnienia ich wydajności, lecz także mając na uwadze poufny charakter danych, z jakimi przychodzi im pracować – tłumaczy Jakub Kralka, autor bloga Techlaw.pl. I dodaje, że przecież komputer biurowy jest narzędziem pracy i takim powinien pozostać ze względów bezpieczeństwa zarówno w zakresie danych, jakie urzędnik wprowadza, jak i i tych, które z systemu wyprowadza. Mówiąc wprost: urzędnik powinien być kontrolowany, czy nie wykorzystuje swojego stanowiska do nielegalnych działań.
Potrzeba zmian ustawowych
Pojawiają się jednak spore wątpliwości co do dochowywania standardów przez organy administracji publicznej. A to dlatego, że brakuje właściwych przepisów. Jak czytamy w opracowaniu Panoptykonu, te obecne sprawiają wrażenie będących dziełem przypadku, a nie przemyślanych działań prawodawcy. W szczególności brakuje konkretnych regulacji, co pracodawcy wolno (np. nie ma nigdzie zakazu zamontowania kamer w toaletach czy na pracowniczej stołówce), a także zasad informowania o podejmowanej kontroli pracowników. W efekcie każdy urząd informuje o swoich działaniach w inny sposób. Dodatkowo robi to najczęściej w sposób bardzo lakoniczny, który wcale nie dostarcza urzędnikom informacji, czy rzeczywiście są pod czujnym okiem przełożonych.
– Uważam tę kwestię za zbyt istotną, by regulować ją w regulaminach o drugorzędnym znaczeniu czy wręcz w postaci oświadczeń składanych przez pracowników na świstkach papieru – twierdzi Jakub Kralka. I dodaje, że jedynie profesjonalne regulacje o charakterze ustawowym, wzbogacone o konsultacje społeczne i merytoryczne wsparcie m.in. GIODO, a następnie odpowiednio komunikowana przez pracodawcę przejrzystość takich działań, zapewnią ich skuteczność bez pogwałcenia praw pracowników. Stąd też w jego ocenie dobrze by było, gdyby instytucje, do których zwróciła się Fundacja Panoptykon, podjęły działania w celu wprowadzenia nowych przepisów.